on-line: 10 gości: 10 użytkowników: 0
dzisiaj: 156 ogółem: 1851120 licznik od: 9.02.2006 |
| | autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-10-04 11:17 | Rocznica 16-tej , ostatniej wlewki ABVD uczczona!:))) Nad morzem było super, do tego pogoda dopisała ! Koniec września a my krótkie rękawki! Piotruś - nasze bobo :) pierwszy raz widział morze i tyle piachu w jednym miejscu.To był najwspanialszy nas wspólny wypad ! Zatem rocznica ostatniej chemii została na stałe wpisana do naszego "kalendarza" rocznic,urodzin i innych ważnych dat w roku , które są powodem świętowania:)))) | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-09-12 23:28 | Super humor c.d :)))) Ugruntowuje się we mnie pogląd że Pani ZZ już nie wróci :))) Planuje wypad nad morze z moimi chłopakami aby uczcić 1 rocznicę ostatniej chemii. Dziwna to może rocznica ale każdy powód jest dobry do świętowania :))) | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-08-13 16:38 | Ech :))) I znów fantastyczny nastrój:))) 7go sierpnia miałam kontrolę w CO, nie obyło się oczywiście bez stresu, drażliwość w skali od zera do 10 była 100:)) Mężuś powinnien dostac nagrodę za cierpliwość. Były momenty że czułam się dokładnie tak jak podczas chemii , mdłości straszliwa drażliwość na zapachy itp, nawet nie zdawałam sobie sprawy że można się tak nakręcić. Naszczęście wyniki ok , nastepna kontrola w grudniu:)))) Ech fantastycznie jest wrócić do domku i powiedzieć do swojego synka "Piotruś masz zdrową mamę..." | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-04-25 22:25 | Ale dzisiejszy dzień jest fantastyczny! Dziś miałam kontrole w CO i okazało się że wszystko jest ok ! Badania krwi rewelacja! Niesamowite uczucie! Niestety przed każdą kontrolą jest strach i pewnie tak będzie ale jak okazuje sie że wszystko jest dobrze to jest takie szczęście że nie umiem tego opisać! Moja radość jest wówczas proporcjonalna do ilości poczynionych zakupów:))). Następna kontrola dopiero w sierpniu:)))) | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-04-02 23:56 | No i przyszła :))) Wyniki są ok! Najgorszy moment to było otwieranie koperty. Słowa "latały" mi przed oczami czytałam parę razy i nie mogłam uwierzyć. Ale jak już dotarło do mnie to naprawdę super uczucie!:)) | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-03-24 12:22 | czyżby już po wszystkim? Tydzień temu kiedy ogarnął mnie już lekko świąteczny nastrój, a stresik petem gdzieś uleciał, zadzwoniła do mnie przemiła Pani z Bydgoszczy zapraszajac na badanie. Umówiłam sie na wtorek na 11:30. Byliśmy dwie godzinki przed czasem, a tu niespodzianka, zepsuł się tomograf i badania nie było. I tu znów objawił się kolejny pozytyw po ziarniczce- kiedyś bym się denerwowała że niepotrzebnie jechaliśmy, przeczuwała że to jakiś zły znak że aparat się popsuł, a teraz nic. Poszliśmy więc z mężusiem na pyszny obiad, pozwoliłam sobie nawet na ogromne ciacho:))). Wyznaczono mi nowy termin , piątek przed samymi świętami. I znów "pognaliśmy" do Bydgoszczy. Było całkiem sympatycznie:))) Przed badaniem nasłuchałam sie że po kontraście badany promieniuje że nie można się widzieć przez 24 h z małymi dziećmi.Trochę mnie to przeraziło, bo poza jedną nocą w szpitalu jak byłam na biopsji, nigdy jeszcze nie zostawiłam mojego synka Piotrusia na tak długo. Okazało sie że tak naprawdę to promieniowanie nie jest takie silne i wystarczyło żebym spała w innym pokoju niż mój Maluszek. Teraz tylko czekam na "magiczną" kopertę z Bydgoszczy..... | | komentarzy: 5, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2008-02-17 23:20 | No i udało się:))) Niestety nie obyło się bez naświetlań ale nie było tak źle. Włosy nie wchodziły w obszar naświetlań, więc mogły sobie spokojnie rosnąć. Po skończonej chemioterapii z dnia na dzień czułam się coraz lepiej i miałam mnóstwo energii . Obawiałam się tylko że podczas naświetlań będę mogła jeść wyłącznie kaszki niemowlęce z uwagi na mocno podrażniony przełyk a tu znów niespodzianka !:) Owszem trochę coś tam czułam że jest inaczej ale różnica naprawdę niewielka. Dzięki temu jadłam połowę mniej :))) więc doszłam do wniosku że radioterapia po chemii to wcale nie takie złe rozwiązanie. Można trochę ciałka zrzucić!:) Teraz czekam na termin peta. Wiem że wszystko jest ok i jestem zdrowa ale jednak stresik mały jest.... | | komentarzy: 3, dodaj komentarz |
| autor: Asia_gs, GG:8731428 | 2007-10-09 23:51 | 01-02-2007 poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, wyskoczyły mi węzełki na szyi. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie, rtg, morfologia , biopsja, badanie szpiku no i 01-03-2007 diagnoza – ziarnica NS1CSIII A. Załamałam się. Nie mogłam zrozumieć dlaczego akurat ja ,przecież urodziłam zdrowego wielkiego bobaska , pamiętam słowa mojego ginekologa - duże dziecko to świadczy że matka i maleństwo jest zdrowe. A tu od porodu minęło tylko 5 m-cy . Wiele pytań w głowie – jak to możliwe że taka choroba rozwinęła się w 5 m-cy. Strasznie się bałam tego wszystkiego nieznanego, chemii, tego że będę łysa, że nie będę miała siły opiekować się dzieckiem no i że umrę. Bałam się nawet czytać to forum , bałam się że znajdę jakieś stwierdzenie typu „ rokowania złe” Nie wiem kiedy zaczęłam myśleć super pozytywnie, gdzieś chyba w połowie chemii i nawet żartować. Stwierdziłam no że jak jest już ta ziarniczka to może chociaż trochę schudnę:))) a tu taki nie fart , przytyłam 7 kg! Okazało się że dostaję osłonowo sterydy i nie ma szans na chudnięcie wręcz trzeba liczyć na wzrost masy. Jestem sobie więc taki hipcio :) Włoski trzymały się dość długo ( 1-sza chemia na dzień kobiet:) - ale dostałam prezent od NFZ ) , zaczęły troszkę lecieć w czerwcu , w drugiej połowie lipca zaczęłam nosić peruke – co oszczędza mi sporo czasu rano:) (ja nigdy nie miałam podatnych włosków więc układnie ich zajmowało mi mnóstwo czasu ) Teraz mam fajnego jeża i tak pocichutku liczę że odrosną kręcone.....
Gdzieś wyczytałam że ziarnica to takie błogosławieństwo w przebraniu , tak faktycznie jest! Zaczęłam wreszcie doceniać to co mam. Nigdy przed chorobą nie miałam tak fantastycznego nastroju non stop. Jadę na chemię to się cieszę że kolejna będzie z głowy, idę do pracy to się cieszę że nie jestem w CO, jestem w domu to się cieszę bo spędzam czas z moimi dwoma facecikami. A poza tym mam fantastycznego męża który mnie wspiera , cudownego zdrowego synka. Okazało się że mam mnóstwo osób bliskich wokół siebie. Do tego wszystkiego cała rodzinka stanęła zwarta i gotowa do pomocy. Wszyscy mnie odciążyli i stałam się straszliwym leniuszkiem . Chodzę normalnie do pracy, jeszcze „złapałam” dodatkową pracę, otworzyłam swoja działalność , teraz wreszcie mam na to czas :). Pani doktor cały czas mi powtarza że mogę kupić sobie 50-tą parę butów tylko się nie opychać. No to tak robię:) wreszcie mam wytłumaczenie:). A do tego Pani doktor obiecała że da mi zaświadczenie dla mężusia że nie mogę sprzątać domu bo muszę odpoczywać:). I tak sobie dotrwałam do 16 chemii, którą miałam dzisiaj. Prawdopodobnie czekaja mnie naświetlania , ale staram być dobrej myśli.....
| | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
|
|