Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

diagnostyka zz - prośba o podzielenie się Waszym doświadczeniem

Autor: Marcin • 26.04.2006 22:31 • 54 odpowiedzi

basia

25.07.2006 16:31

Odpowiedz

O 15:45, dnia 2006-07-25 Magda napisał(-a):

Wiecie, ten chirurg nawet USG nie zrobił, by samemu zbadać gdzie ten węzeł jest. U Was robił przed wycinaniem???

mi też nie zrobiono USG, ale u mnie węzły były widoczne "na zewnątrz" i nie było problemu z ich lokalizacją, Łatwiej było trafić w węzły chłonne niż w cokolwiek innego. Niestety w związku z tym nie mieli z czym porównać obrazu po kolejnych podaniach chemii.... więc USG dla wszystkich!!!

Magda

25.07.2006 18:03

Odpowiedz
Dzięki za otuchę. Już się umówiłam ze znajomą, że od 7 stanie w kolejce, bo nie mam tej karty założonej, a bez niej podobno lekarz mnie nie przyjmie. Tak, ja wiem, że w poradniach są specjaliści (byłam tam kilka razy jako osoba towarzysząca), ale mi chodziło o tego kogoś w "rejestracji", co kieruje do odpowiedniego pokoju ze specjalistą. Tak właśnie skierowali moją mamę, gdy już odstałyśmy swoje w kilometrowej kolejce po kartę :) Ja jestem umówiona z chirurgiem, ale wątpię by coś powiedział, bo mam ranę...zdjęłam opatrunek i się przeraziłam, koleś powiedział, że 2-3 cm, a ja mam 5-6 (mierzyliśmy). Założyłam sobie świeży opatrunek i wzięłam przeciwbólowe proszki...
Ja mam już USG prywatnie zrobione, ale chyba ten chirurg powinien był porównać czy one się powiększyły...ach tam...patałachy...Oni i tak by mnie wysłali do Warszawy, ale po diagnostyce, a tak nie zechcieli dac skierowania z oddziału na oddział, mimo próśb wielkich...i takdobrze, że mnie umówili z kimś...
Na wszelki wypadek (jeśli będę miała farta) zabiorę sobie rzeczy szpitalne, może się uda ta szybką disgnostykę przeprowadzić, choć nie wiem czy z taką raną coś zrobią...
Mój węzeł nad obojczykiem także był gołym okiem widoczny, ale się zapadł po znieczuleniu...gdzieś za obojczyk wleciał...a inne były głebiej wedle USG, te zaś pod obojczykiem są głeboko, ale jest ich więcej. Na szyi też podobno mam (opis z USG), ale osobiście ich nie czuję (są po lewej stronie większe od tych po prawej i to wszystko).
Mam wielką nadzieję, że to się wszystko szybko wyjaśni, bo okropne jest takie "zawieszenie" i dodatkowo nerwy przez konowała. Jutro wieczorem dam znać co powiedzieli (chyba, że tam zostanę, ale tak szybko raczej się nie uda...).
Pozdrawiam i zmykam spać, bo o 5 wyjazd
Magda

Yaqbec

26.07.2006 10:13

Odpowiedz
Witam!

Mnie osobiscie do pojscia do jakiegokolwiek lekarza zmusily planowane wakacje...poszedlem dla swietego spokoju coby mnie moja rodzicielka nie meczyla...przed wizyta objawy ograniczaly sie do kaszlu (momentami meczacy do tego stopnia, ze powodowal torsje), goraczki,ktora pojawiala sie tak punktualnie, ze zegarek mozna bylo wieczorem ustawiac (38 - 38,7) i jasne plamy na rekach. Jezeli chodzi o badania krwii - jedyne co nie bylo w normie to OB, ktore bilo rekordy w osrodku (140-150), pozniej zamiast na mazury pojechalem do powiatowego na dwa tygodnie (pulmonologia), wycieto mi wezel obojczykowy, wyslany do Krakowa na histopatologie, dwa tygodnie czekania i diagnoza...zz II st...

Pozdrawiam,
YaQbeC.

Magda

26.07.2006 14:06

Odpowiedz
Witam!!
Byłam :) Pan się mocno zdziwił, że wogóle z taką raną przybywam...bo co on niby ma teraz pomacać??? No to pomacał dokładnie wszelkie węzły szyjne, szczęką ledwo ruszałam potem i pomacał dokładnie ten pakiet podobojczykowy (mało do płuc mi ręki nie włożył, hi hi). Niestety tego największego nie mógł dotknąc - wiadomo, drugi dzień po zabiegu dopiero. Umówił się ze mną na 8 sierpnia w CO, by obejrzeć mnie i jak będą miejsca (tak planuje) to 9 mnie położy, a 10 w narkozie mi pobiorą węzła. Są za głeboko by w znieczuleniu to zrobić - szczególnie, że już raz wchodzono w ten sposób...No trudno, będzie usypianie. Tutaj u mnie bym narkozy nie chciała (w życiu), ale tam się poddam z zaufaniem. Pani znajoma zajęła mi miejsce do rejestracji już po 6 rano, a ja dołaczyłam do niej o 7 i już chwile po godzinie 8 czekałam na Pana doktora. Byłam jedyna, potem jakaś pani jeszcze usiadła w kolejkę, ale weszłam zaraz o 9 jako pierwsza :o) Ufff...
Mówił, że na toksoplazmozę to nie wygląda, bo to by były inne węzły. Pytał czy ostatnio nie miałam czyraka lub jakiejść papszącej się krosty w tym miejscu,ale nie miałam - skojarzyłabym ten fakt, bo tak kiedyś po ukąszeniu owada miałam z węzłami pachowymi (zresztą wiem gdzie i kiedy mam jakąkolwiek krostkę, a co dopiero takie paskudztwo, he he). Powiedział, że musi się tym zająć bo to "mogą być te ich sprawy". Muszę się więc uzbroić w cierpliwość - 14 dni dał na wygojenie się rany i wtedy wyjmie węzła.
Ale upał, kolejny męczący dzień, ale tym razem z kompetentnym lekarzem i miłym personelem - odrazu człowiek lepiej się czuje.
Pozdrawiam!!!!Magda

Magda

28.07.2006 20:25

Odpowiedz
Cześć
Pewnie Wam marudzę...ale szyja mniej boli i dopadają mnie czarne myśli...które Wy już przechodziliście...wiem, że mogą się rozwiać jak mgła lub cholerka się spełnić, ale jak zawsze pesymistka ze mnie wyłazi...

Dziś odebrałam wyniki zaległe z oddziału: toksoplazmoza i cytomegalia ujemne (mononukleoza, HIV, żółtaczka miałam swoje badania z czerwca i lipca).

Pytanie: czy węzły powiększone 4 tygodnie, na USG w "pakietach", wyeliminowanie tamtych chorób...no czy to kurczęęę nie może być jeszcze jakaś inna choroba tylko te wskazane z "podobnym obrazem, mylone z zz"??? ja wiem, że to zz nie musi być, ale i coś gorszego (chłoniaki nieziarnicze, przerzuty), ale takie mam pytanie czy jest coś jeszcze coś, co te węzły tak powiększa bezboleśnie na tyle dni (coś niegroźnego najlepiej, hi hi)??? No i tak się zastanawiam nad tym kwasem moczowym, czemu nikt się nim nie zajął, to nie przeszkadza mieć 365 podczas, gdy 339 (chyba) górna granica?? Może pójdę do rodzinnego się spytam...może taka jakaś niemrawa i osłabiona jestem przez ten kwas...hmm...wiecie coś o tym kwasie, bo z tego co piszą w necie niewiele wiem??

Cholerne wieczory, zawsze mnie dołek łapie, a te moje szwy ciągną i drażnią

Magda

08.08.2006 14:50

Odpowiedz
Odpowiedzi nie otrzymałam na poprzedni post...ale domyślam się czemu...

Byłam dziś w CO-I, ale cholera miejsc na sali operacyjnej nie mają w tym tygodniu...podobno zadzwonią do mnie w ten piątek i na 90% we wtorek mi pobiorą węzły...

Za to dziś było dwoje lekarzy i jeden z nich oglądając USG powiedział "LGR NS", a inny dr przytaknął. Oczywiście nic już nie musiałam pytać, zrobiło mi się źle. Ustalili, że ten węzeł, co go chcieli pobrać u mnie w mieście to im się nie przyda, muszą do tego pakietu podobyjczokowego dojść.
Mama coś tam się pytała, to jej powiedzieli ogólnikowo, że to "nowotwór objawiający się w ten sposób i dotykający młodych ludzi"...ja już usłyszałam to "NS" i już jasne było, że zobaczyłi to, o co Baldi mnie pytał - "obniżona jasność", tak???
Najbardziej jestem załamana podróżą tam i spowrotem i odwlekaniem, a cięzko mi było tyle dni czekać na dziś...a to znowu tydzień albo dłuuużeeej...tak, wiem, marudzę...

Proszę, napiszcie mi jak NS się leczy, jeśli wedle USG i RTG mam czyste płuca, wątrobę i śledzionę, inne węzły w porządku, nie mam tych objawów "B". Chemia czy radio?? Jak to długo trwa i wogóle...już nie mam sił czytać całego forum w poszukiwaniu odpowiedzi...bardzo proszę...Wiem, że jeszcze TK i trepanobiopsja tu są ważne, ale tak mniej - więcej jak sądzicie?? No i ważne są badania węzłów, które będą "formalnością" zapewne...

Macie dobre doświadczenia z tym "oddzwanianiem" przez lekarza czy lepiej też samemu tam im "wiercić dziurę w brzuchu"???

Pozdrawiam i liczę na Was...

Magda

Moje gg 1325684 jakby ktoś zechciał poggadać z "nową" i "zieloną"...

baldi

08.08.2006 19:57

Odpowiedz

O 16:50, dnia 2006-08-08 Magda napisał(-a):

Odpowiedzi nie otrzymałam na poprzedni post...ale domyślam się czemu...

no dlaczego? :/

moim zdaniem dlatego, ze post byl zbyt ogolny.. a pytanie "co to moze byc jesli mam wyniki takie i takie" jest IMO mocno naciagany.. bo nikt z nas tutaj nie jest lekarzem (no dobra, WIEM, ze siedza tu lekarze, ale zaden nie nadstawi swojego tylka za diagnoze przez Siec) i CHYBA nikt z nas nei zna sie na tyle na chorobach, zeby napisac chocby z 5 sensownych chorob na podstawie "jakichstam" objawow.

a przez Internet ciezko wykumac co piszacy mam na mysli.. po poscie "ja to chyba hiva nawet mialem, bo tak sobie wymyslilem" to juz mnie zadna choroba nie zdziwi ^^ [oczywiscie pisze tutaj moje prywatne zdanie]

napiszcie mi jak NS się leczy, jeśli mam czyste płuca, wątrobę i śledzionę, inne węzły w porządku, nie mam tych objawów "B". Chemia czy radio??

nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

KAZDY OSRODEK leczy wedle swoich doswiadczen.

najlepiej gdyby ktos sie odezwal z podobna do Twojej charakterystyka. no bo moznaby debatowac, ze albo bedziesz miec samo radio albo leczenie skojarzone (2-3 kursy chemii + radio), ale ja bym sie mocno wstrzymywal z taka debata. dlaczego? odpowiedz prosta - bo nie jestem lekarzem z CO-I.

Jak to długo trwa i wogóle...

teoretycznie leczenie powinno zamknac sie w okresie 6 miesiecy. czy tak bedzie? ciezko powiedziec. malo komu sie to udalo.. z wielu przyczyn.

wiem, że jeszcze TK i trepanobiopsja tu są ważne, ale tak mniej wiecej

wlasciwie leczenie przebiega generalnei tak samo. albo CHTH, albo RTH, albo CHTH+RTH, tak na poczatek. jaka chemia? ciezko powiedziec. czy tylko chemia? tez ciezko. czy uda sie pokonac chorobe od razu? nie wiadomo.

No i ważne są badania węzłów, które będą "formalnością" zapewne...

ano.

USG wezlow. wychodza hipoechogeniczne? jesli tak to lecimy dalej: biopsja chirurgiczna (bron Was [jakiekolwiek bostwo] od biopsji cienkoiglowej], jesli hispat pozytywny pod katem zz/chloniaka (a co, uogolnie sobie, pozabieram czytelnikow od konkurencji

Magda

08.08.2006 20:16

Odpowiedz

no dlaczego? :/

no napisałeś dlaczego, mądry chłopczyk

Magda

08.08.2006 20:29

Odpowiedz
bo nikt z nas tutaj nie jest lekarzem (no dobra, WIEM, ze siedza tu lekarze, ale zaden nie nadstawi swojego tylka za diagnoze przez Siec)
apropos, czy jest jeszcze coś podobnego do "onkolinka"?? Szukałam jakis czas temu tego forum bo znajomy ma raka i mnie pytał, ale nie znalazłam. podczas choroby mojego teścia (no nie jestem z narzeczonym jeszcze po ślubie) wiele nam to forum dało, lekarze odpowiadali. po śmierci teścia wyrejestrowałam się i teraz już nie znalazłam podobnego miejsca, a znajomy szukał takiego "wsparcia". Może wiecie coś??
M.

baldi

09.08.2006 11:42

Odpowiedz
jesli idzie o forum, na ktorym odpowiadaja lekarze to http://www.odpowiedz.pl
ze wsparciem to raczej ciezko tam bedzie, ale jesli trzeba odpowiedz od lekarza, to tam oni sa (jedna osoba stad korzystala z tamtej strony - dostala odpowiedz wyczerpujaca).

baldi

09.08.2006 11:51

Odpowiedz

O 22:16, dnia 2006-08-08 Magda napisał(-a):

no napisałeś dlaczego, mądry chłopczyk

dziendobry

10.08.2006 11:42

Odpowiedz
Takie forum jest:
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37372

Magda

10.08.2006 11:49

Odpowiedz
Dzięki za adresy, jedno z lekarzami, drugie ze wsparciem, polecę znajomemu (on ma raka prostaty i za jakiś czas ma zaplanowane naświetlania). Dzięki też za poprawki techniczne

Zmartwiona

09.12.2007 14:30

Odpowiedz
Hej! może to bedzie odrobinkę nie na temat, ale też chodzi w pewnym sensie o diagnostykę... Otóż u mojej mamy pojawiły się powiększone węzły chłonne szyi, lekarz zastosował kurację antybiotykową, po której odrobinę (podkreślam tylko odrobinę) się zmniejszyły i na tym zakończył swoją diagnostykę :/ w dodatku u mamy pojawił się "duszący" kaszel, czasem napad jest naprawdę duży i lekkie osłabienie. No i te węzły na szyi są nadal powiększone... Problem w tym, że ona absolutnie nic z tym nie robi, nie chce iść z tym do lekarza, a każda próba rozmowy na ten temat kończy się mega awanturą :( ja sama leczyłam się na nowotwór, więc tym bardziej się dziwię, że tak to "olewa". Wiem, że powinna zrobić morfologię, rtg, powinna iść z tym chociażby do laryngologa... a tu nic... macie jakieś rady, sposoby, jak taką osobę "popchnąć" w kierunku jakiś badań?
Wiem, mówi się, że nie zmusi się do leczenia kogoś, kto sam unika lekarza... Ale nie mogę tego tak zostawić, martwię się, bo te węzły i ten kaszel nie wzięły się z powietrza. Czuję się bezsilna i nie wiem, jak ją przekonać do wizyty u lekarza. Będę wdzięczna za wszelkie rady. Pozdrawiam i życzę dla Wszystkich dużo zdrowia

dorota

12.12.2007 11:11

Odpowiedz

ja np. zmusiłam swojego ziarniaczka szantażem, zapowiedziałam że nie pojade z nim na urlop na narty jak się przed nim nie przebada, no to nie miał wyjścia i się przebadał:)