Witam wszytskich. wiem ze jestescie zasypywani wieloma pytaniami i czesto was draznia niektóre, mimo to sam spróbuje uzyskac jakies sensownej odpowiedzi. wszystko zaczeło sie od czestych problemów z gardłem, czagłe bóle, do tego bóle uszu. od kwietnia (przynajmniej wtedy zauwazyłem) mam powikszone węzły chłonne na szyi. dokładnie po jednym w kątach zuchwy po prawej i po lewej stronie, na szyi w srodkowej czesci miedzy barkiem a zuchwa tylko po prawej stronie oraz węzły chłonne w donlen czesci szyi po obu stronach po jednym nie sa to wezly nadobojczykaow a chyba karkowe). do tego cały czas ból, jak by ciagniecie szyi szczególnie po prawej stronie, samoistne bóle pod zuchwa, przy dotykaniu nic nie boli, ból szczegónie przy zmianie temperatury. zaniepokoiło mnie to ze mimo leczenia węzły nie chca sie zmniejszyc wiec zaczełem drążyc temat. udałem sie ponownie do laryngologa który wkoncu zlecił usg szyi. w pierwszym badaniu wyzzło ze mam powiekszone do 19mm wezły chłonne w katach zuchwy hypoechogeniczne. pozostałe odczynowe. po tych badaniach dostałem skierowanie na BAC węzłów chłonnych którego nie chciano mi wykonac gdzy powiedziano ze te wezły nie sa w obrebie zainteresowan onkologicznych (chyab nie jedna osabo juz to miała). w miedzy czasie znowu dopadł mnie ból gardła po prawej stronie, do tego ból kratni promieniujacu do obijczyka i ból uszu. nie odpusciłem, udałem sie do swojego leakrza ogólnego z tymi problemami, zlecił mi usg brzuch - wszystko w normie, brak węzłów chłonnych, rtg- klatki piersiowej - wneki naczyniowe miernie szerokie, brak węzłów- a wiec oki. morfologia krwi co sam byłem zaskoczony idealna. wykanałem jeszcze raz (po 2 miesiacach od porzedniego) usg węzłów gdzie lekarz napisał iz wezły sa o parwidłowej budowie, z widoczna wnęka - reaktywne, nie tworzace pakietów, w dołkach nad i pod obojczykowych brak węzłó chłonnych(nic juz o echogenicznosci nie pisał)natomias majac wydrukowane zdjecia tych węzłów sa one ciemne, czyli mozna wnioskowac ze hypoechogeniczne. pozatym węzły według badania nie zmianiły rozmiarów. z tym wszytskim udałems sie jeszcze raz do onkologa gdzie przyjeto mnie w sumie tego samego dnia, pani doktor spojrzał na mnei jakos tak dziwnie i z wielkim bólem zrobiła mi BAC. po jakims czasi odebrałęm wyniki. wszytko było dobrze niczego nie znaleziono i odesłno mnie spowrotem do laryngologa. laryngolodzy ogladajac mnie twierdza ze nic nie widza nieprawidłowego, kratn czysta, brak jakichkolwiek nalotów czy owrzodzen. gardło według jednych delikatnie czerwone według innych jest ok, a co do migdałka który wyskoczył i dalej sie utrzymuje to twierdza ze tak juz zostanie. reasumujac to wszytsko mam przynajmniej od kwietnia powiekszone węzły chłonne (najbardziej mnie niepokoja te w dolnej czesci-karkowe) bóle szyi, do tego czasami bóle prawego przedramienia i barku oraz bóle ucha, jaczej jak by kucie.
co do jakis innych obajwów które moga cokolwiek sugerowac to w ciagu 2 ostatnich miesiecy schudłem jakies 5-6 kg. dosyc duzo. lekarze widza ze juz swiruje w sumie i ze mam depresje, brak snu, jakbym był taki nieobecny, brak apetytu. przestałem praktycznie jesc jak zaczełm sobie wkrecac jakies nowotwory. tym tłumacza utrate wagi. onkolodzy, laryngolodzy, lekarz ogólny u którego byłem twierdza ze teraz to wszystko siedzi w mojej głowie a co do węzłów to tak juz z nimi jest ze moga sie utrzymywac a nawet pozostac do konca zycia. jednak czyatjac wypowiedzi co neiktóych z was tez w taki sposób was uspokajano. co do wyciecia węzła w całosci lekarze nie widza wskazan do tagiego badania, jednym słowem mam dobre wyniki i nie kwalifikuje sie. co do gólnego mojego satanu zdrowia to czuje sie dobrze, jedynie co mi dokucza to rzeczy ww. i teraz nie wiem co robic, słuchajac lekarzy powinienem sobie odpuscic i czekac na rozwuj sytacji ale chyba nie o to chodzi aby czekac i szukac cały czas czy gdzies cos mi nie wyrosło. w zwiazku z tym wszystki prosze o jakies wskazówki co dalej poczac z tym wszystkim lub czy ewentualnie według was na tym zakonczyc.
wiem ze napewno posypia sie gromy na mnie ze panikuje i cos wymyslam ale wychodze z założenia ze jezlei cos sie dzieje (odpukac) to lepiej to wykryc wczesniej.
pozdrawiam
ps. pzrepraszam za literówki
Witam wszytskich. wiem ze jestescie zasypywani wieloma pytaniami i czesto was draznia niektóre, mimo to sam spróbuje uzyskac jakies sensownej odpowiedzi. wszystko zaczeło sie od czestych problemów z gardłem, czagłe bóle, do tego bóle uszu. od kwietnia (przynajmniej wtedy zauwazyłem) mam powikszone węzły chłonne na szyi. dokładnie po jednym w kątach zuchwy po prawej i po lewej stronie, na szyi w srodkowej czesci miedzy barkiem a zuchwa tylko po prawej stronie oraz węzły chłonne w donlen czesci szyi po obu stronach po jednym nie sa to wezly nadobojczykaow a chyba karkowe). do tego cały czas ból, jak by ciagniecie szyi szczególnie po prawej stronie, samoistne bóle pod zuchwa, przy dotykaniu nic nie boli, ból szczegónie przy zmianie temperatury. zaniepokoiło mnie to ze mimo leczenia węzły nie chca sie zmniejszyc wiec zaczełem drążyc temat. udałem sie ponownie do laryngologa który wkoncu zlecił usg szyi. w pierwszym badaniu wyzzło ze mam powiekszone do 19mm wezły chłonne w katach zuchwy hypoechogeniczne. pozostałe odczynowe. po tych badaniach dostałem skierowanie na BAC węzłów chłonnych którego nie chciano mi wykonac gdzy powiedziano ze te wezły nie sa w obrebie zainteresowan onkologicznych (chyab nie jedna osabo juz to miała). w miedzy czasie znowu dopadł mnie ból gardła po prawej stronie, do tego ból kratni promieniujacu do obijczyka i ból uszu. nie odpusciłem, udałem sie do swojego leakrza ogólnego z tymi problemami, zlecił mi usg brzuch - wszystko w normie, brak węzłów chłonnych, rtg- klatki piersiowej - wneki naczyniowe miernie szerokie, brak węzłów- a wiec oki. morfologia krwi co sam byłem zaskoczony idealna. wykanałem jeszcze raz (po 2 miesiacach od porzedniego) usg węzłów gdzie lekarz napisał iz wezły sa o parwidłowej budowie, z widoczna wnęka - reaktywne, nie tworzace pakietów, w dołkach nad i pod obojczykowych brak węzłó chłonnych(nic juz o echogenicznosci nie pisał)natomias majac wydrukowane zdjecia tych węzłów sa one ciemne, czyli mozna wnioskowac ze hypoechogeniczne. pozatym węzły według badania nie zmianiły rozmiarów. z tym wszytskim udałems sie jeszcze raz do onkologa gdzie przyjeto mnie w sumie tego samego dnia, pani doktor spojrzał na mnei jakos tak dziwnie i z wielkim bólem zrobiła mi BAC. po jakims czasi odebrałęm wyniki. wszytko było dobrze niczego nie znaleziono i odesłno mnie spowrotem do laryngologa. laryngolodzy ogladajac mnie twierdza ze nic nie widza nieprawidłowego, kratn czysta, brak jakichkolwiek nalotów czy owrzodzen. gardło według jednych delikatnie czerwone według innych jest ok, a co do migdałka który wyskoczył i dalej sie utrzymuje to twierdza ze tak juz zostanie. reasumujac to wszytsko mam przynajmniej od kwietnia powiekszone węzły chłonne (najbardziej mnie niepokoja te w dolnej czesci-karkowe) bóle szyi, do tego czasami bóle prawego przedramienia i barku oraz bóle ucha, jaczej jak by kucie.
co do jakis innych obajwów które moga cokolwiek sugerowac to w ciagu 2 ostatnich miesiecy schudłem jakies 5-6 kg. dosyc duzo. lekarze widza ze juz swiruje w sumie i ze mam depresje, brak snu, jakbym był taki nieobecny, brak apetytu. przestałem praktycznie jesc jak zaczełm sobie wkrecac jakies nowotwory. tym tłumacza utrate wagi. onkolodzy, laryngolodzy, lekarz ogólny u którego byłem twierdza ze teraz to wszystko siedzi w mojej głowie a co do węzłów to tak juz z nimi jest ze moga sie utrzymywac a nawet pozostac do konca zycia. jednak czyatjac wypowiedzi co neiktóych z was tez w taki sposób was uspokajano. co do wyciecia węzła w całosci lekarze nie widza wskazan do tagiego badania, jednym słowem mam dobre wyniki i nie kwalifikuje sie. co do gólnego mojego satanu zdrowia to czuje sie dobrze, jedynie co mi dokucza to rzeczy ww. i teraz nie wiem co robic, słuchajac lekarzy powinienem sobie odpuscic i czekac na rozwuj sytacji ale chyba nie o to chodzi aby czekac i szukac cały czas czy gdzies cos mi nie wyrosło. w zwiazku z tym wszystki prosze o jakies wskazówki co dalej poczac z tym wszystkim lub czy ewentualnie według was na tym zakonczyc.
wiem ze napewno posypia sie gromy na mnie ze panikuje i cos wymyslam ale wychodze z założenia ze jezlei cos sie dzieje (odpukac) to lepiej to wykryc wczesniej.
pozdrawiam
ps. pzrepraszam za literówki
a moze faktyczne leczyc sie u innych lekarz, tych od innych problemó?? sam juz nie wiem
Widać, ze na prawdę wszystko u Ciebie ok:) wiec musisz wiedzieć, ze psychika ludzka to wielka potęga i jak się czasem o czymś za dużo i zbyt intensywnie myśli to może spłatać taki figielek i to o czym myślisz może stać się prawda....chodzi mi o to żebyś się uspokoił i zaczął się cieszyć życiem zdrowego człowieka bo po 1. możesz wywołać u siebie ,,nasza" chorobę, a po 2. możesz w końcu oszaleć;) wiec tak trzymam kciuki i radze zając się przyjemniejszymi rzeczami:) pozdrawiam:)
dziekuje za odpowiedz.
widzisz najwidoczniej naleze do ludzi którzy chca naparaiwac nature. hahahaha tak smieszne ale prawdziwe. co do psychiki to juz przekonałem sie ze ludzki umysł potrafi naparwde niepojete rzeczy.
co do moich węzłów nie mam juz argumentów dla lekarzy w celu dalszych badan (lekarze twierdza ze nie ma juz badan którym moge sie poddac, nie kwalifikuje sie do jakichkolwiek ze wzgledu na wyniki tych co juz przeszedłem) dlatego tez poruszyłem temat na waszym forum. nie chodzi mi tutaj o to aby szukac diagnozy bo przez internet jest to niemozliwe. zdaje sobie z tego sprawe, natomiast chodzi mi o wasze odczucie co do moich węzłów ich połozenia itd.
nie obawiam sie diagnozy a obawiam sie tego ze moze byc ona postawiona za późno. ot cały problem
a wiec stało sie. wkoncu zostały pobrane węzły do badania. cieszy mnie to ze wmiare szybko lekarze, a dokładnie jeden z nich był przychylny mojej sugestii aby wykonac takie badanie. teraz pozostało mi tylko czekac.
ps. wczesniej pisałem ze mam węzły po prawej sgtronie szyi. niestety okazało sie ze i po lewej tez sie znajduja. najlepsze jest to w tej całej historii ze w kazdym usg jakie miałem wykonywane nikt nie robił mi badania tylnych węzłów szyi. ja je wyczówałem a w usg nie były opisywane. nie wiem czy były odczynowe czy jakie. teraz zostało mi tylko czekac.
ogólnie lekarz który pobierał węzły (az 3) twierdzi ze robi takie rzeczy od lat i jego zdaniem po "otwarciu" mnie nie widział nic nieprawidłowego, ze zazwyczaj juz wtedy widac co onaczają węzły. powiedział ze badania potwierdza jego słowa. fajnie - zastanawia mnie tylko czy lekarze tak tylko mówia czy taka jest ich natura ze zawsze wszytsko dla nich jest oki. przekonam sie za około 10 dni.
mam nadzieje ze te badani pokaza winowajce moich dolegliowsi, oczywiscie nie chce byc chory na nic powaznego ale jak sami wiecie nie my wybieramy. puki co jestem dobrej mysli ze wzgledu chocby na wyniki poprzednich badan o których juz pisałem jak i po słowach lekarza, mam nadzieje ze sie nie rozaczruje.
ps. lekarze upatruja moje dolegliwosci w zakazeniu wirusem EBV, mam nadzieje ze sie nie myla. pozdrawiam
witam ponownie. chciał bym uzyskac, jezeli jest to oczywiscie mozliwe, informacji odnosnie badania his-pat węzłów chłonnych. chciał bym sie dowiedziec jakie informacje mozna uzyskac z takiego badania. Baldi w jednym z postów na tym forum odpisał komus ze wyciecie węzła pokaze co w nim siedzi. natomias czytajac różne watki ludzie cytuja "rozmaz limfatyczny" i teraz mi chodzi o cos takiego czy takie badanie pokaze nam tylko ewentulnie chorobe rozrostową czy tez da nam odpowiedz co do innych choró np. zakaźne, pasożytnicze czy bakteryjnej(np.gruźlica węzłów chłonnych) pytam bo szukam juz 3 dzien na necie i tak naprawde nie znalazłem jednoznaczej odpowiedzi. czytałem różne wypowiedzi lekarzy badz ludzi podajacych sie za lekarzy i tak naprwde zdania sa podzielone, a nawet powiedział bym ze sprzeczne.
czy moze wyniki badan zaleza od tego pod jakim kontem sa robione??
mam jeszcze pytanie do osób które miały pobierane węzły chłonne w całosci to badania hist-pat. czy u kogokolwiek z was wystapiła taka sytacja ze w miejscu gdzie znajdował sie wezel rana nie chiała sie goic??
dzisiaj udałem sie na sciagniecie szwów i okazało sie ze dokąłdnie w miejscu gdzie wycieto mi wezeł nie dosc ze rana sie nie zrosła całkowicie to jeszcze jest jakis wyciek jakby ropny. lekarze nie byli mi w stanie odpowiedziec czemu tak sie u mnie dzieje, ale tez nie ukrywali zdziwienia ze rana majaca około 6 cm zagoiła sie prawie cała, natomias około 1,5 do 2 cm sie nie goi tak jak reszta.
dodam ze rana była przemywana 3 razy dzienie woda utleniana a nastepnie psikałem antybiotykiem który mi został przepisany, a wiec dbałem o to aby nie wdało sie zakazenie, pozatym jak by sie wdało sadze ze wdało by sie w cała rane a nie tylko w miejsce w którym znajdował sie wezeł chłonny, oczywiscie moge byc w błedzie ale logicznie myslac.
prosze o udzielnie odpowiedzi na ww pytania. pozdrawiam
słuchajcie byłem u lekarza w czwartek który mnie operował i poprosiłem go aby sie dowiedział co z miomi wynikami, on zadzwonił przy mnie gdzies i powiedził ze wyniki w piatek, czyli nastepnego dnia, pojechałem z nadzieje ze wkoncu bede wiedział co sie dzieje ale nie, nic z tego. okazuje sie ze wyniki kilku pacjentów gdzies tam sobie leża i nie mozna ich odebrac, miedzy innymi podobno i moje sa. odebrac nie mozna bo ktos poszedł sobie na urlop i bez podpisu tej osoby wyniki nie zostana wydane nikomu, nawet lekarzowi który mnie operował. reasumujac człowiek sie denerwuje, martwi bo nie wie co mu jest, przez mysl przechodzi jakis chłonniak, ziarnica czy jakies inne g..... a ludzie którzy powinni leczyc ludzi maja wszytsko w d.... nie rozumie jak to mozliwe ze jeden człowiek decyduje i podpoisuje wyniku badan. gdzie jakies zastępstwa itd. paranoja, powiem nawet ze załosne to jest.
kazali mi zadzwonic w poniedziałek lub we wtorek ale jak zadzwonie w piatek przyszły to juz napewno beda wyniki.
jestem spokjnym człowiekem ale niektóre rzeczy wyprowadzaja mnie z równowagi.
słuchajcie byłem u lekarza w czwartek który mnie operował i poprosiłem go aby sie dowiedział co z miomi wynikami, on zadzwonił przy mnie gdzies i powiedził ze wyniki w piatek, czyli nastepnego dnia, pojechałem z nadzieje ze wkoncu bede wiedział co sie dzieje ale nie, nic z tego. okazuje sie ze wyniki kilku pacjentów gdzies tam sobie leża i nie mozna ich odebrac, miedzy innymi podobno i moje sa. odebrac nie mozna bo ktos poszedł sobie na urlop i bez podpisu tej osoby wyniki nie zostana wydane nikomu, nawet lekarzowi który mnie operował. reasumujac człowiek sie denerwuje, martwi bo nie wie co mu jest, przez mysl przechodzi jakis chłonniak, ziarnica czy jakies inne g..... a ludzie którzy powinni leczyc ludzi maja wszytsko w d.... nie rozumie jak to mozliwe ze jeden człowiek decyduje i podpoisuje wyniku badan. gdzie jakies zastępstwa itd. paranoja, powiem nawet ze załosne to jest.
kazali mi zadzwonic w poniedziałek lub we wtorek ale jak zadzwonie w piatek przyszły to juz napewno beda wyniki.
jestem spokjnym człowiekem ale niektóre rzeczy wyprowadzaja mnie z równowagi.
wcale Ci się nie dziwię że się denerwujesz - ja czekałam (z równie głupich niedorzecznych przyczyn) prawie 5 tygodni
jednego nie rozumiem - dlaczego BAC? a nie pobranie węzła w całości?
sama miałam BAC (nie wiedziałam jeszcze wtedy co powinnam a co nie jest miarodajne i lekarz sobie na mnie po prostu "zarobił") i nic to nie dało - i tak musiałam robić biopsję chirurgiczną
tak czy inaczej - życzę pozytywnych wiadomości w przyszłym tygodniu
i spróbuj jakoś się wyluzować i nie myśleć o tym przez weekend
najlepiej wyłączyć komputer :) iść na spacer z kimś kto nie wie nic o Twoich troskach :) albo na zajmujący film do kina
pozdrawiam
Gosia
nie nie BAC miałem wykonane jakoś w Lipcu, teraz miałem pobrany cały węzeł do badania który znajdował sie u podstawy szyi z tyłu po lewej stronie (tak jak by tylny szyi).
niby wszystkie badania jakie miałem wykonane do tej pory nie wskazuja na cos powazniejszego, ale naczytałem sie (niepotrzebnie) wiele historii, miedzy innymi na tym forum gdzie wiele osób tez mówiło tez miało dobre badania, mimo to cos tam wyszło później. pocieszajace jest to ze węzły które mi zostały nie zmianiaja wilekosci i ze nie mam powiekszonych w okolicach obojczyków.
no nic zostaje mi tylko czekac na wynik, cały czas mam nadzieje ze jednak wszytsko bedzie oki i uda sie wkoncu ustalic przyczyne tekiego stanu.
witajcie. mija kolejny tydzien i wyników dalej nie ma. chociaz wczoraj przez telefon powiedziano mi ze wyniki juz sa. no wiec pojechałem i sie znowu rozczarowałem. mówie ze telefonicznie uzyskałem informacje ze wyniki sa. zaczęto więc szukac wyników ale nie znaleziono. panie zaczeły gdzies dzwonic chcac ustalić gdzie sie zapodziały wyniki i okazuje sie ze wyników nie ma :(, zaczeto cos mi mówic ze wyniki poszły do konsultacji gdzies do laboratorium, wiec pytam co to oznacza, pani mi odpowiedziała ze badanie węzłów chłonnych jest bardzo szeroka diagnostyką i ze wyniki sa praktycznie zawsze po około miesiacu i ze jest to normalne. natomiast nei do konca odpowiedziano mi co to znaczy konsultacja. na moje pytanie pani zaczeła cos mówic o jakis barwieniach itd i ze to oznacza ze moje wyniki zostały wysąłen do innego alboratorium (jak już to chyba próbki a nie wyniki, ale pani napewno urzyła słowa "wyniki", nie bardzo rozumie co miała na mysli) wiec wkoncu pytam czy jakiekolwiek wyniki sa, dostałem odpowiedz ze nie, ze pani z histopatologi postara sie ustalic gdzie sa moje wyniki i czy wogóle sa.
i teraz mam pytanie bo naprwde nie wiem co o tym myslec, tu słysze ze wyniki poszły do konsultacji a tu słysze ze zadnych wyników jeszcze nie ma nawet na histpoatologii podpowiedzcie o co moze w tym chodzic bo ja nic nie rozumie.
pozatym przed pobraniem węzła podobno moje próbki miały isc do warszawy, dzisiaj dowiaduje sie ze podobno badnia były robione w lubline, tu gdzie miałem zabieg pobrania węzłów. juz sie nie pytałem co to za laboratorium i czy wykonuje wszystkie badania ale czy mozlwie jest ze laboratorium w lubline nie przeprowadza wszystkich badan?? moze ktos miał ktos stycznos z lublinem i wie jak to sie odbywa bo ja juz nie mam sił a informacji konkretnych nie moge uzyskac bo z tego co widze to i lekarze nic nie wiedza.
czy jestem poprostu wodzony za nos i naprawde nie ma wyników czy faktycznie moga byc przeprowadzane jakies konsultacje z innym laboratorium, jezeli tak co to moze oznaczacw kontekscie wyników??
z góry dziekuje za odpowiedz.
Ja miałam wynik po 10 dniach ale potem też powędrował do Warszawy na "konsultację". Mi lekarz powiedział, że wynik badania musi być potwierdzony przez dwóch niezależnych od siebie patomorfologów. Wynik powinien być za ok 2 tygodnie. Tyle tylko, że ja swój pierwszy wynik widziałam i znam jego wynik.....
Ja miałam wynik po 10 dniach ale potem też powędrował do Warszawy na "konsultację". Mi lekarz powiedział, że wynik badania musi być potwierdzony przez dwóch niezależnych od siebie patomorfologów. Wynik powinien być za ok 2 tygodnie. Tyle tylko, że ja swój pierwszy wynik widziałam i znam jego wynik.....
no własnie chodzi mi o te wszystkie procedury.
czyli mam rozumiec to ze jak cos zostanie znalezione to wtedy jest przeprowadzana konsultacja czy w kazdym przypadku, nawet jak nic nie wyjdzie złego z przeprowadzanych badań.
no własnie chodzi mi o te wszystkie procedury.
czyli mam rozumiec to ze jak cos zostanie znalezione to wtedy jest przeprowadzana konsultacja czy w kazdym przypadku, nawet jak nic nie wyjdzie złego z przeprowadzanych badań.
Nie mam pojęcia czy tak jest w każdym przypadku.
A rozmawiałeś z lekarzem, który skierował cię na wycięcie węzła czy byłeś po prostu w szpitalu spytać o wynik badania?
> no własnie chodzi mi o te wszystkie procedury.
czyli mam rozumiec to ze jak cos zostanie znalezione to wtedy jest przeprowadzana konsultacja czy w kazdym przypadku, nawet jak nic nie wyjdzie złego z przeprowadzanych badań.
Nie mam pojęcia czy tak jest w każdym przypadku.
A rozmawiałeś z lekarzem, który skierował cię na wycięcie węzła czy byłeś po prostu w szpitalu spytać o wynik badania?
tzn ze skierowaniem to u mnie było tak zemnie nikt nie chiał wysłac na takie badanie tylko ja sam zasugerowałm jednemu lekarzowi a ze on jest ordynatoprem jednego z odziałów w szpitalu po chwili namysłu stwierdził ze oki, zrobimy takie badanie zebym sie juz nie stresował bo twierdził ze te wezły nie sa patologiczne i ze sa małe, niewidoczne i i ich rozsianie swiadczy o jakies powazniejszej infekcji która faktycznie mogłem przejsc.
co do rozmów z lekarzem to rozmawiałem z nim w tamtym tygodniu i tez gdzies dzwonił i powiedzilei mu ze wyników nie ma a wiec on tez mi nic nie powiedział wtedy, a dzisiaj go nie zastałem, ale wyniki na odział gdzie miałem pobrane węzły nie dotarły. usłyszłem dzisiaj to co napisałem wczesniej a wiec jakies konsultacje, jakies barwniki bo cos chyba nei wyszło, bardzo chaotycznie ta pani mówiła i starsznie sie tłumaczyła ze wyników jeszcze nie ma. i ze u nich to normalne ze na wyniki węzłów sie tyle czeka. jak tylko poszedłem i powiedziałem ze chodzi o wyniki węzłów i ze czekam juz 24 dni to odrazu powiedziała ze mało prawdopodobne jest ze sa juz wyniki, ze u nich czeka sie około miesiaca. tyle wiem.
To chyba musisz uzbroić się po prostu w cierpliwość:(
Mam nadzieję, że wynik będzie u ciebie dobry i nic poważnego cię nie dopadnie. a jak już poznasz ten wynik to odezwij się:)
To chyba musisz uzbroić się po prostu w cierpliwość:(
Mam nadzieję, że wynik będzie u ciebie dobry i nic poważnego cię nie dopadnie. a jak już poznasz ten wynik to odezwij się:)
odezwe sie napewno,co by nie wyszło.
jestem dobrej mysli ale całą ta sytuacja coraz bardziej mnie przytłacza. i jeszcze jakies konsultacje czy cos ehhhh.
ps. jezeli ktos zna procedury i jest w stanie odpowiedziec w jakich przypadkach wysyła sie wyniki na konsultacje, czy tez zawsze sie robi bardzo prosze o odpowiedz. z góry dziekuje
moze ktos miał ktos stycznos z lublinem i wie jak to sie odbywa bo ja juz nie mam sił a informacji konkretnych nie moge uzyskac bo z tego co widze to i lekarze nic nie wiedza.
może będę pomocna. Węzeł miałam wycinany w Szpitalu Wojewódzkim, na wynik o ile dobrze pamiętam też czekałam długo, telefonowałam kilka razy i zawsze słyszałam to samo, że wyniku jeszcze nie ma. Trwało to coś koło 3-4 tyg. Jeśli miałeś zabieg w tym szpitalu to całkiem normalne że tyle się czeka. A jeśli miałeś w SPSK 4 to jeszcze gorzej, nie mam dobrego zdania na temat tego szpitala ale to jest moje indywidualne odczucie. Strasznie ciężko o cokolwiek tam się doprosić, mi pomógł "szef" mojego doktorka z Centrum Onkologii. Więc rada tylko jedna: należy dzwonić, chodzić, pytać, nie dać personelowi zapomnieć o sobie, trzeba sie upominać o swoje, bo to w końcu nasze zdrowie a dla nich to codzienność.
czy jestem poprostu wodzony za nos i naprawde nie ma wyników czy faktycznie moga byc przeprowadzane jakies konsultacje z innym laboratorium, jezeli tak co to moze oznaczacw kontekscie wyników??
z góry dziekuje za odpowiedz.
Węzeł miałam wycinany w Szpitalu Wojewódzkim, na wynik o ile dobrze pamiętam też czekałam długo, telefonowałam kilka razy i zawsze słyszałam to samo, że wyniku jeszcze nie ma. Trwało to coś koło 3-4 tyg. Jeśli miałeś zabieg w tym szpitalu to całkiem normalne że tyle się czeka.
dokładnie w tym szpitalu miałem zabieg, a wiec chyba panie u których byłem po wynik mówiły prawdę ze co do węzłów u nich się czeka około miesiąca i ze to jest normalne u nich. tragedia.
dokładnie w tym szpitalu miałem zabieg, a wiec chyba panie u których byłem po wynik mówiły prawdę ze co do węzłów u nich się czeka około miesiąca i ze to jest normalne u nich. tragedia.
no to jak widać wszystko po staremu tam jest. Przeczekaj weekend i w poniedziałek idź do sekretariatu oddziału na którym był pobierany węzeł i przyciśnij panią aby Ci wszystko wyjaśniła. Myślę, że niebawem dowiesz się co z Twoimi węzłami było nie tak. Bałagan bałaganem, zawsze był i zawsze będzie w papierach. I oczywiście daj znać co się dowiedziałeś w poniedziałek
oto wyniki jakie dzisiaj odebrałem. na szczescie podejrzenia lekarza(o których dzisiaj sie dowiedziałem - podejrzenie chłoniaka) nie spełniły sie. wyniki dotycza trzech próbek pobranych z lewego dołka nadobojczykowego.
1. Lymphadenitis reactiva
2. Lymphadenitis reactiva et tela adiposa
3. Lymphadenitis reactiva
niestety dalej nie wiadomo co powoduje tak długo utrzymujace sie wezły chłonne, poszukiwania trwaja nadal.
pozdrawiam i zycze wszystkim zdrowia wytwałosci, a osoby które maja podobne problemy niech nie boja sie badać. mnie wiele osób odciagało od pobrania wezła i tkanek do badań, twierdzac - jakos to bedzie, kiedyś minie. i faktycznie teraz moge poweidziec po co mi to było, ale nie podchodze tak do tego. ciesze sie ze najwazniejsze badania na których mi zalezało mam za soba, teraz w mniejszym stresie i na spokojnie bede próbował szukać roziwazania moich problemów zdrowotnych. jestem pewny ze w niedalekiej przyszłosci znajdę odpowiedz.