CZeść ludziska, dawno tu nie byłam, a w między czasie miałam kilka maili od niektórych z Was. Postanowiłam więc, że napiszę jak wygląda u mnie stan węzłów i zdrowia. Otóż żyję, dobrze wyglądam. Nie latam jednak do lekarzy bo po tej ganianinie w 208 mam ich trochę dość. Przeszłam nad tym wszystkim do porzadku dziennego, ale męczy mnie parę rzeczy. Moja babcia którą widzę ok. dwa razy w m-cu mówi mi że źle wyglądam. A węzły jak były tak są,tzn. przeważnie nie są większe, oprócz...no właśnie, nie podobają mi się węzły po prawej strony szyji. Tzn. kiedyś były to dobrze wyczuwalne trzy podłużne węzły, teraz z tych trzech węzłów zrobił się jakby jeden duży węzeł z kilkoma mniejszymi jakby kulkami na nim. Mam też dziwne i nieuzasadnione napady kaszlu, suchego męczącego, tak jabym chciała coś wykrztusić, a po zastosowaniu syropu, nic mi się nie odrywa, tylko aż mnie w klatce piersiowej boli. Kaszel ten trwa kilka tygodni, potem przestaje, za jakiś czas znowu. Nie palę, no chyba że to bierne palenie tak wychodzi. SKóra czasem mnie swędzi, ale nie są to napady strasznego świądu. No i dziwna sprawa z alkoholem, po którym nie zawsze, a czasami przeszywa mnie ból szczególnie na tej stronie szyji, gdzie te węzły wyjątkowo mi się nie podobają. Kreci mi sięteż częśto w głowei, ale to akurat przypisuję niskiemu ciśnieniu, chyba. No i znowu mam do Was pytanie, a właściwie dwa:
1. czy po alkoholu zawsze bolą te węzły?
2. jak długo można chodzić z powiększonymi węzłami, aż w końcu okazuje się że to jednak zz?
dzięki tym, którzy odpowiedzą, sorki dla tych, których znowu męczę. Nie mniej jednak serdecznie pozdrawiam zarówno tych piewrszych jak i drugich.
Czy nie lepiej w końcu pobrać wycinek węzła do badania histopatologicznego i wyjaśnić to raz a dobrze?
Co do pytań, to w moim przypadku po alkoholu (śladowe ilości) bolały mnie węzły (gniotło) w klatce piersiowej. Ale podobno nie u każdego takie objawy występują. Na drugie pytanie trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć... U mnie pierwsze objawy choroby (zmęczenie, swędzenie, kaszel) pojawiły się około 11 miesięcy przed zdiagnozowaniem ziarnicy. Początkowo zupełnie nie wiązałam ich z ciężką chorobą. Z perspektywy czasu wiem, że musiały się wtedy powiększać węzły w śródpiersiu. Zaczęłam odczuwać ucisk w klatce piersiowej. O tym, że z węzłami coś się dzieje zorientowałam się dopiero po wyskoczeniu węzła w okolicy obojczyka. Po pobraniu wycinka do badania układanka złożyła się w jedną całość.
Życzę ci, aby to nie była ziarnica, ani nic do niej podobnego, ale dla chociażby jej wykluczenia na twoim miejscu pomyślałabym o pobraniu wycinka. Pozdrowienia!