Kiedy w grudniu dostałam zawrotów głowy, mdłości, duszności- rodzinna uznała, że to nerwy i że mam chorą duszę
O Boże :D Haha, chorą duszę. Tego nie słyszałam jeszcze nigdy :) Mam podobną historię, choć nie z autopsji - moja koleżanka była kiedyś u Pani ginekolog z guzkiem na piersi, na co ta powiedziała, że ona nie wie co to i że może powinna się pomodlić :D
Do onkologa właściwie nie czekałam, w środę się zapisałam na poniedziałek, ale to "po znajomości", bo moja znajoma jest pielęgniarką w CO i zapisała mnie do przychodni. Miałam już w piątek mieć wizytę, ale uznała, że w poniedziałek przyjmuje "lepszy lekarz".
Nie mam nic zdiagnozowanego jeszcze. Też brałam antybiotyk, podobnie jak Ogonkowa (moja "historia" rozpoczęła się w połowie marca). Po antybiotyku moje węzły 4 cm na szyi zmniejszyły się do 1,5 cm. Z kolei później, jakiś tydzien czy 1,5 o antybiotyku miałam pierwszy "wysyp węzłów" pod obydwiema pachami i one już są podejrzane onkologicznie, ale są małe. Właściwie to nie wiem czy jeszcze są, bo tak jak napisałam wyżej - dzieje się coś dziwnego. W czwartek znowu miałam wysyp węzłów, które znikneły w piątek, z kolei dzisiaj znowu, w innych miejsach.
Jeszcze co do USG pach - to u mnie USG nie robi ginekolog, a radiolog :) I chyba ogólnie ginekolodzy nie robią usg piersi, a jedynie narządu rodnego, tak mi się wydaje. W każdym razie jak w środę byłam na usg piersi to Pani robiąca je zrobiła także doły pachowe w całości, jak i nawet tarczycę. :) I dodam, że to przychodnia NFZ.