Ziarnica.pl
← Wróć do działu Czy mam ziarnicę?
Czy mam ziarnicę?

jeszcze tylko Hashimoto, czy już coś więcej?

Autor: kayleigh • 12.06.2013 15:41 • 43 odpowiedzi

kayleigh

24.01.2014 11:20

Odpowiedz
Synek ma eozynofile 7 %, córeczka w normie, ale a to ma węzły szyjne powiększone. Całe wakacje spędziliśmy w piaskownicach, nad jeziorami, na grillu, w wiejskim otoczeniu, kociarsko-psiarskim. O pasożyty wcale nietrudno, mimo, że starałam się zawsze pilnować czystych rąk, to tak naprawdę nie idzie tego do końca upilnować. Syn był faszerowany przez moich teściów owocami "prosto z krzaczka", mimo moich próśb, błagań, zaklinań, zarówno w te wakacje jak i poprzednie. Ja mam wrażenie, że u mnie w rodzinie zdecydowanie się rozpleniły, mimo,że tylko moje wyniki dały wyraźną odpowiedź.
Po prostu najlepiej znaleźć takiego lekarza,co przepisze pyrantelum i metronidazol w ciemno.
Nie zaleca się domowego odrobaczania typu sok z kapusty kiszonej, bo może skończyć się to chirurgiczną interwencją i wycinką skłębionych robaków:(
pozdrawiam serdecznie:)

Magda

28.01.2014 20:21

Odpowiedz

O 12:20, dnia 2014-01-24 kayleigh napisał(-a):

Synek ma eozynofile 7 %, córeczka w normie, ale a to ma węzły szyjne powiększone. Całe wakacje spędziliśmy w piaskownicach, nad jeziorami, na grillu, w wiejskim otoczeniu, kociarsko-psiarskim. O pasożyty wcale nietrudno, mimo, że starałam się zawsze pilnować czystych rąk, to tak naprawdę nie idzie tego do końca upilnować. Syn był faszerowany przez moich teściów owocami "prosto z krzaczka", mimo moich próśb, błagań, zaklinań, zarówno w te wakacje jak i poprzednie. Ja mam wrażenie, że u mnie w rodzinie zdecydowanie się rozpleniły, mimo,że tylko moje wyniki dały wyraźną odpowiedź.

Po prostu najlepiej znaleźć takiego lekarza,co przepisze pyrantelum i metronidazol w ciemno.

Nie zaleca się domowego odrobaczania typu sok z kapusty kiszonej, bo może skończyć się to chirurgiczną interwencją i wycinką skłębionych robaków:(

pozdrawiam serdecznie:)

Dobrze, ze dowiedzialas się już co Ci dolega.

Ja mam podobne objawy co Ty. Eozynofilia, swędzenie szyi i powiek nie do zniesienia dopóki nie naloze kremu ze sterydem. Do tego poty nocne, węzly na USG wyszly na niecale 3 cm. CRP, OB, LDH mam w normie, miałam 3 badania kalu co 2-3 dni i wyszly bez pasozytow. Podejrzana jest oczywiście na 1 miejscu ziarnica, ale nie tylko. Lekarze tak jak mówisz - praktykują spychologie na całego - odsylaja do innych, chirurg onkolog do lekarza od pasozytow, ten od pasozytow do onkolog, endokrynolog do tego od pasozytow, a dermatolog i do tego do pasozytow i onkolog. Każdy lekarz na pierwszej wizycie traktuje mnie jak hipochondryczkę mimo wcześniejszych badan, dopiero jak te OD NIEGO wyjdą tez negatywnie to zaczyna być poważny. Przeszlam to już z każdym z tych specjalistow, dziś z chirurgiem onkologiem :/. Sama już nie wiem co mam zrobić.

Co do jedzenia prosto z krzaka to ok pod warunkiem ze wcześniej będzie umyte, ale nie bez mycia!

Co do chorob autoimmunologicznych idących parami lub gęściej - nie znam się na tym dość dokładnie (choć będę miała w przyszłym semestrze immunologie :)), ale wydaje mi się ze to może być skorelowane ze względu na mutacje jakiegoś genu lub czynniki wewnętrzne zdeterminowane przez dana chorobę autoimmunologiczna lub determinujące ja.

Dalas mi jednak trochę nadzieji ze to co mi dolega to nie ziarnica, choć oczywiście poki co jestem w trakcie diagnozy.

Pozdrawiam!

kayleigh

29.01.2014 10:25

Odpowiedz
Jestem ciekawa, czy te odrobaczanie zadziała (zadziałało), bo ... czuję się coraz gorzej. W grudniu zdiagnozowano mi astmę, dusi mnie niemożliwie, jest teoria, że właśnie to wina pasożytów. W pon. 3 lutego mam USG jamy brzusznej,bo badanie palpacyjne (-bolesne-), wykazało "coś z wątrobą".Lekarka powiedziała,że "coś tam jest"...
Myślę, że wątroba też jest do wytłumaczenia pasożytem. Drapanie i swędzenie-mam od małego problemy skórne, więc nigdy tego nie kojarzyłam z czymś poważniejszym.
Węzeł pachwinowy pojawił się nagle,ale wczoraj dowiedziałam się o torbielach na lewym jajniku (w listopadzie było idealnie!). Myślę,że u mnie to jest kumulacja- hashimoto+alergia+robale+ jakiś inny gruczoł (przysadka???). Ogólnie czuję się nadludzko zmęczona, jakbym miała ciągle grypę, węzły na szyi można liczyć i liczyć... Dlatego czekam na efekty odrobaczania, mam tylko nadzieję,że USG jamy pokaże jakieś "pikusie".
Pozdrawiam serdecznie :-)

kayleigh

29.01.2014 10:28

Odpowiedz

P.S. czy RTG klatki piersiowej można zrobić bez skierowania? czy podejmują się radiolodzy bez wskazań lekarza na "napromieniowanie" ? ;-)

joasia

29.01.2014 10:34

Odpowiedz

O 11:25, dnia 2014-01-29 kayleigh napisał(-a):

Jestem ciekawa, czy te odrobaczanie zadziała (zadziałało), bo ... czuję się coraz gorzej. W grudniu zdiagnozowano mi astmę, dusi mnie niemożliwie, jest teoria, że właśnie to wina pasożytów. W pon. 3 lutego mam USG jamy brzusznej,bo badanie palpacyjne (-bolesne-), wykazało "coś z wątrobą".Lekarka powiedziała,że "coś tam jest"...

Myślę, że wątroba też jest do wytłumaczenia pasożytem. Drapanie i swędzenie-mam od małego problemy skórne, więc nigdy tego nie kojarzyłam z czymś poważniejszym.

Węzeł pachwinowy pojawił się nagle,ale wczoraj dowiedziałam się o torbielach na lewym jajniku (w listopadzie było idealnie!). Myślę,że u mnie to jest kumulacja- hashimoto+alergia+robale+ jakiś inny gruczoł (przysadka???). Ogólnie czuję się nadludzko zmęczona, jakbym miała ciągle grypę, węzły na szyi można liczyć i liczyć... Dlatego czekam na efekty odrobaczania, mam tylko nadzieję,że USG jamy pokaże jakieś "pikusie".

Kiedys czytalam ze w trakcie odrobaczania stan sie pogarsza bo pasozyty wydzielaja wiecej toksyn. A robilas badania na mononukleoze? Bo wezly, zmeczenie, watroba pasuja do zakazenia.

Pozdrawiam serdecznie :-)

kayleigh

29.01.2014 10:44

Odpowiedz
...mononukleozę można też wziąć pod uwagę, bo miałam nawracające anginy, jedna po drugiej, więc można podciągnąć to pod błąd diagnostyczny :-)Niestety, rzadko jest praktykowany wymaz, w celu szukania paciorkowca. Gdybym miała czarno na białym,że to paciorkowiec,miałabym pewność,że nie na darmo faszeruję się antybiotykami. Ogólnie ja jestem typem spolegliwego pacjenta,jak lekarz mówi że tak jest, to tak jest... Wierzę na słowo ;-) Jestem tym, co daje się zbyć, tzn. chcę,żeby lekarz miał rację :)

Czekam na poprawę, ziarnicy dzięki Bogu nie biorę już pod uwagę, nie będę na siłę sobie jej szukać. W sumie "podobają" mi się te pasożyty;-) Jak zaczęłam słuchać "opowieści z krypty", co potrafią robale uczynić z organizmem człowieka, wierzę, że mnie to też dotyczy. I myślę, że hashimoto po tylu latach też w końcu daje efekty.

POZDRAWIAM :-)

joasia

29.01.2014 10:59

Odpowiedz

O 11:44, dnia 2014-01-29 kayleigh napisał(-a):

...mononukleozę można też wziąć pod uwagę, bo miałam nawracające anginy, jedna po drugiej, więc można podciągnąć to pod błąd diagnostyczny :-)Niestety, rzadko jest praktykowany wymaz, w celu szukania paciorkowca. Gdybym miała czarno na białym,że to paciorkowiec,miałabym pewność,że nie na darmo faszeruję się antybiotykami. Ogólnie ja jestem typem spolegliwego pacjenta,jak lekarz mówi że tak jest, to tak jest... Wierzę na słowo ;-) Jestem tym, co daje się zbyć, tzn. chcę,żeby lekarz miał rację :)

Czekam na poprawę, ziarnicy dzięki Bogu nie biorę już pod uwagę, nie będę na siłę sobie jej szukać. W sumie "podobają" mi się te pasożyty;-) Jak zaczęłam słuchać "opowieści z krypty", co potrafią robale uczynić z organizmem człowieka, wierzę, że mnie to też dotyczy. I myślę, że hashimoto po tylu latach też w końcu daje efekty.

Na mononukleoze zawsze mozesz zrobic badanie krwi. Jak wyjda przeciwciala bedziesz miala pewnosc. U mnie tez to byl ciag angin. Nie mialam typowych objawow mononukl. Pozdrowionka :)

POZDRAWIAM :-)

kayleigh

29.01.2014 11:06

Odpowiedz

O 11:59, dnia 2014-01-29 joasia napisał(-a):

Na mononukleoze zawsze mozesz zrobic badanie krwi. Jak wyjda przeciwciala bedziesz miala pewnosc. U mnie tez to byl ciag angin. Nie mialam typowych objawow mononukl. Pozdrowionka :)

POZDRAWIAM :-)

Dzięki :)

Czasem chyba trzeba trochę $$$ dołożyć, a mieć święty spokój :-)Dobrze, że choć USG mam na skierowanie ;-)

Magda

29.01.2014 12:48

Odpowiedz

Ja bym tak lekarzowi (przynajmniej nie każdemu) tak z góry nie ufala, ze jak lekarz tak mowi to tak jest, bo jest masa przypadkow ze tak nie było, a dwa ze ja, glupia studentka biologii, bywalo nie raz ze miałam wieksza wiedze na dany temat niż lekarz po medycynie! Dlatego dla lekarzy, nieliczac tych pewnych i sprawdzonych, radze zawsze mieć ograniczone zaufanie.

inolek

29.01.2014 23:51

Odpowiedz

hej! ja mam ziarnice wiec nie trafiłam tu przypadkiem ale chce pisać o pasożytach. Mój synek (4 l.) skarżył sie na bóle brzucha i wyszła mu eozynofilia i złe próby wątrobowe i lamblia z kału tylko że jak poszłam z tym do spacjalisty (parazytologa)to on od razu wiedział ze lamblia jest oznaczona omyłkowo i to toxokaroza- o wiele paskudniejszy psi pasożyt (nie mamy psa) leczenie bylo w szpitalu na cito bo po roku dolegliwości była to postac galopująca (zagrożenie dla wzroku i mózgu) a przez ten rok lekarka rodzinna mnie odsyłąła do domu mówiąc że doszukuję się czegoś czego nie ma a dziecko jest zdrowe a na złe wyniki krwi zasugerowała że takie coś to przy zatruciu alkoholowym (miałam ochote ją za to udusić). ale taki to lekarz- przez 2 lata chodziłąm z różnymi dolegliwościami do niej które złożyły się do kupy dopiero jak wyszedł mi 5 cm węzeł na szyi -ziarnica a tak to kazała mi pić melise bo sie stresuję i wymyślam choroby sobie i dziecku

joasia

30.01.2014 05:48

Odpowiedz

O 00:51, dnia 2014-01-30 inolek napisał(-a):

hej! ja mam ziarnice wiec nie trafiłam tu przypadkiem ale chce pisać o pasożytach. Mój synek (4 l.) skarżył sie na bóle brzucha i wyszła mu eozynofilia i złe próby wątrobowe i lamblia z kału tylko że jak poszłam z tym do spacjalisty (parazytologa)to on od razu wiedział ze lamblia jest oznaczona omyłkowo i to toxokaroza- o wiele paskudniejszy psi pasożyt (nie mamy psa) leczenie bylo w szpitalu na cito bo po roku dolegliwości była to postac galopująca (zagrożenie dla wzroku i mózgu) a przez ten rok lekarka rodzinna mnie odsyłąła do domu mówiąc że doszukuję się czegoś czego nie ma a dziecko jest zdrowe a na złe wyniki krwi zasugerowała że takie coś to przy zatruciu alkoholowym (miałam ochote ją za to udusić). ale taki to lekarz- przez 2 lata chodziłąm z różnymi dolegliwościami do niej które złożyły się do kupy dopiero jak wyszedł mi 5 cm węzeł na szyi -ziarnica a tak to kazała mi pić melise bo sie stresuję i wymyślam choroby sobie i dziecku

A jaki byl poziom eozynofilii u Twojego synka?

dziubas

30.01.2014 06:23

Odpowiedz
To teraz powiem jak to było u mnie z robalami.
2 lata temu dzieci (wtedy 4 i 2 latka)zaczęły się skarżyć na bóle brzuszka. Kupki czasami były wodniste z domieszką śluzu, wyspka na ciele (u syna tłumaczylismy to alergią). duszności, obturacje oskrzeli, kończące się w szpitalu na podaniu hydrokoryzonu dożylnie. Pediatra zlecił badanie kału na pasożyty. 3 próbki oddane, wyszła lamblioza-metrodnidazol dla całej rodziny na odrobaczenie. Do tego piliśmy jeszcze takie olejeje kupione w sklepie kapucyńskim również na odrobaczenie.Po kuracji 10dniowej objawy ustąpiły (nadmieniam iż tylko dzieci miały jakiekolwiek dolegliwości), jednak wróciły, ale już nie tak silne. Poszliśmy do innego pediatry (w ramach prywatnego abonamentu medycznego) i ten wysłał nas do poradni chorób zakażnych i odzwierzęcych. Tam Pan doktor zebrał wywiad, przebadał dzieci i stiwerdził, ze on nie wierzy laboratoriom, które są od wszystkiego, badania wykonują taśmowo i zlecił wykonanie badań kału w specjalistycznym laboratotium medycznym, które mieści się przy instytucie chorób tropikalnych i odzwierzęcych. Badanie było kosztowne, nierefundowane. Za naszą czwórkę zapłąciliśmy prawie 400zł i co się okazało, ze lamblii nigdy żadne z nas nie miało, nie było ich ani w kale, a nasze organizmy nie wytowrzyły przeciwciał (tego badania nie wykonuje się na fundusz i dlatego tak trudno 0jest trafić na moment, gdy w kale jaja lamblii się znajdują). Wyszło na to, ze dzieci przechodziły jakąś infekcję. Wtedy też diametralnie zmieniliśmy nawyki żywieniowe, nie jemy słondyczy, żywności przetworzonej, napojów gazowanych itp.

Morał z tej historii taki, ze nie zawsze objawy wskazujące na chorobę (konkretną)są jej wyznacznikiem. Nie chodzi też o oto, aby nie badać się, owszem badać, ale w sprawdzonych laboratoriach i u dobrych lekarzy, a nie konowałów, którzy czasami mają tak niską wiedzę, ze aż mnie krew zalewa. Ostatnio Pani dr rodzinna próbowała mi wmóeić, ze CRP i OB to to samo ;-)nie wiedziała jednak, ze nie ma przed sobą głupka-no porażka.

Joasia, Twoje dziecię ma jakieś problemy zdrowotne?jak Twoje wezły?

inolek

30.01.2014 07:24

Odpowiedz

O 06:48, dnia 2014-01-30 joasia napisał(-a):

O 00:51, dnia 2014-01-30 inolek napisał(-a):

hej! ja mam ziarnice wiec nie trafiłam tu przypadkiem ale chce pisać o pasożytach. Mój synek (4 l.) skarżył sie na bóle brzucha i wyszła mu eozynofilia i złe próby wątrobowe i lamblia z kału tylko że jak poszłam z tym do spacjalisty (parazytologa)to on od razu wiedział ze lamblia jest oznaczona omyłkowo i to toxokaroza- o wiele paskudniejszy psi pasożyt (nie mamy psa) leczenie bylo w szpitalu na cito bo po roku dolegliwości była to postac galopująca (zagrożenie dla wzroku i mózgu) a przez ten rok lekarka rodzinna mnie odsyłąła do domu mówiąc że doszukuję się czegoś czego nie ma a dziecko jest zdrowe a na złe wyniki krwi zasugerowała że takie coś to przy zatruciu alkoholowym (miałam ochote ją za to udusić). ale taki to lekarz- przez 2 lata chodziłąm z różnymi dolegliwościami do niej które złożyły się do kupy dopiero jak wyszedł mi 5 cm węzeł na szyi -ziarnica a tak to kazała mi pić melise bo sie stresuję i wymyślam choroby sobie i dziecku

A jaki byl poziom eozynofilii u Twojego synka?

na początku było wszystko we krwi w normie ale z czasem eos rosło az do 17

Joasia

30.01.2014 07:39

Odpowiedz

O 07:23, dnia 2014-01-30 dziubas napisał(-a):

To teraz powiem jak to było u mnie z robalami.

2 lata temu dzieci (wtedy 4 i 2 latka)zaczęły się skarżyć na bóle brzuszka. Kupki czasami były wodniste z domieszką śluzu, wyspka na ciele (u syna tłumaczylismy to alergią). duszności, obturacje oskrzeli, kończące się w szpitalu na podaniu hydrokoryzonu dożylnie. Pediatra zlecił badanie kału na pasożyty. 3 próbki oddane, wyszła lamblioza-metrodnidazol dla całej rodziny na odrobaczenie. Do tego piliśmy jeszcze takie olejeje kupione w sklepie kapucyńskim również na odrobaczenie.Po kuracji 10dniowej objawy ustąpiły (nadmieniam iż tylko dzieci miały jakiekolwiek dolegliwości), jednak wróciły, ale już nie tak silne. Poszliśmy do innego pediatry (w ramach prywatnego abonamentu medycznego) i ten wysłał nas do poradni chorób zakażnych i odzwierzęcych. Tam Pan doktor zebrał wywiad, przebadał dzieci i stiwerdził, ze on nie wierzy laboratoriom, które są od wszystkiego, badania wykonują taśmowo i zlecił wykonanie badań kału w specjalistycznym laboratotium medycznym, które mieści się przy instytucie chorób tropikalnych i odzwierzęcych. Badanie było kosztowne, nierefundowane. Za naszą czwórkę zapłąciliśmy prawie 400zł i co się okazało, ze lamblii nigdy żadne z nas nie miało, nie było ich ani w kale, a nasze organizmy nie wytowrzyły przeciwciał (tego badania nie wykonuje się na fundusz i dlatego tak trudno 0jest trafić na moment, gdy w kale jaja lamblii się znajdują). Wyszło na to, ze dzieci przechodziły jakąś infekcję. Wtedy też diametralnie zmieniliśmy nawyki żywieniowe, nie jemy słondyczy, żywności przetworzonej, napojów gazowanych itp.

Morał z tej historii taki, ze nie zawsze objawy wskazujące na chorobę (konkretną)są jej wyznacznikiem. Nie chodzi też o oto, aby nie badać się, owszem badać, ale w sprawdzonych laboratoriach i u dobrych lekarzy, a nie konowałów, którzy czasami mają tak niską wiedzę, ze aż mnie krew zalewa. Ostatnio Pani dr rodzinna próbowała mi wmóeić, ze CRP i OB to to samo ;-)nie wiedziała jednak, ze nie ma przed sobą głupka-no porażka.

Joasia, Twoje dziecię ma jakieś problemy zdrowotne?jak Twoje wezły?

Hej Dziubas! U mojego młodego podejrzewam robaki jakieś - zwłaszcza, że jego kuzynka z którą często się bawi była ostatnio poddawana kuracji odrobaczającej. Badania nic nie wykazały, ale objawy (zgrzytanie zębami, swędzenie i ciągłe drapanie pupy) mówiły za siebie. Mój synek zaczyna zgrzytać zębami, drapania jakiegoś intensywnego nie zauważyłam. Za to u mnie od maja wychodzi eozynofilia - waha się pomiędzy 5-8%, raz jest wyższa, raz niższa. Lekarz twierdzi, że to od alergii, bo testy z kału nic nie wykazują :(

Natomiast moje węzły dalej są :) Tzn. pod pachami raz są większe, raz mniejsze, czuję małe kuleczki w pachwinach, coś tam też na szyi. Wyszło mi dodatnie IGG na mononukleozę - przed miesiącem >750, teraz ok. 650, więc p/ciała spadają. Jak dobrze to interpretuję oznacza to stosunkowo niedawne zachorowanie - czyli być może moje węzły, które wyskoczyły w maju związane były właśnie z zachorowaniem na mononukleozę w tym czasie. Jeden lekarz tak twierdzi, drugi mówi, że pod pachami od mono węzły się nie powiększają. Wyniki krwi mam w miarę w normie. Trochę mało limfocytów (ale w grudniu miałam anginę ropną) i na granicy min. białe krwinki. Innych objawów nie mam, a dzięki Tobie, staram się już nie wmawiać sobie zz :) Mam dni gorsze, zwłaszcza gdy czytam, że ktoś miał zz a zaczęło się właśnie od malutkich węzłów, ale moje są powiększone symetrycznie - tym się pocieszam :)

A jak u Ciebie?

dziubas

30.01.2014 08:24

Odpowiedz
:-)
U mnie chyba ok;-)wyskoczył mi na początku grudnia węzeł w lewym nadobojczu. Poleciałam na USG, lekarz zbadał mnie dokładnie, powiedział ze to węzeł odczynowy (9mm w osi długiej) i kazał przyjśc za 2 tyg. Po 2 tyg węzeł taki sam, bez zmian. Kazał więc przyjsć za kolejne 2 tyg. (wtedy już byłam po wizycie u onko ze skierowaniem na wycięcie węzła dobadania). Zabieg jednak odwołałąm bo węzeł się zmniejszył. Zaufałam temu radiologowi, powiedział ze w chwili obecnej nie widzi wskazań do cięcia. W między czasie wyskoczył mi znów węzeł zauszny i potyliczny. Podejrzewa się u mnie łuszczycę, która prawdopodbnie dołączyła się do alergii. Eozynofile mam cały czas podwyższone. CRP też miałam podwyższone, ale to od ciągłego drapania głowy, porobiły się mikrourazy i masz babo placek ;-).
MOje węzły pod pachami zmniejszyły się z 3cm do 12mm. Na szyi jestem cała wysiana i ktokolwiek z lekarzy mnie dotknie to zawsze słyszę to samo, matko ile węzłów!

Twój młody może faktycznie ma robale, ale zanim go odrobaczysz to zrób konkretne badania. U nas metronidazol uczynił spustoszenie bo to drakoński lek niestety.

A, no i cieszę się, że już się tak niezadręczasz ZZ!
Pozdrawiam!

Joasia

30.01.2014 08:30

Odpowiedz

O 09:24, dnia 2014-01-30 dziubas napisał(-a):

:-)

U mnie chyba ok;-)wyskoczył mi na początku grudnia węzeł w lewym nadobojczu. Poleciałam na USG, lekarz zbadał mnie dokładnie, powiedział ze to węzeł odczynowy (9mm w osi długiej) i kazał przyjśc za 2 tyg. Po 2 tyg węzeł taki sam, bez zmian. Kazał więc przyjsć za kolejne 2 tyg. (wtedy już byłam po wizycie u onko ze skierowaniem na wycięcie węzła dobadania). Zabieg jednak odwołałąm bo węzeł się zmniejszył. Zaufałam temu radiologowi, powiedział ze w chwili obecnej nie widzi wskazań do cięcia. W między czasie wyskoczył mi znów węzeł zauszny i potyliczny. Podejrzewa się u mnie łuszczycę, która prawdopodbnie dołączyła się do alergii. Eozynofile mam cały czas podwyższone. CRP też miałam podwyższone, ale to od ciągłego drapania głowy, porobiły się mikrourazy i masz babo placek ;-).

MOje węzły pod pachami zmniejszyły się z 3cm do 12mm. Na szyi jestem cała wysiana i ktokolwiek z lekarzy mnie dotknie to zawsze słyszę to samo, matko ile węzłów!

Twój młody może faktycznie ma robale, ale zanim go odrobaczysz to zrób konkretne badania. U nas metronidazol uczynił spustoszenie bo to drakoński lek niestety.

A, no i cieszę się, że już się tak niezadręczasz ZZ!

Pozdrawiam!

To super, że u Ciebie te węzełki się zmniejszyły. A 12 mm to długość, szerokość? Ja swoje jeszcze napadowo maltretuję i sprawdzam, czy w ciągu ostatnich 30 minut nie urosły :) I pewnie przez to nie do końca mogą się wchłonąć - o ile w ogóle mają taki zamiar. Najciekawsze jest to, że one potrafią o połowę się zmniejszyć w ciągu kilku godzin, a potem się powiększają. Raz są twardsze, raz bardziej miękkie. Mam nadzieję, że to właśnie wskazuje na ich odczynowy charakter. Na pewno psychicznie u mnie już lepiej :) A badania dla synka robię, ale na razie bez rezultatu :( Chyba, że rzeczywiście nic tam nie ma, a u mnie eozynfile to jednak z jakiejś alergii.

kayleigh

18.02.2014 00:14

Odpowiedz

Chcac nie chcac,znow pisze na forum... Bylam na kontroli gin. i lekarz znalazl kilka twardych wezlow w lewej pachwinie. Sama nawet nie mialam zamiaru o nim mowic, bo myslalam, ze juz wszystko wyjasnilo sie w mojej kwestii i taka juz moja uroda. Zaczal szukac,nie podoba mu sie szyja usiana juz roznymi "kulkami"ani lewy nadobojczykowy wezel oraz lewa i prawa pacha. Ja nie sadze, ze to ziarnica, jesli to nie od lamblii, to moze bolerioza? Gin odsyla do onko, tylko mnie to juz nie przekonuje. Mialam USG jamy brzusznej-czysto. Zreszta wezly sa powiekszone po obu stronach, a z tego, co wiem zz lubi sie lokowac po jednej stronie. Te pachowe i pachwinowe przypuszczam, ze to juz "stare" pozapalne wezly np. po mikronadkazeniach za sprawa golenia tych okolic. Szyjne- hashimoto. Wiec zastanawiam sie, czy zostawic je w cholere i niech żyja swoim zyciem czy sprawdzac jeszcze te bolerioze?Ktos ma doswiadczenie z diagnozowaniem boleriozy?

Joasia

18.02.2014 07:15

Odpowiedz

O 01:14, dnia 2014-02-18 kayleigh napisał(-a):

Chcac nie chcac,znow pisze na forum... Bylam na kontroli gin. i lekarz znalazl kilka twardych wezlow w lewej pachwinie. Sama nawet nie mialam zamiaru o nim mowic, bo myslalam, ze juz wszystko wyjasnilo sie w mojej kwestii i taka juz moja uroda. Zaczal szukac,nie podoba mu sie szyja usiana juz roznymi "kulkami"ani lewy nadobojczykowy wezel oraz lewa i prawa pacha. Ja nie sadze, ze to ziarnica, jesli to nie od lamblii, to moze bolerioza? Gin odsyla do onko, tylko mnie to juz nie przekonuje. Mialam USG jamy brzusznej-czysto. Zreszta wezly sa powiekszone po obu stronach, a z tego, co wiem zz lubi sie lokowac po jednej stronie. Te pachowe i pachwinowe przypuszczam, ze to juz "stare" pozapalne wezly np. po mikronadkazeniach za sprawa golenia tych okolic. Szyjne- hashimoto. Wiec zastanawiam sie, czy zostawic je w cholere i niech żyja swoim zyciem czy sprawdzac jeszcze te bolerioze?Ktos ma doswiadczenie z diagnozowaniem boleriozy?

Hej! Boreliozę ciężko podobno zdiagnozować. A te węzły w pachwinie masz duże? Czytałam, że przy chorobach autoimm. powiększać się mogą nie tylko węzły szyjne, ale może dojść do powiększenia ogólnego węzłów. Także pod tym względem nie jesteś wyjątkiem :) A ogólnie węzły na szyi, pod pachami masz duże? Rosną, nie rosną?

Joasia

18.02.2014 07:18

Odpowiedz

O 01:14, dnia 2014-02-18 kayleigh napisał(-a):

Chcac nie chcac,znow pisze na forum... Bylam na kontroli gin. i lekarz znalazl kilka twardych wezlow w lewej pachwinie. Sama nawet nie mialam zamiaru o nim mowic, bo myslalam, ze juz wszystko wyjasnilo sie w mojej kwestii i taka juz moja uroda. Zaczal szukac,nie podoba mu sie szyja usiana juz roznymi "kulkami"ani lewy nadobojczykowy wezel oraz lewa i prawa pacha. Ja nie sadze, ze to ziarnica, jesli to nie od lamblii, to moze bolerioza? Gin odsyla do onko, tylko mnie to juz nie przekonuje. Mialam USG jamy brzusznej-czysto. Zreszta wezly sa powiekszone po obu stronach, a z tego, co wiem zz lubi sie lokowac po jednej stronie. Te pachowe i pachwinowe przypuszczam, ze to juz "stare" pozapalne wezly np. po mikronadkazeniach za sprawa golenia tych okolic. Szyjne- hashimoto. Wiec zastanawiam sie, czy zostawic je w cholere i niech żyja swoim zyciem czy sprawdzac jeszcze te bolerioze?Ktos ma doswiadczenie z diagnozowaniem boleriozy

A robiłaś badanie na mononukleozę?

beata79

18.02.2014 07:28

Odpowiedz

Ja mam hasimoto od 7 lat, nigdy jednak przez to nie powiekszaly mi sie węzły na szyi. Na Twoim miejscu wybrałabym się jednak do onkologa.