Ja mam hasimoto od 7 lat, nigdy jednak przez to nie powiekszaly mi sie węzły na szyi. Na Twoim miejscu wybrałabym się jednak do onkologa.
Ja tylko napisałam to, co przeczytałam w książce "Jak żyć z hashimoto".
Te moje wezly sa nietypowe, bo dochodzą co rusz nowe male, ale- przesuwanie i miękkie. Nie maleją. Pod pacha prawa jest bolesny, ok 1cm, miękki. Wiec zapalny pewnie. Jedyne twarde i nieprzesuwalne oraz niebolesne to w lewej pachwinie- jeden ma niecały cm, pozostałe to takie "groszki". Jeden taki groszek jest pod lewa pacha. Jutro ide robic TSH, wiec przy okazj sprawdze, czy pozbyłam sie eozynofilii. Jakos wewnętrznie ufam, ze to zapaleni. I moze rzeczywiscie jutro juz spr. mononukleoze. Dzieki za odp. :) do onko boje sie iść, bo wysmieje mnie ze panikuje bez powodu. Ja generalnie od zawsze mam blokady przed lekarzami.Dlatego hashimoto mialam bardzo długo w sobie, daleko juz wyniszczajace, pelnoobjawowe, bo bałam sie, ze nic mi nie jest, a lekarz mnie wygoni, ze przesadzam. Taki głupi typ ze mnie.