kayleigh
12.06.2013 15:41
8 lat temu zdiagnozowano u mnie daleko posuniętą chorobę Hashimoto. Objawy miałam "klasyczne", wyniki badań jednoznaczne.
W październiku 2012 roku zasygnalizowałam endokrynologowi paskudne bóle kości/mięśni/stawów. Byłam zawsze mało uciążliwą pacjentką, z Hashimoto się zaprzyjaźniłam, nie narzekałam. Bezproblemowo zaszłam i donosiłam dwie zdrowe ciąże itd. Aż do momentu bólów kości i niewyobrażalnego zmęczenia. Lekarz powiedział, że to "rzut hashimoto na mięśnie i stawy".Wynik TSH był zadowalający.
Aż w kwietniu tego roku wyskoczył mi węzeł na szyi. Zęby mam zdowe, regularnie kontrolowane. Do tego zmęczenie, bóle kości, permanentne 37,3-37,9*. Tydzień temu wreszcie zmobilizowałam się i poszłam do rodzinnej. Bez dotykania węzłów lekarka stwierdziła, że to od tarczycy albo... alergii. dostałam Nimesil na bóle kości...
Nadmienię, że węzeł na dzień dzisiejszy ma prawie 3 cm i widać go gołym okiem. Po "malym piwie" rwie mnie węzeł aż do ucha, boli mnie pacha i kark.
Chcę na własny koszt wykonać badania, ale czy ja nie przesadzam? Może to rzeczywiście tylko hashimoto, któremu po 8 latach odbiło?...