Jak ma się pecha to można wyciąć powiększony węzeł odczynowo, a w innym będzie ziarnica.
Na tym forum pisze pełno osób z powiększonymi węzłami w sekcji "czy mam ziarnicę" i u zdecydowanej większości nie ma zmian nowotworowych.
Zresztą jak mamy się straszyć to węzły chłonne szyjne powiększone to nie tylko ziarnica, nie tylko chłoniak nieziarnicze ale również przerzuty z raka jamy ustnej, nosogardła, ustnej części gardła, krtani, ślinianki, tarczycy, przełyku, płuc.
Trochę tego jest...
Inna sprawa, że węzły nadobojczykowe budzą o wiele większe podejrzenie niż szyjne, tak samo jak węzły w kaltce piersiowej czy jamie brzusznej.
Też miałam to napisać, ale stwierdziłam, że straszyć nie będę ;) No niestety... jak się ma pecha to nic nie pomoże...usg bardziej służy ocenie lokalizacji i wielkości węzła. A co dalej z tym zrobić, decyduje lekarz.
Piszesz ze to lekarz decyduje. Tylko własnie zastanawiajac ejest dlaczego w Twojej sprawie zaden nie chce podjac doglebnej diagnostyki tylko zostawiajac Cie z tym problemem sama.
Bo uważają, że jest to niepotrzebne. :) I może mają rację! Oby:P
No więc..
wyniki krwi książkowe.. = dobre.
Ob - 18
tutaj spory wzrost.. wygląda na to, że ma tendencję do skakania. Było 13, potem 15, potem 4, a teraz 18 :P
Mimo powiekszonych wezłow w tak specyficznych miejscach. Chyba jestem za gupi zeby to wszystko ogarnąć :/
Widzisz, bo nie jest czarno na białym, że te węzły są tymi nadobojczykowymi... Nikt mi ich tak nie opisał.. w ogóle lokalizacji nie mialam nigdzie wpisanej.
Miałam kilka usg gdzie lokalizacja była określona jako "wzdłuż mięśni MOS"...
Zapytałam się jednego radiologa czy te moje powiększone węzły są węzłami nadobojczykowymi, bo ktoś mi mówił, że takie są najgrożniejsze i prawdopodobnie jest to nowotwór..
Radiolog (chirurg) spojrzał się na mnie z politowaniem mówiąc:
Kto takich bzdur Pani nagadał??!!! Niech Pani słucha tylo mądrych ludzi, a nie głupich.
To pytam się znowu:
No dobrze... ALE CZY TE WĘZŁY TO TE NADOBOJCZYKOWE CZY NIE???
Spojrzał się na mnie jak na idiotkę i nic nie odpowiedział :P
Po czym spojrzał na mnie jeszcze raz i mówi:
Ja nic podejrzanego w usg u Pani nie widzę, ale usg nie wykaże z całą pewnością czy coś tam się dzieje czy nie, jedynie pobranie całego węzła coś wykaże. Jak się tak Pani strasznie boi to niech pani poprosi lekarzy o biopsję węzła, aczkolwiek prędzej to jakiś przerzut by był niż chłoniak! chłoniaki mają charakterystyczny obraz w usg...
(tak to było pocieszajace:P)
Na koniec dodał:
Jak Tak bardzo to panią niepokoi to proszę zrobić biopsję... i dodał uśmiechając się wrednie: ale będzie bliiiiznaaaa! ;)
Na ostatnim usg inny radiolog zupełnie nic nie widział... pokazałam mu palcem jeden wyczuwalny węzeł.. i wtedy zobaczył, że faktycznie coś jest! Opisal ten jeden jako hypoechogeniczny zlokalizowany
u nasady szyi
.....po długim zastanawianiu się jak nazwać to miejsce... innych nie widział w usg pomimo iż wyczuwalny jest jeszcze jeden :P
Wniosek: Usg to błądzenie we mgle :P