Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Jak pomóc w stanie załamania psychicznego chorego na ziarnicę?

Autor: Miki • 07.09.2004 13:26 • 7 odpowiedzi

Miki

07.09.2004 13:26

Odpowiedz
Moi Drodzy,
Nie wiem jak zacząć, otóż moja siostra jest chora, zdiagnozowano tą chorobę na początku lipca. Jako IV stopień choroby,są liczne przerzuty. Obecnie jest po drugiej chemii. Jej stan psychiczny był całkiem dobry, lecz załamał się. odmawia jedzenia, nie chce nikogo bliskiego widzieć ani rozmawiać. Jest bardzo nerwowa, nie wiemy jak do niej dotrzeć, aby jej pomóc.
Proszę pomóżcie, podpowiedzcie co mamy robić jak postępować.
Będę wdzięczna za wszelkie rady.
Gorąco pozdrawiam,
Miki

Kasia

07.09.2004 21:22

Odpowiedz

2004-09-07 15:26... Miki napisał(a):

Moi Drodzy,

Nie wiem jak zacząć, otóż moja siostra jest chora, zdiagnozowano tą chorobę na początku lipca. Jako IV stopień choroby,są liczne przerzuty. Obecnie jest po drugiej chemii. Jej stan psychiczny był całkiem dobry, lecz załamał się. odmawia jedzenia, nie chce nikogo bliskiego widzieć ani rozmawiać. Jest bardzo nerwowa, nie wiemy jak do niej dotrzeć, aby jej pomóc.

Proszę pomóżcie, podpowiedzcie co mamy robić jak postępować.

Będę wdzięczna za wszelkie rady.

Gorąco pozdrawiam,

Miki

Wydaje mi się, że twojej siostrze mogłaby pomóc rozmowa z psychologiem, wiem, że nie jest łatwo udać się po pomoc do kogoś takiego, ja również miałam dużo oporów, ale uwierz to pomaga, może nie zrozumieć samą chorobe, ale nauczyć się z nią żyć i nie poddawać się, kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy chorzy to jest szok, szczególnie jeżeli nigdy się nie miało problemów ze zdrowiem, ale trzeba wierzyć w to, że można wyzdrowieć i sobie pomóc w tym. Wiem, że to nie jest takie proste, ja chociaż jestem już po leczeniu nadal boję się, że to wróci, ale nic mi nie da zadręczanie się, muszę myśleć, że będzie wszystko dobrze i cieszyć się z dnia dzisiejszego. Wydaje mi się, że twoja siostra również sobie z tym poradzi, tylko musicie dać jej trochę czasu. Sama utrata włosów dla młodej osoby graniczy z końcem świata, ja mam 23 lata i kiedy wypadły mi włosy wydawało mi się, że już się nie dźwignę, załamałam się kompletnie, ale to minęło, dzisiaj włosy już mi odrastają, a tamte przeżycia są już tylko wspomnieniem. Musicie ją mocno wspierać i podtrzymywać ją na duchu, musi sama zrozumieć, że może wyzdrowieć i o to walczyć, aby sobie pomóc, bo to podejście jest takie ważne.

Jeżeli tylko miałaby ochotę z kimś pogadać to niech się do mnie odezwie, dobrze jest z kimś porozmawiać kto już to przeszedł.

Podaję mój numer gg: 3014825

Miki

08.09.2004 09:13

Odpowiedz

2004-09-07 23:22... Kasia napisał(a):

Wydaje mi się, że twojej siostrze mogłaby pomóc rozmowa z psychologiem, wiem, że nie jest łatwo udać się po pomoc do kogoś takiego, ja również miałam dużo oporów, ale uwierz to pomaga, może nie zrozumieć samą chorobe, ale nauczyć się z nią żyć i nie poddawać się, kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy chorzy to jest szok, szczególnie jeżeli nigdy się nie miało problemów ze zdrowiem, ale trzeba wierzyć w to, że można wyzdrowieć i sobie pomóc w tym. Wiem, że to nie jest takie proste, ja chociaż jestem już po leczeniu nadal boję się, że to wróci, ale nic mi nie da zadręczanie się, muszę myśleć, że będzie wszystko dobrze i cieszyć się z dnia dzisiejszego. Wydaje mi się, że twoja siostra również sobie z tym poradzi, tylko musicie dać jej trochę czasu. Sama utrata włosów dla młodej osoby graniczy z końcem świata, ja mam 23 lata i kiedy wypadły mi włosy wydawało mi się, że już się nie dźwignę, załamałam się kompletnie, ale to minęło, dzisiaj włosy już mi odrastają, a tamte przeżycia są już tylko wspomnieniem. Musicie ją mocno wspierać i podtrzymywać ją na duchu, musi sama zrozumieć, że może wyzdrowieć i o to walczyć, aby sobie pomóc, bo to podejście jest takie ważne.

Jeżeli tylko miałaby ochotę z kimś pogadać to niech się do mnie odezwie, dobrze jest z kimś porozmawiać kto już to przeszedł.

Podaję mój numer gg: 3014825

Droga Kasiu,

Bardzo dziękuję za dobre rady. Przekażę siostrze twój numer gg.

Myślę, że ona się do Ciebie wcześniej czy później odezwie. Ma na imię Angielka.

Nie wiem jednak czy mówić jej o tej stronie wielkiej stopy. Z jednej strony jest ona budująca i zawiera dużo cennych informacji o tej chorobie, ale z drugiej może trochę przytłaczać. Jak myślisz mówić jej o tej stronie?

Miki

nadja

08.09.2004 10:20

Odpowiedz

Nie wiem jednak czy mówić jej o tej stronie wielkiej stopy. Z jednej strony jest ona budująca i zawiera dużo cennych informacji o tej chorobie, ale z drugiej może trochę przytłaczać. Jak myślisz mówić jej o tej stronie?

Miki

Przytłaczac????? Ta strona jest przedewszytkim swietnym zrodłem informacji.Sadze ze informacje tu zawarte raczej uspakajają a pozatym sa tu wpisy mnostwa osob ktore walke z ziarnicą wygrały czy to jest przytłaczające według Ciebie????????

Kasia

08.09.2004 14:10

Odpowiedz

2004-09-08 11:13... Miki napisał(a):

2004-09-07 23:22... Kasia napisał(a):

Wydaje mi się, że twojej siostrze mogłaby pomóc rozmowa z psychologiem, wiem, że nie jest łatwo udać się po pomoc do kogoś takiego, ja również miałam dużo oporów, ale uwierz to pomaga, może nie zrozumieć samą chorobe, ale nauczyć się z nią żyć i nie poddawać się, kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy chorzy to jest szok, szczególnie jeżeli nigdy się nie miało problemów ze zdrowiem, ale trzeba wierzyć w to, że można wyzdrowieć i sobie pomóc w tym. Wiem, że to nie jest takie proste, ja chociaż jestem już po leczeniu nadal boję się, że to wróci, ale nic mi nie da zadręczanie się, muszę myśleć, że będzie wszystko dobrze i cieszyć się z dnia dzisiejszego. Wydaje mi się, że twoja siostra również sobie z tym poradzi, tylko musicie dać jej trochę czasu. Sama utrata włosów dla młodej osoby graniczy z końcem świata, ja mam 23 lata i kiedy wypadły mi włosy wydawało mi się, że już się nie dźwignę, załamałam się kompletnie, ale to minęło, dzisiaj włosy już mi odrastają, a tamte przeżycia są już tylko wspomnieniem. Musicie ją mocno wspierać i podtrzymywać ją na duchu, musi sama zrozumieć, że może wyzdrowieć i o to walczyć, aby sobie pomóc, bo to podejście jest takie ważne.

Jeżeli tylko miałaby ochotę z kimś pogadać to niech się do mnie odezwie, dobrze jest z kimś porozmawiać kto już to przeszedł.

Podaję mój numer gg: 3014825

Droga Kasiu,

Bardzo dziękuję za dobre rady. Przekażę siostrze twój numer gg.

Myślę, że ona się do Ciebie wcześniej czy później odezwie. Ma na imię Angielka.

Nie wiem jednak czy mówić jej o tej stronie wielkiej stopy. Z jednej strony jest ona budująca i zawiera dużo cennych informacji o tej chorobie, ale z drugiej może trochę przytłaczać. Jak myślisz mówić jej o tej stronie?

Miki

Rozumiem o co ci chodzi z tym przytłaczaniem, u mnie kiedy zastanawiano się czy mam mieć naświetlania czy nie i przeczytałam o doświadczeniach innych ludzi, załamałam się, ale to było chwilowe, po samej chemii wiem, że każdy przechodzi to w inny sposób, jedna osoba może czuć się bardzo źle, natomiast inna może nie odczuwać żadnych skutków (nawet może nie stracić włosów - co się zdarza). Nie wiem co ci doradzić, czy mówić siostrze o tej stronie czy nie( w ogóle to tak, tylko nie wiem czy teraz), na wiele wypowiedzi musiałaby spojrzeć z dystansem, tylko czy na początku choroby jest to możliwe. Ja dopiero teraz mogę czytać wszystko bez płaczu, chociaż czasami i tak mi się łezka w oku zakręci:). Na początku starałam się czytać tylko to co mogłoby mi pomóc w samym leczeniu, jakie są rodzaje leczenia, gdzie się udać po poradę, dużo praktycznych informacji mi pomogła, jednak starałam się jednocześnie unikać wypowiedzi, jak kto źle przechodził chemie, czy naświetlania, aby się jeszcze bardziej nie nakręcać bo i tak się bałam, to zrozumiałe, jeżeli już coś mi się przydarzyło, wtedy dopiero szukałam porad jak sobie poradzić z jakąś nieprzyjemną przypadłością. Wiadomo, że podstawowe informacje co mnie może czekać miałam i jak temu zapobiegać, ale niestety wielu rzeczom nie można zapobiec, można tylko minimalizować skutki, ale tak jak już pisałam nie wszystko musi się przytrafić, ja nie miałam wielu objawów, które tutaj były opisywane. Są również książki, które pomagają sobie radzić ze skutkami chemii czy naświetlań np. "Dieta w chorobach nowotworowych" Maureen Keane, Daniella Chace, czy "Chemioterapia, radioterapia" J. McKay, N. Hirano, gdzie można uzyskać ciekawe i praktyczne informacje "na zimno":)tzn. nie czytając o konkretnej osobie tylko bardzo ogólnikowo. Nie wiem czy moje rady ci coś dadzą, ąle bardzo chciałabym pomóc, jestem świeżo po leczeniu i dobrze pamiętam jak w niektórych momentach było mi ciężko.

Co do strony to możesz napomknąć, że takowa istnieje i zobaczysz reakcje swojej siostry, może to jej akurat pomoże, każdy musi znaleć sobie własny sposób na radzenie sobie z chorobą, ta strona na pewno może być jednym z nich.

MIKI

08.09.2004 21:12

Odpowiedz

Droga Kasiu,

Jeszcze raz bardzo dziękuję, za wszelkie rady i przemyślenia. Wspomnę mojej siostrze, że taka strona istnieje.

Mam prośbę, jak możesz to napisz do mnie na adres email: kolamonia@o2.pl, będę wdzięczna jak mogłabym być z Tobą w kontakcie. Myślę,że Twoja wiedza na ten temat będzie bardzo pomocna. Nie mam gg.

pozdrawiam,

Miki

2004-09-08 16:10... Kasia napisał(a):

2004-09-08 11:13... Miki napisał(a):

2004-09-07 23:22... Kasia napisał(a):

Wydaje mi się, że twojej siostrze mogłaby pomóc rozmowa z psychologiem, wiem, że nie jest łatwo udać się po pomoc do kogoś takiego, ja również miałam dużo oporów, ale uwierz to pomaga, może nie zrozumieć samą chorobe, ale nauczyć się z nią żyć i nie poddawać się, kiedy dowiadujemy się, że jesteśmy chorzy to jest szok, szczególnie jeżeli nigdy się nie miało problemów ze zdrowiem, ale trzeba wierzyć w to, że można wyzdrowieć i sobie pomóc w tym. Wiem, że to nie jest takie proste, ja chociaż jestem już po leczeniu nadal boję się, że to wróci, ale nic mi nie da zadręczanie się, muszę myśleć, że będzie wszystko dobrze i cieszyć się z dnia dzisiejszego. Wydaje mi się, że twoja siostra również sobie z tym poradzi, tylko musicie dać jej trochę czasu. Sama utrata włosów dla młodej osoby graniczy z końcem świata, ja mam 23 lata i kiedy wypadły mi włosy wydawało mi się, że już się nie dźwignę, załamałam się kompletnie, ale to minęło, dzisiaj włosy już mi odrastają, a tamte przeżycia są już tylko wspomnieniem. Musicie ją mocno wspierać i podtrzymywać ją na duchu, musi sama zrozumieć, że może wyzdrowieć i o to walczyć, aby sobie pomóc, bo to podejście jest takie ważne.

Jeżeli tylko miałaby ochotę z kimś pogadać to niech się do mnie odezwie, dobrze jest z kimś porozmawiać kto już to przeszedł.

Podaję mój numer gg: 3014825

Droga Kasiu,

Bardzo dziękuję za dobre rady. Przekażę siostrze twój numer gg.

Myślę, że ona się do Ciebie wcześniej czy później odezwie. Ma na imię Angielka.

Nie wiem jednak czy mówić jej o tej stronie wielkiej stopy. Z jednej strony jest ona budująca i zawiera dużo cennych informacji o tej chorobie, ale z drugiej może trochę przytłaczać. Jak myślisz mówić jej o tej stronie?

Miki

Rozumiem o co ci chodzi z tym przytłaczaniem, u mnie kiedy zastanawiano się czy mam mieć naświetlania czy nie i przeczytałam o doświadczeniach innych ludzi, załamałam się, ale to było chwilowe, po samej chemii wiem, że każdy przechodzi to w inny sposób, jedna osoba może czuć się bardzo źle, natomiast inna może nie odczuwać żadnych skutków (nawet może nie stracić włosów - co się zdarza). Nie wiem co ci doradzić, czy mówić siostrze o tej stronie czy nie( w ogóle to tak, tylko nie wiem czy teraz), na wiele wypowiedzi musiałaby spojrzeć z dystansem, tylko czy na początku choroby jest to możliwe. Ja dopiero teraz mogę czytać wszystko bez płaczu, chociaż czasami i tak mi się łezka w oku zakręci:). Na początku starałam się czytać tylko to co mogłoby mi pomóc w samym leczeniu, jakie są rodzaje leczenia, gdzie się udać po poradę, dużo praktycznych informacji mi pomogła, jednak starałam się jednocześnie unikać wypowiedzi, jak kto źle przechodził chemie, czy naświetlania, aby się jeszcze bardziej nie nakręcać bo i tak się bałam, to zrozumiałe, jeżeli już coś mi się przydarzyło, wtedy dopiero szukałam porad jak sobie poradzić z jakąś nieprzyjemną przypadłością. Wiadomo, że podstawowe informacje co mnie może czekać miałam i jak temu zapobiegać, ale niestety wielu rzeczom nie można zapobiec, można tylko minimalizować skutki, ale tak jak już pisałam nie wszystko musi się przytrafić, ja nie miałam wielu objawów, które tutaj były opisywane. Są również książki, które pomagają sobie radzić ze skutkami chemii czy naświetlań np. "Dieta w chorobach nowotworowych" Maureen Keane, Daniella Chace, czy "Chemioterapia, radioterapia" J. McKay, N. Hirano, gdzie można uzyskać ciekawe i praktyczne informacje "na zimno":)tzn. nie czytając o konkretnej osobie tylko bardzo ogólnikowo. Nie wiem czy moje rady ci coś dadzą, ąle bardzo chciałabym pomóc, jestem świeżo po leczeniu i dobrze pamiętam jak w niektórych momentach było mi ciężko.

Co do strony to możesz napomknąć, że takowa istnieje i zobaczysz reakcje swojej siostry, może to jej akurat pomoże, każdy musi znaleć sobie własny sposób na radzenie sobie z chorobą, ta strona na pewno może być jednym z nich.

Ewa

09.09.2004 08:47

Odpowiedz

2004-09-07 15:26... Miki napisał(a):

Moi Drodzy,

Droga Miki. Chciałaby podzielić się z Tobą swoimi doświadczeniami, jak ja starałam się pomóc mojej córci. Moja Kasia od grudnia 2003r. choruje na ziarnicę NSII. Jest po 12 chemiach i 20 naświetlaniach, obecnie w remisji. Nie mamy w domu internetu, więc byłam i jestem pośrednikiem w przekazywaniu informacji ze stronki Wielkiej Stopy. A stronkę tę odnalazłam bardzo szybko, bo już w grudniu 2003 i właśnie z niej uzyskałam wiele cennych informacji o chorobie, leczeniu, skutkach leczenia i o tym jak inni radzą sobie z chorobą. Kasi powiedziałam skąd czerpię wiedzę, ale przekazywałam jej tylko te niezbędne dla danej chwili informacje. Na skutki chemi czy radioterapi przygotowywałam się sama wcześniej i bardzo szczegółowo, a Kasię informowałam ogólniej bez szczegółów. Gdy wystąpiły konkretne objawy podpierając się wiedzą z Wielkiej Stopy utwierdzałam ją, że jest to prawidłowe i u innych chorych jest tak samo. Myślę, że dobrze się stało, że nie czytała wszystkiego sama. Wprawdzie jest bardzo silna i dzielna, ale kto wie co by było, gdyby na początku choroby znała wszystkie uboczne skutki leczenia. Zwykle u jednej osoby nie występują wszystkie dolegliwości, ale tak myśli człowiek zdrowy, bądź wyleczony, a nie początkujący chory z wielkim chaosem w głowie. Kasi na razie wystarczają informacje moje i lekarki, wspaniałej zresztą. Możliwe, że jak się wyleczy sama wejdzie do Wielkiej Stopy, ale to będzie już inne spojrzenie. Ale tak naprawdę to bardzo indywidualna sprawa i musisz wyczuć co jest dla Twojej siostry najlepsze. A na utratę włosków znalazłyśmy taki sposób. Obcięłyśmy je bardzo, bardzo króciutko zanim wypadły. To spowodowało, że po pierwsze to była nasza decyzja a nie chemi, po drugie gdy jedne wypadały drugie już rosły. Kasia bardzo polubiła swój nowy image i dzisiaj gdy ma ich już sporo nadal nosi króciutką fryzurkę i wygląda ślicznie. Życzę Tobie i Twojej siostrze wiele sił i wszystkiego dobrego w tych trudnych chwilach. Ale będzie dobrze. Napewno!

beata

10.09.2004 06:30

Odpowiedz
to ja też opowiem swoją historię...moja Domi ma 14 lat...po usunięciu węzła i przprowadzmych badaniach histopatologicznych,byłysmy szczęśliwe,bo wynik okazał się negatywny-to był czerwiec br,okazało się jednak,że jakiś dociekliwy pan dr przesłał wycinki na bardziej szczegółowe badanie-bo "coś" go niepokoiło...po tymże badaniu, dowiedzieliśmy sie,że to ziarnica.Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba,był środek wakacji...Domi na wsi z babcią-tyle co wyjechała..pierwsza myśl-jak jej powiedzieć ,że musi wracać i to nie do domu,a prosto do szpitala..i dlaczego.Wszystko działo się tak błyskawicznie,były łzy...moje,ale jakąś nadludzka siłą udało mi się je opanować...były łzy Domi>powiedziłam Jej,że musi być poddana dodatkowym badaniom,bo wynik jest (dokładnie okresliłam to tak) "jakis nie taki"-nie miałam odwagi powiedziec Jej-co tak naprawde się dzieje.To był poniedziałek,do piątku Domi była po wszystkich badaniach i przyszło potwierdzenie histopatu z Łodzi...wiedziałam,że naszedł czas,żeby powiedzieć córce na co choruje,ale nie wiedziałam jak mam Jej to przekazać...Domi wyręczyła mnie w tym,wypadki tak szybko następowały po sobie,że nawet nie zorientowałam się co się dzieje...wykazała się nadludzką odwagą i zanim ja zareagowałam,Domi była już u swojej pani dr (ja oczywiście pobiegłam za Nią) i zadała jej 3 pytania:na co choruje, jakie będzie zastosowane leczenie i jakie są skutki uboczne? ...pani dr porozmawiała z Domi,powiedziała Jej (w bardzo delikatny sposób) co się dzieje w jej organiźmie i co się będzie działo-po zastosowanym leczeniu...wybuch płaczu...włosy...to był temat nie do przeskoczenia...ale udało się..nie wiem jakim cudem,ale kryzys trwał bardzo krótko-i to nie pozory,może dlatego,że jej przypadek to IA,zapewnienia lekarzy,że ma wiele szczęścia w tym nieszczęściu...nie miałam czasu,żeby przygotować się do rozmowy na tematy drażliwe...wszystko działo się bardzo spontanicznie..i tak szybko.Po 1 chemii włosy zaczęły wychodzic garściami,Domi sama podjęła decyzję,że trzeba je obciąć(a były długie)-najpierw na krótko,na drugi dzien przszyła do mnie z usmiechem i powiedziała-"mamuś-jedziemy do zera"...chyba to ja bardziej przeżywałam niz Ona..i poszło..do zera..teraz biega ze swoją sliczną główką owinięta w pomarańczowy ręcznik i woła.."jestem Mały Budda!!" :))...nie wiem skąd wzięły się w nas siły do walki...na bierząco wertuję strony internetowe w poszukiwaniu wszelakich informacji n/t tej choroby, ale nie staram się we wszytko wtajemniczać Domi-ona wie tyle ile powinna, jej choroba nie jest dla niej tabu.Wszystko trzeba robic z wyczuciem..i wydaje mi się,że każdy z nas- dorosłych wie jakiej granicy przekroczyć nie wolno...dla dobra sprawy.Powiedziałam Domi o istnieniu tej strony-ale później żałowałam...jednak Ona przeczytała kilka informacji i oświadczyła mi,że już nie będzie wchodzić na ta stronkę...szanuje jej wybory...i zyczę Wam wszyskim takiego zdrowego podejścia do choroby,jakie udalo nam się wypracować...to kolejny cud,który się dokonał.
Pozdrawiam wszystkich i nie dajcie się pokonac...bo to choróbsko tylko na to czeka.