Ziarnica.pl
Baza wiedzy
Kalendarz
Tu jesteśmy
Galerie
Anegdoty
Forum
Historie
Logowanie
Forum
☰
Baza wiedzy
Kalendarz
Tu jesteśmy
Galerie
Anegdoty
Forum
Historie
Logowanie użytkownika
← Wróć do wątku
Forum Ogólne
Odpowiedź w wątku: Jak pomóc w stanie załamania psychicznego chorego na ziarnicę?
Komentujesz wpis użytkownika
beata
Nick
E-mail (opcjonalnie)
Treść odpowiedzi
O 06:30, dnia 2004-09-10 beata napisał(-a): > to ja też opowiem swoją historię...moja Domi ma 14 lat...po usunięciu węzła i przprowadzmych badaniach histopatologicznych,byłysmy szczęśliwe,bo wynik okazał się negatywny-to był czerwiec br,okazało się jednak,że jakiś dociekliwy pan dr przesłał wycinki na bardziej szczegółowe badanie-bo "coś" go niepokoiło...po tymże badaniu, dowiedzieliśmy sie,że to ziarnica.Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba,był środek wakacji...Domi na wsi z babcią-tyle co wyjechała..pierwsza myśl-jak jej powiedzieć ,że musi wracać i to nie do domu,a prosto do szpitala..i dlaczego.Wszystko działo się tak błyskawicznie,były łzy...moje,ale jakąś nadludzka siłą udało mi się je opanować...były łzy Domi>powiedziłam Jej,że musi być poddana dodatkowym badaniom,bo wynik jest (dokładnie okresliłam to tak) "jakis nie taki"-nie miałam odwagi powiedziec Jej-co tak naprawde się dzieje.To był poniedziałek,do piątku Domi była po wszystkich badaniach i przyszło potwierdzenie histopatu z Łodzi...wiedziałam,że naszedł czas,żeby powiedzieć córce na co choruje,ale nie wiedziałam jak mam Jej to przekazać...Domi wyręczyła mnie w tym,wypadki tak szybko następowały po sobie,że nawet nie zorientowałam się co się dzieje...wykazała się nadludzką odwagą i zanim ja zareagowałam,Domi była już u swojej pani dr (ja oczywiście pobiegłam za Nią) i zadała jej 3 pytania:na co choruje, jakie będzie zastosowane leczenie i jakie są skutki uboczne? ...pani dr porozmawiała z Domi,powiedziała Jej (w bardzo delikatny sposób) co się dzieje w jej organiźmie i co się będzie działo-po zastosowanym leczeniu...wybuch płaczu...włosy...to był temat nie do przeskoczenia...ale udało się..nie wiem jakim cudem,ale kryzys trwał bardzo krótko-i to nie pozory,może dlatego,że jej przypadek to IA,zapewnienia lekarzy,że ma wiele szczęścia w tym nieszczęściu...nie miałam czasu,żeby przygotować się do rozmowy na tematy drażliwe...wszystko działo się bardzo spontanicznie..i tak szybko.Po 1 chemii włosy zaczęły wychodzic garściami,Domi sama podjęła decyzję,że trzeba je obciąć(a były długie)-najpierw na krótko,na drugi dzien przszyła do mnie z usmiechem i powiedziała-"mamuś-jedziemy do zera"...chyba to ja bardziej przeżywałam niz Ona..i poszło..do zera..teraz biega ze swoją sliczną główką owinięta w pomarańczowy ręcznik i woła.."jestem Mały Budda!!" :))...nie wiem skąd wzięły się w nas siły do walki...na bierząco wertuję strony internetowe w poszukiwaniu wszelakich informacji n/t tej choroby, ale nie staram się we wszytko wtajemniczać Domi-ona wie tyle ile powinna, jej choroba nie jest dla niej tabu.Wszystko trzeba robic z wyczuciem..i wydaje mi się,że każdy z nas- dorosłych wie jakiej granicy przekroczyć nie wolno...dla dobra sprawy.Powiedziałam Domi o istnieniu tej strony-ale później żałowałam...jednak Ona przeczytała kilka informacji i oświadczyła mi,że już nie będzie wchodzić na ta stronkę...szanuje jej wybory...i zyczę Wam wszyskim takiego zdrowego podejścia do choroby,jakie udalo nam się wypracować...to kolejny cud,który się dokonał. > Pozdrawiam wszystkich i nie dajcie się pokonac...bo to choróbsko tylko na to czeka.
B
I
Lista
1.
Link
Wyślij odpowiedź