Czarna Mambo - serdeczne dzięki za wsparcie:) chociaż generalnie wiadomo, że nie chodzi tu o to by się kłócić lecz wymieniać poglądy. Ja również jestem za zmianą sposobu żywienia a nie pakowaniem w siebie kolejnej "chemii".
Co do dyskusji na temat leczenia w innych krajach to też się nie będę wypowiadać bo to też kwestia sporna. Niby mówi się, że jesteśmy daleko za innymi, ale nie wiem czy chciałabym się leczyć tam gdzie nie podają czynników wzrostu i czekają z podaniem chemii aż organizm sam się odbuduje (patrz niedawny wątek dotyczący leczenia w Norwegii). Gdybym ja nie brała Neulasty, to nie wiem czy do tej pory skończyłabym leczenia (tak mi spadały białe).
Hei, to ja jestem ta Norwegia. Male sprostowanie: tu przy ABVD NIE CZEKA SIE na wzrosty bialych, tylko podaje chemie co 14 din, jesli tylko bilirubina jest w porzadku, ale zalece sie bardzo oszczedny tryb zycia. Uwazaja, ze najwazniejsze jest utrzymanie 14 dniowych odstepow miedzy wlewami, aby raczysko nie mialo chwili wytchnienia, jesli tylko pacjent da rade. Wspomagaczy Jak najmniej bo WSZYSTKO obciaza watrobe, ktora i tak jest bardzo obciazona leczeniem. Ja mialam przez cale leczeniem neutrofile 0,6-0,2 i zadnej infeksjon, ale siedzialam glownie w domu. Lekarka powiedziala mi, ze z obserwacji wynika, ze ludzie z ABVD i niskich bialych maja mniej infekcji niz ludzie z BEACOP i normalnych wartosciach bialych. Nie wiadomo dlaczego.