Lupa Nigra
03.01.2005 16:41
to mnie pocieszylo :D
Autor: stefan609 • 16.12.2004 22:55 • 89 odpowiedzi
Lupa Nigra
03.01.2005 16:41
to mnie pocieszylo :D
Stefan
04.02.2005 15:29
magda
06.02.2005 12:11
2005-01-03 12:10... Zyro napisał(a):
Mam pytanie, jak jest jeżeli chodzi o poród dziecka?
Moja diewczyna jest ponad 5 lat po leczeniu ziarnicy, wszystko jest ok. Za jakieś 5, może więcej lat na pewno chciałbym mieć z nią dziecko, jak napomknąłem ten temat to powiedziała że jest bardzo duży % że w czasie ciąży wróci jej choroba, czego oczywiście oboje bśmy nie chcieli. Więc zwracam się do Was , jak jest na prawde? zaznaczam że ja nigdy nie miałem ziarnicy
czesc. sam widzisz ze tyle ile osob na forum tyle innych opinii. rowniez kazdy lekarz mowi cos innego. pytanie to zadalam 3 lekarzon i od kazdego dostalam inna odpowiedz. od jednago 2 lata po leczeniu, od drugiego 5, a trzeci powiedzila chyba cos najmadrzejszego czyli wtedy kiedy bede sie czula gotowa. to oczywiste iz nikt nie stara sie o dziecko zaraz po leczeniu bo wszyscy ktorzy to przeszli sa w strasznym stanie psychicznym i boja sie wszystkiego, ale sa przypadki kiedy kobiety zachodza w ciaze krotko po chemii, radio itp. i tez rodza zdrowe dzieciaki i same sa zdrowe.wiec potwierdza to fakt iz wszystko jest bardzo indywidualna sprawa. nie ma sensu sugerowac sie odczuciami innych. ja nie zdecydowalabym sie na szybka ciaze po leczeniu bo ze mnie straszny panikarz, ale jestem 2,5 roku po leczeniu i niedlugo zaczne myslec o dziecku bo zaczynam odczuwac iz jestem na to gotowa. jezeli twoja dziewczyna ma lekarza ktoremu bardzo ufa to powinna sie sugerowac jego opinia, ale tez tym co czuje.
wszystko bedzie dobrze.
baldi
14.11.2005 00:26
Moni
14.11.2005 07:45
O 11:22, dnia 2004-12-18 stefan609@epoznan.org napisał(-a):
W dzien przed chemioterapia zrobilem wszystko by zostawic swojego potomka w szpitalu i poprosilem o przepustke celem udania sie do banku nasienia ... Po zbadaniu okazalo sie iz wszystko jest ok... no i zostawilem je tam.
Niedlugo poddam sie ponownemu badaniu juz po leczniu. Mam nadzieje iz wszystko bedzie ok. Moze porozmawiam z lekarzem z banku nasienia i moze dowiem sie czegos wiecej ... od razu sie podziele informacjami oczywiscie..
My równiez tak zrobiliśmy i to dzięki temu jest jakieś "światełko w tunelu". Poczekamy na zakończenie leczenia i później pomyślimy o in vitro. Nie wiem szczerze jakie jest ryzyko, ale jescze nie czas na myślenie o tym. Zostawiliśmy sobie jakąś furtkę, a czy z niej skorzystamy to zobaczymy później.
koot
14.11.2005 09:06
O 01:26, dnia 2005-11-14 Baldi napisał(-a):
watek ma 10 miesiecy juz..
udalo sie komus splodzic potomka? ;)
Mnie nie ;>
I raczej nie planuję ;]
renata
14.11.2005 09:36
O 00:10, dnia 2004-12-17 Baldi napisał(-a):
wez tylko pod uwage fakt, ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi po leczeniu ziarnicy nigdy dzieci miec nie bedzie,
brzydsza połowa po leczeniu ZZ (tylko radioterapią , naświetlane było całe ciało )po 7 latach spłodziła dziecko.
Jeszcze nim się córka narodziła zaczął chorować na górne drogi oddechowe . Po 2-ch miesiącach od przyjścia na świat dziecka okazało się że jest nawrót choroby.Leczenie to ABWD zakańczone w lipcu 2005. Mam nadzieję że wszystko będzie OK.
Moni
14.11.2005 11:37
O 01:26, dnia 2005-11-14 Baldi napisał(-a):
watek ma 10 miesiecy juz..
udalo sie komus splodzic potomka? ;)
Nie, ale prace trwają ;]
renata
14.11.2005 14:34
O 01:26, dnia 2005-11-14 Baldi napisał(-a):
watek ma 10 miesiecy juz..
udalo sie komus splodzic potomka? ;)
Po radioterapii - tak.
Czytaj wyżej.
dana
14.11.2005 22:42
O 15:34, dnia 2005-11-14 renata napisał(-a):
O 01:26, dnia 2005-11-14 Baldi napisał(-a):
watek ma 10 miesiecy juz..
udalo sie komus splodzic potomka? ;)
Po radioterapii - tak.
Czytaj wyżej.
Nam powiedzial madry lekarz, z najlepszej polskiej kliniki leczenia nieplodnosci, ze natychmiast po wykryciu choroby nowotworowej, powinno sie myslec rownolegle, o terapii, i o zabezpieczeniu przyszlych mozliwosci, zeby kiedys nie zostac z niemozliwosciami tylko. Dziwne, ale we Wloszech, katolickich Wloszech /najlepsza europejska klinika/, prorodzinna polityka panstwa sprawia, ze na skale masowa wykonuje sie mrozenie przyszlego materialu genetycznego, co w sytuacji rozpoczynajacych leczenie ZZ mlodych ludzi byloby super opcja. Moze kiedys...
Zoisyte
17.11.2005 09:19
O 13:11, dnia 2005-02-06 magda napisał(-a):
2005-01-03 12:10... Zyro napisał(a):
Mam pytanie, jak jest jeżeli chodzi o poród dziecka?
Moja diewczyna jest ponad 5 lat po leczeniu ziarnicy, wszystko jest ok. Za jakieś 5, może więcej lat na pewno chciałbym mieć z nią dziecko, jak napomknąłem ten temat to powiedziała że jest bardzo duży % że w czasie ciąży wróci jej choroba, czego oczywiście oboje bśmy nie chcieli. Więc zwracam się do Was , jak jest na prawde? zaznaczam że ja nigdy nie miałem ziarnicy
czesc. sam widzisz ze tyle ile osob na forum tyle innych opinii. rowniez kazdy lekarz mowi cos innego. pytanie to zadalam 3 lekarzon i od kazdego dostalam inna odpowiedz. od jednago 2 lata po leczeniu, od drugiego 5, a trzeci powiedzila chyba cos najmadrzejszego czyli wtedy kiedy bede sie czula gotowa. to oczywiste iz nikt nie stara sie o dziecko zaraz po leczeniu bo wszyscy ktorzy to przeszli sa w strasznym stanie psychicznym i boja sie wszystkiego, ale sa przypadki kiedy kobiety zachodza w ciaze krotko po chemii, radio itp. i tez rodza zdrowe dzieciaki i same sa zdrowe.wiec potwierdza to fakt iz wszystko jest bardzo indywidualna sprawa. nie ma sensu sugerowac sie odczuciami innych. ja nie zdecydowalabym sie na szybka ciaze po leczeniu bo ze mnie straszny panikarz, ale jestem 2,5 roku po leczeniu i niedlugo zaczne myslec o dziecku bo zaczynam odczuwac iz jestem na to gotowa. jezeli twoja dziewczyna ma lekarza ktoremu bardzo ufa to powinna sie sugerowac jego opinia, ale tez tym co czuje.
wszystko bedzie dobrze.
Pisałem już o tym 100 razy.
Widzę że nikt nie czyta tego co już jest na forum.
Więc napiszę jeszcze raz.
1. Płodność po ZZ
No niestety, to zupełny totolotek.
Dużo zależy od typu leczenia.
Ale generalnie duży % ludzi traci możliwość posiadania potomka.
2. Dziedziczność ZZ
Nie ma, nie będzie.
Ale to nie o ZZ chodzi.
Kiedyś pisałem że nie ZZ jest dziedziczne, ale uszkodzenie kodu DNA. Żeby nie powtarzać całego wywodu to tak w skrócie. Osoba po ZZ nosi uszkodzone DNA (nie z powodu leczenia, tylko z powodu mutacji kodu), takowe DNA może przekazać potomkom.
Potomek MOŻE, ALE NIE MUSI mieć ZZ, lub też parę innych nowotworów.
Wygląda to mniej więcej tak: w kodzie DNA powstaje ok 100 mutacji na sekundę, 99% z nich jest nieszkodliwe. Jednak to samo nie wywoła choroby. Potrzeba bodźca (tzw. kancerogenu).
Ostatnia ciekawostka: kancerogenem może być betakaroten, gdy przekroczy pewne stężenie w organiźmie.
I najważniejsza rzecz. Organizm radzi sobie dobrze z wrogimi komórkami. W 99% przypadków niszczy je sam. Ale gdy ich ilość przekorczy pewnien poziom, zaczyna walkę przegrywać. Osłabienie, stres, również CIĄŻA!!!, czynniki zewnętrzne (wspomniane kancerogeny) to powoduje spadek sprawności organizmu.
I wtedy dopiero zaczyna się choroba.
3. Ciąża a ZZ
Parę linijek powyżej odpowiedziałem również na to pytanie.
Jest ryzyko że ZZ wróci. Co nie znaczy że dzieje się tak w 100% przypadków.
Moni
17.11.2005 11:34
baldi
17.11.2005 11:47
O 12:34, dnia 2005-11-17 Moni napisał(-a):
na chrzestnego
tylko nie skrzywdzcie dziecka kiedys i nie dajcie mu Baldi na drugie ;)
renata
17.11.2005 21:26
O 12:47, dnia 2005-11-17 Baldi napisał(-a):
O 12:34, dnia 2005-11-17 Moni napisał(-a):
na chrzestnego
tylko nie skrzywdzcie dziecka kiedys i nie dajcie mu Baldi na drugie ;)
dlaczego krzwdzić, ja myślę że dając tak na pierwsze imię można wyróżnić - prawda ?
Moni
18.11.2005 07:45
dlaczego krzwdzić, ja myślę że dając tak na pierwsze imię można wyróżnić - prawda ?
Ależ oczywiście ;] będzie wzięte pod uwagę ;]]]
renata
18.11.2005 08:42
O 23:55, dnia 2004-12-16 stefan609 napisał(-a):
Z drugiej jednak strony slysze o przypadkach "wyzdrowial i ma zdrowe dziec". Jak myslicie kochani, jakie ryzyko czeka nasze dzieci.
Nie ma mądrego żeby to wiedział.ZZ nie zawsze występuje u ludzi bardzo młodziutkich, więc trudno przewidzieć co u naszych pociech będzie.Rozmawiałam z Genetykiem na temat płodu i dowiedziałam się że jeżeli można zajść w ciąże to jest OK , ale głównie chodziło mi o jakieś nieprawidłowości związane z leczeniem .
mały książe
18.11.2005 14:42
Kochani, myślę, że nie wsponiano na forum o innym, także poważnym problemie. Ma on charakter nie fizjologiczny tylko raczej polityczno - społeczny. Otóż, po ostatnich wyborach mamy nowy rząd. Po ostatnich wypowiedziach premiera Marcinkiewicza w programie TVN "Teraz My", można chyba tylko złapać się za głowę. Szef rządu jasno i wyraźnie oznajmił, iż jest zdecywanie przeciw metodzie in vitro i jego polityka będzie skierowana przeciwko fianansowaniu tej metody zapładniania. Pojawia się tutaj paradoks, gdyż wyznaczona przez Marcinkiewicza przyszła Pani od polityki rodzinnej uchodzi (na szczęście) za zwolenniczkę in vitro. Jednakże, opozycja nie śpi, i z wodzem na czele, czyli naszym ulubieńcem Giertychem protestuje przeciwko jej kandydaturze. Prawdopodobnie większość z tych opozycjonistów nigdy osobiście nie spotkała się z problemem płodności. Czarno to wszystko widzę, gdyż cała rzesza słuchaczy Radia Maryja i widzów telewizji "Trwam" jest przekonana, że in vitro to zabójstwo. Wstyd mi, gdy słyszę, że znowu nasz ukochany lider Giertych (tym razem tatuś) zorganizował w Brukseli wystawę, gdzie porównuje in vitro do obozów koncentracyjnych. Ludzie, skąd takie Giertychy się biorą ???. Jeżeli chodzi o mnie, to też się zabezpieczyłem, i oddałem nasienie do banku spermy... miejmy nadzieję, że wygra mądrość z głupotą i będą finansować metodę in vitro. Inaczej pozostaje nam słono płacić za możliwość posiadania potomstwa.
mały książe
18.11.2005 15:14
Jeszcze chciałbym dodać, iż sam zabieg in vitro kosztuje 3-6 tys. zł, a leki to wydatek rzędu 2-6 tys. zł. Powołując się na wypowiedź Pana Jana Domitrza z białostockiej Akademii Medycznej - biorąc pod uwagę szacowaną liczbę par zainteresowanych tym zabiegiem, to mniej więcej tyle samo ile będzie nas kosztowało wprowadzenie 'becikowego'. Pozostawiam bez komenarza.
Moni
21.11.2005 08:12
baldi
21.11.2005 08:45
O 09:12, dnia 2005-11-21 Moni napisał(-a):
Mam nadzieję, że kiedyś powstanie tu kolejna galeria: Nasze dzieci ;]
Łooooo, fajowy pomysł :-)
i będziemy się nimi z dumą chwalić ;]
nie inaczej!!