Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

ojcostwo po ziarnicy !?!?

Autor: stefan609 • 16.12.2004 22:55 • 89 odpowiedzi

stefan609

16.12.2004 22:55

Odpowiedz
Witam!

Tak wlasnie sie zastanawiam i zachodze w glowe, jak to bedzie za jakis czas, gdy zdecyduje sie na dzieci.
Gdzies kiedys w internecie przeczytalem, ze ryzyko zachorowania na ziarnice zlosliwa jest bardzo duze w momencie gdzy rodzic byl chory na ziarnice. Ryzyko to moze siegac nawet 70% (nie jest to potwierdzona informacja). Z drugiej jednak strony slysze o przypadkach "wyzdrowial i ma zdrowe dziec". Jak myslicie kochani, jakie ryzyko czeka nasze dzieci. Prosze podzielcie sie doswiadczeniami, informacjami....
Byc moze znacie jakies inne ryzyko na jakie narazone byc nasze dziecko .......
Zapraszam do dyskusji.
POzdRAwiAM:
MS (stefan609)

baldi

16.12.2004 23:10

Odpowiedz
wez tylko pod uwage fakt, ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi po leczeniu ziarnicy nigdy dzieci miec nie bedzie, wiec wydaje mi sie, ze proba splodzenia dziecka nie jest jakas gra w totolotka "bedzie ono chore czy nie bedzie", a raczej gra typu "bede miec w ogole potomka czy nie"..

z moich doswiadczen jak na razie obserwuje zachorowania w lini bocznej (czyli siostrzenczo-braterskie) niz prostej (rodzic->dziecko). ale ja mam raczej niewielkie doswiadczenia w moich obserwacjach i moze ktos ma lepsze dane..

hela

17.12.2004 09:05

Odpowiedz

2004-12-16 23:55... stefan609 napisał(a):

Witam!

Tak wlasnie sie zastanawiam i zachodze w glowe, jak to bedzie za jakis czas, gdy zdecyduje sie na dzieci.

Gdzies kiedys w internecie przeczytalem, ze ryzyko zachorowania na ziarnice zlosliwa jest bardzo duze w momencie gdzy rodzic byl chory na ziarnice. Ryzyko to moze siegac nawet 70% (nie jest to potwierdzona informacja). Z drugiej jednak strony slysze o przypadkach "wyzdrowial i ma zdrowe dziec". Jak myslicie kochani, jakie ryzyko czeka nasze dzieci. Prosze podzielcie sie doswiadczeniami, informacjami....

Byc moze znacie jakies inne ryzyko na jakie narazone byc nasze dziecko .......

Zapraszam do dyskusji.

POzdRAwiAM:

MS (stefan609)

Pojawia się kolejne pytanie: o ile większe będzie ryzyko zachorowania: u dziecka narodzonego przed zachorowaniem rodzica czy tez takiego, które przyszło na świat po rozpoznaniu zz(co oczywiscie jest dla wielu z nas pod znakiem zapytania)? takich pytań można mnożyć w nieskończoność....Te wszystkie % to czyste spekulacje, to jest statystyka. Popatrzecie weźmy pod uwagę cztery osoby chorę na zz: 17 lat, 25 lat, 38 lat, 60 lat. Jaką macie srednią? 35 lat. Każdy z nas jest innym przypadkiem, i części z nas na pewno będzie dane zostać szczesliwymi rodzicami...

Ciekawa jestem jeszcze jednej rzeczy, czy osoby z nami spokrewnione (dzieci, rodzeństwo) mogą być poddane jakimś badaniom genetycznym określającycm stopien ryzyka ?(ryzyko raka piersi można tak określić) jak coś wiecie piszcie... czytałam artykuł w czasopiśmie "Służba zdrowia" 10-14.01.2002 pt"Badania genetyczne w chorobach rozrostowych układu krwotwórczego..." mowa jest jednak o białaczkach i chłoniakach nieziarniczych, i raczej w aspekcie szczegółowego rozpoznania u osoby chorej...

pozdrawiam

koot

17.12.2004 18:01

Odpowiedz

2004-12-17 00:10... Baldi napisał(a):

wez tylko pod uwage fakt, ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi po leczeniu ziarnicy nigdy dzieci miec nie bedzie, wiec wydaje mi sie, ze proba splodzenia dziecka nie jest jakas gra w totolotka "bedzie ono chore czy nie bedzie", a raczej gra typu "bede miec w ogole potomka czy nie"..

A co z alternatynymi metodami zaplodnienia? tez nie wchodza w gre ?

baldi

17.12.2004 20:11

Odpowiedz

2004-12-17 19:01... KooT napisał(a):

A co z alternatynymi metodami zaplodnienia?

a ktora to jest?

zakladajac, ze po leczeniu bedziesz miec plemniki, malo tego, zakladajac, ze bedziesz je miec zdrowe i ruchliwe - owszem mozna by sie pokusic o metode in vitro. przede wszystkim jest koszmarnie droga (nie finansuje tego Ministerstwo Zdrowia ani tym bardziej jakas fundacja prorodzinna) i czesto pierwsza proba konczy sie niepowodzeniem (za nastepne proba takze trzeba placic). jesli udalo Ci sie oddac nasienie wczesniej - rzeczywiscie Twoje szanse na zostanie ojcem wyraznie wzrastaja, choc nie powiedziane, ze nim w przyszlosci zostaniesz.

w kazdym badz razie zycze jak najbardziej optymistycznego wariantu.

stefan609@epoznan.org

18.12.2004 10:22

Odpowiedz
W dzien przed chemioterapia zrobilem wszystko by zostawic swojego potomka w szpitalu i poprosilem o przepustke celem udania sie do banku nasienia ... Po zbadaniu okazalo sie iz wszystko jest ok... no i zostawilem je tam.

Niedlugo poddam sie ponownemu badaniu juz po leczniu. Mam nadzieje iz wszystko bedzie ok. Moze porozmawiam z lekarzem z banku nasienia i moze dowiem sie czegos wiecej ... od razu sie podziele informacjami oczywiscie..

dejniak

19.12.2004 13:26

Odpowiedz

2004-12-18 11:22... stefan609@epoznan.org napisał(a):

W dzien przed chemioterapia zrobilem wszystko by zostawic swojego potomka w szpitalu i poprosilem o przepustke celem udania sie do banku nasienia ... Po zbadaniu okazalo sie iz wszystko jest ok... no i zostawilem je tam.

no ja tez zostawilem czesc siebie;)tez niedluga zrobie sobie badania ale zastanawiam sie czy jesli bede mial zdrowe plemniki to czy moje dzieci beda zdorowe?jesli nie to na jakie choroby beda narazone? wiem ze na ziarnice tak ale co z reszta??

ziajka

19.12.2004 17:38

Odpowiedz

2004-12-16 23:55... stefan609 napisał(a):

Witam!

Tak wlasnie sie zastanawiam i zachodze w glowe, jak to bedzie za jakis czas, gdy zdecyduje sie na dzieci.

Gdzies kiedys w internecie przeczytalem, ze ryzyko zachorowania na ziarnice zlosliwa jest bardzo duze w momencie gdzy rodzic byl chory na ziarnice. Ryzyko to moze siegac nawet 70% (nie jest to potwierdzona informacja). Z drugiej jednak strony slysze o przypadkach "wyzdrowial i ma zdrowe dziec". Jak myslicie kochani, jakie ryzyko czeka nasze dzieci. Prosze podzielcie sie doswiadczeniami, informacjami....

Byc moze znacie jakies inne ryzyko na jakie narazone byc nasze dziecko .......

Zapraszam do dyskusji.

POzdRAwiAM:

MS (stefan609)

Bez przesady. Rozmawiałam na ten temat z lekarzami. Dziedziczność w ziarnicy złośliwej nie jest udowodniona! Jedynie warto odczekac około dwóch lat od zakończenia chemii, zeby sie wszystko dobrze zregenerowało. A bezpłodność po ABVD występuje zdecydowanie rzadziej niż myślano do tej pory. :)

Diana

21.12.2004 11:45

Odpowiedz

Hej. Bardzo mnie pocieszyłaś, bo chociaż mój mąż cczuje się dobrze to na razie nie rozmawiamy na ten temat. Mam mnóstwo pytań, ale wiem, że to wszystko i tak należy traktować bardzo indywidualnie. Zawsze może zdażyć się cud...

koot

21.12.2004 12:36

Odpowiedz

2004-12-21 12:45... Diana napisał(a):

Hej. Bardzo mnie pocieszyłaś, bo chociaż mój mąż cczuje się dobrze to na razie nie rozmawiamy na ten temat. Mam mnóstwo pytań, ale wiem, że to wszystko i tak należy traktować bardzo indywidualnie. Zawsze może zdażyć się cud...

No ja pytalem lekarza przed leczeniem, powiedzial ze napewno bede plodny...

Jestem dobrej mysli, czas pokaze co bedzie :)

Pozdrawiam cieplo!

tomario75

22.12.2004 11:24

Odpowiedz

a ja zrobilem badania... moje "kjanki" sa bardzo slabe - moje szanse na zostanie ojcem sa bardzo mizerne..

dejniak

22.12.2004 11:34

Odpowiedz

ciekawi mnie czy chemio i radioterapia nie uposledzily moich plemnikow-czy nie sa one w jakis sposob wadliwe, co moze wplynac na moje dzieci.nie chodzi mi o dziedziczenie ziarnicy czy innego tego typu cholerstwa ale wlasnie o uposledzienie umyslowe czy fizyczne spowodowane zmianami w DNA plemnika.

baldi

22.12.2004 12:11

Odpowiedz

2004-12-22 12:34... dejniak napisał(a):

ciekawi mnie czy chemio i radioterapia nie uposledzily moich plemnikow-czy nie sa one w jakis sposob wadliwe, o uposledzienie umyslowe czy fizyczne spowodowane zmianami w DNA plemnika.

pol biedy, gdy plemniki maja mala ruchliwosc. wtedy mozna (o ile ma sie na to PIENIADZE) pokusic sie o metode in vitro. problem jest, gdy plemniki sa uszkodzone i nie ma szans, by wyksztalcil sie z nich pelnowartosciowy plod.

aga

22.12.2004 12:24

Odpowiedz

2004-12-22 12:34... dejniak napisał(a):

ciekawi mnie czy chemio i radioterapia nie uposledzily moich plemnikow-czy nie sa one w jakis sposob wadliwe, co moze wplynac na moje dzieci.nie chodzi mi o dziedziczenie ziarnicy czy innego tego typu cholerstwa ale wlasnie o uposledzienie umyslowe czy fizyczne spowodowane zmianami w DNA plemnika.

Ja uważam, że wiara czyni cuda i wierzę, że większość z was będzie mieć potomstwo. przykład : mój znajomy miał ziarnicę III stopnia i po dwóch latach po leczeniu miał już zdrowe dziecko. Teraz już ma dwoje. Trzeba tylko odeczkać swoje, jedni mogą mieć dzieci po dwóch latach, inni po 5 - to nie jest reguła !!

karola

22.12.2004 17:50

Odpowiedz

Hej!!!

Zacznę od informacji, iż istnieje zasadnicza różnica, między kobietą, a mężczyzną, jeśli chodzi o płodniść- inaczej znoszą to kobiety po przebytej ziarnicy, generalnie mają łatwiej - od lekarzy mam informacje, że należy odczekać około 2 lat. Czytałam o kobietach, które w trakcie choroby urodzxiły zdrowe dzieci, także może być różnie, bardzo różnie, myślę, że nikt z nas nie odpowie sobie dziś na to pytanie.

pozdrawiam

Lupa Nigra

22.12.2004 19:34

Odpowiedz

mam 2 starszych braci... jakie jest ryzyko ich zachorowania na ZZ??

Zyro

03.01.2005 11:10

Odpowiedz
Mam pytanie, jak jest jeżeli chodzi o poród dziecka?
Moja diewczyna jest ponad 5 lat po leczeniu ziarnicy, wszystko jest ok. Za jakieś 5, może więcej lat na pewno chciałbym mieć z nią dziecko, jak napomknąłem ten temat to powiedziała że jest bardzo duży % że w czasie ciąży wróci jej choroba, czego oczywiście oboje bśmy nie chcieli. Więc zwracam się do Was , jak jest na prawde? zaznaczam że ja nigdy nie miałem ziarnicy

juz zdrowa

03.01.2005 16:01

Odpowiedz

gdy konczyłam leczenie tez usłyszalam od swojego lekarza ze tej choroby przewidziec sie nie da i że ciąza jest jednak poważnym stanem w życiu kobiety i moze miec nie obliiczalne skutki w stosunku do mojego zdrowia.... na dziecko narazie sie nie decyduje mimo iz jestem trzy lata po slubie...

Lupa Nigra

03.01.2005 16:14

Odpowiedz

hmm... ja mam 16 lat... i sadze ze o dzieciach pomysle gdzies za 10 lat... czy po takim dlugim okresie czasu nadal bedzie takie duze zagrozenie??

Ewunia

03.01.2005 16:40

Odpowiedz

ja mam 22 lata jestem 6 lat po leczeniu wyszlam za mąz i nigdy nie zastanawialam sie nad zagrozeniem powrotu choroby podczas ciazy co wiecej mam dzidziusia ktory skonczyl pol roczku i daje mi wiele radosci... jedyne co moge powiedziec to jest to ze warto probowac przeciez nikt nie ma 100% penosci iz choroba powroci.. pozdrawiam i zycze wszystkim duzo zdrówka i wiecej optymizmu:)