Nina
22.04.2005 12:43
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
Autor: Nina • 22.04.2005 12:43 • 37 odpowiedzi
Nina
22.04.2005 12:43
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
ziajka
22.04.2005 12:54
2005-04-22 14:43... Nina napisał(a):
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
Miałam 8 kursów ABVD. Na początku leczenia, kiedy żyły były jeszcze całe, chemia zlatywała w przeiągu 4-5 godzin, a potem było znacznie gorzej, bo przyjmowałam ją nawet 12 godzin. Na wydłuzenie tego czasu składały się bolące żyły jak i coraz bardziej męczące wymioty. Nie słyszałam, ze może to negatywnie wpływać na działanie leku.
Jedynie osłona na mięsień sercowy, którą dostawałam przed Adriblastyną musiała zlecieć w przeciągu pół godziny. Co do chemii, to chyba nie ma takich czasowych reguł.
nina
22.04.2005 13:21
2005-04-22 14:54... ziajka napisał(a):
2005-04-22 14:43... Nina napisał(a):
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
Miałam 8 kursów ABVD. Na początku leczenia, kiedy żyły były jeszcze całe, chemia zlatywała w przeiągu 4-5 godzin, a potem było znacznie gorzej, bo przyjmowałam ją nawet 12 godzin. Na wydłuzenie tego czasu składały się bolące żyły jak i coraz bardziej męczące wymioty. Nie słyszałam, ze może to negatywnie wpływać na działanie leku.
Jedynie osłona na mięsień sercowy, którą dostawałam przed Adriblastyną musiała zlecieć w przeciągu pół godziny. Co do chemii, to chyba nie ma takich czasowych reguł.
Dziękuję za odpowiedź :)), mój chłopak chyba nie dostaje osłony na mięsień sercowy :((.
Moje pytanie było dlatego, że przy ostatnim wlewie, który miał strasznie sie spieszyło do domu pielęgniarce i kazała ludziom, którzy mlieli akurat chemie przyspieszyć kroplówki. Na odpowiedz ,że bolą żyły powiedziała, że kroplówka powinna zlecieć w 2, 5 godziny. Stąd mój niepokuj ale to znowu ludzka podłośc i znieczulica. Tak swoją drogą to przebiła igłą worki, żeby przyspieszyc kroplówki!!!!
Hela
22.04.2005 13:48
2005-04-22 14:43... Nina napisał(a):
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
niestety "co kraj to obyczaj" u mnie wszytko zalezalo i zalezy:/ od pielegniarki...przy pierwszym wlewie na oddziale chemia leciala cala noc potem kolejne wlewy w ramach pobytow jednodniowych i poniewaz mocno wymiotowalam leciala ona okolo 5 godzin...ostatnio zas pielegniarka wylozyla mi swoja teorie, ze np dakarbazyna od ktorej mam straszne bole zyl ma leciec do 40min a reszta lekow do godz...chyba jednak nalezaloby spytac lekarza.....ta kwestia bardzo mnie zainteresowala..przy najblizszej chemii sama zapytam co i jak:) moze prownamy info?:)
koot
22.04.2005 19:43
margaritka
22.04.2005 21:07
Piotr
23.04.2005 13:41
Asica
25.04.2005 00:36
2005-04-22 15:21... nina napisał(a):
strasznie sie spieszyło do domu pielęgniarce i kazała ludziom, którzy mlieli akurat chemie przyspieszyć kroplówki. Na odpowiedz ,że bolą żyły powiedziała, że kroplówka powinna zlecieć w 2, 5 godziny. Stąd mój niepokuj ale to znowu ludzka podłośc i znieczulica. Tak swoją drogą to przebiła igłą worki, żeby przyspieszyc kroplówki!!!!
To pielęgniarka???? Toż to jakas "czarownica bez serca" :((
Moja pierwsza chemia byla podawana na oddziale,leciala ok 6 godzin.Gdy next miala byc juz na dziennej,pierwsze moje pytanie do lekary brzmiało:Mam tam siedzieć 6 godzin? Na dziennej całe "drinkowanie" trawło 3 godzinki.Wg wyjasnien lekary na dziennej maja lepszy sprzet i dlatego trwa to krocej.Zalezy to wiec chyba od sprzetu i ludzi,ktorzy go obsluguja."Moje"pielegniary nawet na moja prośbe "Mozna szybciej,śpieszy mi sie" nie podkręcaly mi"obrotow",bo "moze sie to zle skonczyc" Pomimo,ze przychodzilam na "drinkowanie" najpoźniej jak sie dalo(jakos psycha nie pozwalala na wczesniejsze dotarcie) i pielegniary zostawaly przeze mnie dluzej,nigdy nie mialam przyspieszonego podawania lekow.
Ewa
25.04.2005 05:36
2005-04-25 02:36... Asica napisał(a):
. Tak swoją drogą to przebiła igłą worki, żeby przyspieszyc kroplówki!!!!
To pielęgniarka???? Toż to jakas "czarownica bez serca" :
Po prostu jestem w szoku! Takie babsko mogłabym udusić! Że też takie pielęgniary jeszcze chodzą po tym świecie! Zdenerwowałam się. Kasia miała ABVD podawane ambulatoryjnie. Pierwszy wlew trwał niecałe 2 godziny. Potem czas stopniowo się wydłużał, bo bolały ją żyły i wymiotowała. Wtedy pielęgniarki robiły jej na rękę zimny okład i wolno puszczały kroplówkę. To pomagało. Czas wlewu trwał w zależności od formy Kasi. Najdłuższy trwał ok. 4 godzin.
nina
25.04.2005 08:32
2005-04-25 07:36... Ewa napisał(a):
2005-04-25 02:36... Asica napisał(a):
. Tak swoją drogą to przebiła igłą worki, żeby przyspieszyc kroplówki!!!!
To pielęgniarka???? Toż to jakas "czarownica bez serca" :
Po prostu jestem w szoku! Takie babsko mogłabym udusić! Że też takie pielęgniary jeszcze chodzą po tym świecie! Zdenerwowałam się. Kasia miała ABVD podawane ambulatoryjnie. Pierwszy wlew trwał niecałe 2 godziny. Potem czas stopniowo się wydłużał, bo bolały ją żyły i wymiotowała. Wtedy pielęgniarki robiły jej na rękę zimny okład i wolno puszczały kroplówkę. To pomagało. Czas wlewu trwał w zależności od formy Kasi. Najdłuższy trwał ok. 4 godzin.
Słuchajnie, dzięki za wszystkie odpowiedzi!!! Czasami to człowiek już nie wie co jest normalne a co nie, ZDARZA SIĘ, ŻE PRZECIERAM OCZY Z ZADZIWIENIA CZY TO JAWA CZY SEN- SZOK
Ale wiem na pewno,że tego nie popuszczę. Pozdrawiam wszystkich zianiczków- CIERPLIWOŚCI NAJWAŻNIEJSZE,ŻE MOŻNA TO WYLECZYĆ!!!
nina
25.04.2005 11:10
2005-04-22 15:48... Hela napisał(a):
2005-04-22 14:43... Nina napisał(a):
Słuchajcie czy jest określony czas w przeciągu którego musi zlecieć cała chemia??? Wiadomo, że przy kolejnych wlewach rozp..... żyły i puszcza się wolniej czy ma to wpływ na działanie leku??
niestety "co kraj to obyczaj" u mnie wszytko zalezalo i zalezy:/ od pielegniarki...przy pierwszym wlewie na oddziale chemia leciala cala noc potem kolejne wlewy w ramach pobytow jednodniowych i poniewaz mocno wymiotowalam leciala ona okolo 5 godzin...ostatnio zas pielegniarka wylozyla mi swoja teorie, ze np dakarbazyna od ktorej mam straszne bole zyl ma leciec do 40min a reszta lekow do godz...chyba jednak nalezaloby spytac lekarza.....ta kwestia bardzo mnie zainteresowala..przy najblizszej chemii sama zapytam co i jak:) moze prownamy info?:)
OK ja będę teraz z nim 4 maja, wtedy dam znać na forum
Aisak
25.04.2005 14:50
Moj pierwszy wlew trwał 2,5h. Potem stopniowo coraz krócej. Za drugim razem pielęgniarka puściła soczek za szybko, ale choć bolało to ogolnie zniosłam sprawę lepiej. Tak więc wszystko zalezy od samopoczucia przed i indywidualnych reakcji. Ja wypracowałam sobie system "na szybko". Wolałam masować sobie żyłę w czasie wlewu i spędzić w szpitalu tylko nieco ponad godzinę, niż kropelkować sobie świństwo całe wieki. Szybsze podanie to szybsze "bycie po". Minus takiego podejścia-większa rzucawka, dreszce i wymioty zaraz po przyjściu do domu. Plusy- nie wymiotowałam nigdy w czasie podawania, a okres dochodzenia do siebie po podaniu chemii skrocił się z dobrego tygodnia do 4 dni. Trzeba samemu ocenić swoje siły i po prostu sprawdzić kilka róznych wariantów szybkości wlewu, by niepotrzebnie nie dodawać sobie cierpień. Pozdrawiam!
baldi
25.04.2005 15:01
2005-04-25 16:50... Aisak napisał(a):
Moj pierwszy wlew trwał 2,5h. Potem stopniowo coraz krócej. Wolałam masować sobie żyłę w czasie wlewu i spędzić w szpitalu tylko nieco ponad godzinę
jak tak czytam ten watek to nawet nei wiem czy sie wypowiadac.. chocby dlatego, ze moje wlewy ABVD trwaly co najmniej 4h..
kasiaczekb
23.03.2006 09:48
O 16:50, dnia 2005-04-25 Aisak napisał(-a):
Moj pierwszy wlew trwał 2,5h. Potem stopniowo coraz krócej.
Zawsze przed pierwsza kroplówką dostawałam zastrzyk,po którym ostatnią BLM dostawałam po 6 godzinach od zastrzyku. Te dwie pierwsze kroplówki "leciały" mi tak do 1,5 godz.razem.A potem się nudziłam na oddziale.Bo w zależności o której godzinie mi podali tę pierwszą to io tak musiałam tam byc do tej ostatniej. Czasami bywało tak, że rodzinka przyjeżdzała po mnie o 21.00, bo nie chciałam tam leżeć na noc. Przez cały okres podawania chemii i radioterapii nie miałam wymiotów. Na drugi dzien po chemii szłam do pracy. Nie,że musiałam tylko, sie bardzo dobrze czułam. Na radioterapię też sama jeżdziłam samochodem. Nie miałam skutków ubocznych. Ale każdy przechodzi to inaczej.Ja się psychicznie nie poddałam, potraktowałam ZZ jak np grypę.Musze wziąć lekarstwa i tyle.Może dlatego nic mi nie było.
joanna
23.03.2006 10:04
O 10:48, dnia 2006-03-23 kasiaczekb napisał(-a):
Ja się psychicznie nie poddałam, potraktowałam ZZ jak np grypę.Musze wziąć lekarstwa i tyle.Może dlatego nic mi nie było.
Ja niby tez... jak grypę, ale pierwszy wlew był koszmarny, zresztą nastepne podobnie. U mnie ABVD lecialo bardzo długo : podawali mi ok 13 i leciało różnie; do 21 najkrócej, a zdarzyło sie do 1 w nocy. Ja przy 3 butelce (nie wiem w jakiej kolejności mi podawali leki) prosiłam o diphergan, po którym spałam. Kiedy sie przebudzałam zbierało mi się na wymioty.
groszek
23.03.2006 19:51
O 17:01, dnia 2005-04-25 Baldi napisał(-a):
jak tak czytam ten watek to nawet nei wiem czy sie wypowiadac.. chocby dlatego, ze moje wlewy ABVD trwaly co najmniej 4h..
No cóz ja także jestem zdziwiona,bo byłam przekonana,że jak w ciągu 4 godz.zakończyłam wlew to było super!
małgo
23.03.2006 20:31
Ja spędzałam w szpitalu całą dobę, leki przepływały prze zemnie kilka dobrych godzin, choc nie wszystkie podawane były w formie kroplówki ,również w zastrzykach, poza tym przepuszczali prze zemnie jakies dodatkowe płyny( hymmm do dzisiaj nie wiem co to było sól fizjologiczna ? glukoza?)zazwyczaj spływałam juz po pierwszej dawce i do wieczora byłam nieprzytomna z powodu zawrotów głowy. Ukojenie przynosił wieczorny sen , rano budziłam sie sponiewierana i wracałam do domu by kolejne 1,5 tygodnia spędzic w łózku ,nie mogłam normalnie funkcjonować z powodu przedziwnych i przeróżnych dolegliwości.
ZiaZia
24.03.2006 13:02
O 21:31, dnia 2006-03-23 małgo napisał(-a):
Ja spędzałam w szpitalu całą dobę, leki przepływały prze zemnie kilka dobrych godzin, choc nie wszystkie podawane były w formie kroplówki ,również w zastrzykach, poza tym przepuszczali prze zemnie jakies dodatkowe płyny( hymmm do dzisiaj nie wiem co to było sól fizjologiczna ? glukoza?)zazwyczaj spływałam juz po pierwszej dawce i do wieczora byłam nieprzytomna z powodu zawrotów głowy. Ukojenie przynosił wieczorny sen , rano budziłam sie sponiewierana i wracałam do domu by kolejne 1,5 tygodnia spędzic w łózku ,nie mogłam normalnie funkcjonować z powodu przedziwnych i przeróżnych dolegliwości.
To ja już nic z tego nie rozumiem. Wlewy u mojej siostry każdorazowo trawały ok 30- 40 min?? Tankowała "witaminki" po czym czemprendzej pakowała sie do samochodu i wracała do domu odchorować swoje (dochodzenie do formy trwało ok 2-3dni) Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić dlaczego ona tak krótką tą chemię brał, może powinna dłużej??? Ktoś z Was też miał podobnie??? Pozdrawiam
fantomasz
24.03.2006 13:59
O 14:02, dnia 2006-03-24 ZiaZia napisał(-a):
To ja już nic z tego nie rozumiem. Wlewy u mojej siostry każdorazowo trawały ok 30- 40 min??
Żeby max 40 min cały czterolekowy schemat ciurkiem puscić to i moze bu zleciał,chociaż szczerze watpie.
Może małe dawki leku?
Mała masa ciała?
koot
24.03.2006 14:04
O 14:02, dnia 2006-03-24 ZiaZia napisał(-a):
Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić dlaczego ona tak krótką tą chemię brał, może powinna dłużej??? Ktoś z Was też miał podobnie??? Pozdrawiam
4 leki w 30-40min?? Dziwne... Samo podawanie przeciwwymiotnego zofranu w kroplówce trwało u mnie około 30min ;).
A później to różnie. Czasem dostawałem lek w strzykawce i Pani Jola Kobieta Anioł wstrzykiwała mi dośc tak szybko, poprzez wenflon ;) Brrrr, aż mi się na wymioty zbiera...