waluszka
15.06.2016 20:16
O 21:18, dnia 2016-06-15 Nuria napisał(-a):
O 20:06, dnia 2016-06-15 waluszka napisał(-a):
Czy w twoim przypadku planują radioterapię? Tego naświetlania boje się najbardziej, to znaczy skutków ubocznych. Moja Pani doktor ostatnio powiedziała, iż ostatecznie zadecyduje o radio po wynikach PET po zakończeniu chemii.
Nie masz co się bać radioterapii. Wiele osób przechodzi ją dużo lepiej niż chemię a większość nawet nie odczuwa skutków ubocznych. Mnie trochę poparzyło, co prawda nie było jakiegoś wielkiego odczynu, ale minął już rok a skóra dalej jest mocno reaktywna w miejscu gdzie było napromienianie. Przy spoceniu się albo niewielkim słońcu zaczyna piec i szczypać. Tyle tylko, że ja od zawsze miałam wrażliwą, suchą skórę i trochę atopii do tego. Przez kilka miesięcy rozchwiała mi się tarczyca od radio (częściowo też była w polu napromieniania) ale tydzień temu robiłam hormony tarczycowe i mam je lepsze niż przed leczeniem ;)
Najbardziej uciążliwe z tego wszystkiego to było codzienne mocno ranne wstawanie i dojazd zakorkowaną dolinką do COI przez miesiąc. Ale godzinę zabiegu możesz sobie wybrać i nawet codziennie po pracy "wpadać" na kilka minut na "solarium" ;)
Nuria dzięki. Gdzieś czytałam, iż skutki radioterapii są nieodwracalne, dlatego mam do tej terapii dystans. Pożyjemy - zobaczymy.
Pozdrawiam cieplutko.