Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

A miał być tak piękny rok

Autor: waluszka • 25.02.2016 17:46 • 98 odpowiedzi

waluszka

22.06.2016 10:25

Odpowiedz

O 11:07, dnia 2016-06-22 Nuria napisał(-a):

Zmiany resztkowe mogą zostać nawet już do końca. Ważne żeby nie były aktywne. Po prostu węzeł jak już się napompował to może nie wrócić już do poprzednich rozmiarów. Zazwyczaj te zmiany resztkowe w ciągu kilku następnych miesięcy znacznie maleją albo nawet całkowicie znikają. Po prostu musi minąć trochę czasu zanim węzły wrócą do poprzednich rozmiarów. U osób, które miały masywne guzy (pow. 10cm) często zostaje kilka cm napompowanego nieaktywnego węzła. Nowotór powoduje zwłóknienie tych miejsc, przyrost nowych tkanek i taki węzeł może już mieć inną strukturę niż przed chorobą. Ale nie oznacza to, że są tam komórki nowotworowe.

Zwykle po radioterapii węzły zmniejszają się ale na ile jest to spowodowane czasem jaki upłynął od zaczęcia chemii a rzeczywistym działaniem radio to chyba nie ma za bardzo odpowiedzi. Oczywiście mam na myśli sytuację pełnej remisji metabolicznej w pet.

Po moim przeszło 10 cm potworze już prawie nic z powiększonych węzłów nie zostało. Z miesiąca na miesiąc masa resztkowa malała. Po radioterapii za to zostały blizny w okalających węzły tkankach.

Jeszcze raz gratuluję remisji!

Nuria, jesteś moim dobrym duszkiem, twoje odpowiedzi i rady są bardzo mobilizujące dla mnie. Dziękuję ci BARDZO!!! Pytałam u doktor o zmiany resztkowe, ona uznała, że powinnam cieszyć się z wyniki PET i dać z tym spokój.

Janek

22.06.2016 10:53

Odpowiedz

Nuria, jesteś moim dobrym duszkiem, twoje odpowiedzi i rady są bardzo mobilizujące dla mnie. Dziękuję ci BARDZO!!! Pytałam u doktor o zmiany resztkowe, ona uznała, że powinnam cieszyć się z wyniki PET i dać z tym spokój.

No pani dr. ma rację, jak nie świeci to po co się tym denerwować, oby tak jeszcze 100 lat, pozdrawiam

Nuria

22.06.2016 19:42

Odpowiedz

Ojej, dziękuję :) do usług! ;) Też uważam, że nie ma co się martwić zmianami resztkowymi bo po prostu one są nieszkodliwe. Jak napisał Janek - póki się nie świeci to jest dobrze :)

waluszka

05.07.2016 09:51

Odpowiedz
Uff, jestem po 7 wlewie.
Nuria, za twoją poradą powiedziałam Pani doktor o moich sensacjach podczas wlewów, dostałam lekki steryd przed wlewem. Czy pomógł, nie wiem na sali znów wymiotowałam, ale w domu był luzik. Noc przespana i gorączki nie miałam. Pani doktor powiedziała jeżeli steryd nie pomoże, poda mnie relanium.

Nuria

05.07.2016 18:33

Odpowiedz

No i świetnie, to teraz powiedz że jest lepiej (brak gorączki) ale dalej wymioty to od relanium pośpisz trochę :) Tylko poproś kogoś żeby Cię odebrał z chemii bo możesz nie być za bardzo w stanie sama się przetransportować. Nie żeby Cię trzeba było nieść ale możesz mieć wrażenie że jesteś trochę pijana. Ale to zobaczysz z własnego doświadczenia bo każdy trochę inaczej reaguje na relanium.

waluszka

19.07.2016 06:56

Odpowiedz

O 20:33, dnia 2016-07-05 Nuria napisał(-a):

No i świetnie, to teraz powiedz że jest lepiej (brak gorączki) ale dalej wymioty to od relanium pośpisz trochę :) Tylko poproś kogoś żeby Cię odebrał z chemii bo możesz nie być za bardzo w stanie sama się przetransportować. Nie żeby Cię trzeba było nieść ale możesz mieć wrażenie że jesteś trochę pijana. Ale to zobaczysz z własnego doświadczenia bo każdy trochę inaczej reaguje na relanium.

8 wlew za mną. Jeszcze 4 i radioterapia,to już pewne, dr. powiedziała, iż jest to częścią mojej terapii. W związku z powyższym mam pytanie, jeżeli zmiana w śródpiersiu będzie nie zbyt duża, czy w nią trafią? Obawiam się, serduszko jest za blisko.

Przed 8 wlewem kolejny raz dostałam steryd. Jak na razie działa przeciwgorączkowo, z wymiotami radzi gorzej ale tragedii nie ma. W domu najbardziej dokuczała mnie gorączka. Co do relanium - jeszcze poczekam.

waluszka

30.08.2016 08:02

Odpowiedz
Hejka,

jestem po 11 wlewie. Na ok. 20-23 września br. mam zaplanowany PET kontrolny a potem radioterapia. Jakby nie wymioty powiedziałabym, że znoszę chemioterapię znośnie. Najbardziej mnie męczą wymioty podczas wlewów. W domu ratuje Torecan. Krew, wiadomo, bez czynnika wzrostu słabiutka, ale da się żyć.
Mam pytanie do ozdrowieńców, jak sobie radzicie z "robaczkiem" niepewności po leczeniu. Czy hipochondria zawitała w waszych głowach? Czy jakiś porady dietetyczne w celu szybszej regeneracji po chemii?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i cieplutko.

Oika

30.08.2016 08:22

Odpowiedz

Mam pytanie do ozdrowieńców, jak sobie radzicie z "robaczkiem" niepewności po leczeniu. Czy hipochondria zawitała w waszych głowach? Czy jakiś porady dietetyczne w celu szybszej regeneracji po chemii?

Ja szczerze mówiąc sobie nie radzę, 3 miesiące po przeszczepie zobaczyłam CRP 20 i już płacz i zgrzytanie zębów, że mam nawrót :) ale może później będzie lżej..

dużo warzyw, kiełków, owoców, olej z ostropestu i ogórecznika, nasiona chia, błonnik, jagody goji, imbir, miód, zero śmieci. - mniej więcej - wszystko z głową. moja morfologia na takim zestawie tydzień po izolatce była już w normie :)

Lily

30.08.2016 11:11

Odpowiedz
CRP czasami skacze z innych powodów.
Ja po przeszczepie miałam stale rosnące, aż okazało się, że hoduję po cichu grzybicze zapalenie płuc.

Trzeba być czujnym. Różne gówienka się mogą przyplątać po przeszczepie.

Oika

30.08.2016 11:25

Odpowiedz

Lily - czy mogłabyś podać mi swojego maila? chciałabym Ci zadać kilka pytań, a nie chcę wykorzystywać wątku Waluszki na moje paranoje :)

waluszka

30.08.2016 18:41

Odpowiedz

O 10:22, dnia 2016-08-30 Oika napisał(-a):

Mam pytanie do ozdrowieńców, jak sobie radzicie z "robaczkiem" niepewności po leczeniu. Czy hipochondria zawitała w waszych głowach? Czy jakiś porady dietetyczne w celu szybszej regeneracji po chemii?

Ja szczerze mówiąc sobie nie radzę, 3 miesiące po przeszczepie zobaczyłam CRP 20 i już płacz i zgrzytanie zębów, że mam nawrót :) ale może później będzie lżej..

dużo warzyw, kiełków, owoców, olej z ostropestu i ogórecznika, nasiona chia, błonnik, jagody goji, imbir, miód, zero śmieci. - mniej więcej - wszystko z głową. moja morfologia na takim zestawie tydzień po izolatce była już w normie :)

Dzięki. Czy miałaś wizytę u dietologa czy sama komponujesz posiłki?

Oika

30.08.2016 20:01

Odpowiedz

Dzięki. Czy miałaś wizytę u dietologa czy sama komponujesz posiłki?

Sama. robię tak żeby było w miarę lekko ( 5 niedużych posiłków dziennie) no i przede wszystkim zdrowo.

Żadnych wyskoków typu chipsy czy inny śmieć. I nie mówię tu o chwilowym ,,zdrowym jedzeniu'' tylko o całkowitej zmianie sposobu żywienia. Łatwo nie jest, ale jak już się uda to no cóż.. same korzyści :) ( na marginesie też zrzucanie tyłka - ja przytyłam podczas leczenia 26kg)

waluszka

31.08.2016 15:56

Odpowiedz

O 22:01, dnia 2016-08-30 Oika napisał(-a):

Dzięki. Czy miałaś wizytę u dietologa czy sama komponujesz posiłki?

Sama. robię tak żeby było w miarę lekko ( 5 niedużych posiłków dziennie) no i przede wszystkim zdrowo.

Żadnych wyskoków typu chipsy czy inny śmieć. I nie mówię tu o chwilowym ,,zdrowym jedzeniu'' tylko o całkowitej zmianie sposobu żywienia. Łatwo nie jest, ale jak już się uda to no cóż.. same korzyści :) ( na marginesie też zrzucanie tyłka - ja przytyłam podczas leczenia 26kg)

Dzięki.

waluszka

11.09.2016 21:22

Odpowiedz
Witam wszystkich.

Jutro mam 12 wlew, mam nadzieję, że ostatni.
W związku z tym mam pytanko, czy ktoś z was przyjmował Lamininę, jeżeli tak uprzejmie proszę o opinii, komentarze.

Z góry bardzo dziękuję

waluszka

12.09.2016 13:25

Odpowiedz
Muszę pożalić się, takiego pecha mogłam mieć tylko ja.
Dziś z powodu neutropenii odwołany został mój ostatni 12 wlew. Jak zwykle tydzień przed wlewem wstrzyknęłam Accofil i pewna stawiłam się na ostatni wlew. I o grozo, neutrocyty na poziomie 0,61 G/L,załamałam się. Na 21 września br. miałam już umówiony kontrolny PET a na 3 października br. kontrolną wizytę u lekarza prowadzącego.
Przez całą chemię brałam jeden zastrzyk, który w zupełności wystarczał, a tu niespodzianka.

tom00

13.09.2016 07:46

Odpowiedz

już napisałem w drugim temacie, a dopiero zobaczyłem ten wpis. jesteś tak silna! ja podczas ostatniej wizyty w szpitalu, bardzo chciałem, żeby wyniki krwi wyszły gorsze, żebym mógł iść do domu! :D coraz gorzej znoszę te wlewy. będziesz miała więcej czasu na regeneracje! :)

tom00

20.09.2016 12:31

Odpowiedz
wlasnie dowiedzialem sie, ze mam troche za malo bialych krwinek i przekladamy chemie o tydzien

waluszka

20.09.2016 14:49

Odpowiedz

O 14:31, dnia 2016-09-20 Tom00 napisał(-a):

wlasnie dowiedzialem sie, ze mam troche za malo bialych krwinek i przekladamy chemie o tydzien

Oika

20.09.2016 15:15

Odpowiedz

Jak długo przebywasz w szpitalu podczas chemii.

Ja biorą chemię na oddziale dziennym, 3-4 godzinki i fru do domu. W domu i ściany leczą.

Ja wczoraj dostałam wlew, ten ostatni z zaplanowanych. Myślałam, że będę skakała do sufitu z radości ale taki mały robaczek nazywany strachem siedzi w głowie i nie chcę wymeldować się. 27 września kontrolny PET, a 10 października chwila prawdy. Boje się jak cholera. Psychika siada, jestem tak wymęczona chemią, słabością, złymi wynikami... Teraz gdzie nie pójdziesz wszędzie kichają, smarkają, więc siedzę w domu, żeby przed PETem nie złapać czegoś.

U mnie zazwyczaj najbardziej spadały neutrocyty i jeden zastrzyk wystarczał, przed ostatnim wlewem musiałam wziąć 3 zastrzyki ponieważ padło wszystko.

Trzymaj się i nie daj się, zastrzyki pomogą. Uwaga możesz mieć bóle w kościach, mnie tak łupało po drugim zastrzyku.

Ja wiem że to nie jest łatwe, ale nie daj się paraliżować strachowi. Jasne, może być różnie, ale jak już zaczęłaś to dokończysz ten etap i wyjdziesz z tego cało.

Gdyby się teraz nie udało, to część druga zabawy z ziarnicą też jest do przejścia (w moim przypadku dużo szybciej i lepiej niż to głupie ABVD). Bo generalnie to są dwa uda - uda się albo się nie uda. I mimo wszystko dasz radę. Ja dalej mam takie strachy, ale już lekko, a z samego leczenia bardzo dużo wyparłam i nie wspominam.

Skup się na ,,braniu się za siebie". Żyj zdrowo to się ciebie choroby nie będą trzymać :) Trzymam -zajeb....- mocno kciuki i czekam na informacje. Odpoczywaj !

waluszka

20.09.2016 15:54

Odpowiedz

Ja wiem że to nie jest łatwe, ale nie daj się paraliżować strachowi. Jasne, może być różnie, ale jak już zaczęłaś to dokończysz ten etap i wyjdziesz z tego cało.

Gdyby się teraz nie udało, to część druga zabawy z ziarnicą też jest do przejścia (w moim przypadku dużo szybciej i lepiej niż to głupie ABVD). Bo generalnie to są dwa uda - uda się albo się nie uda. I mimo wszystko dasz radę. Ja dalej mam takie strachy, ale już lekko, a z samego leczenia bardzo dużo wyparłam i nie wspominam.

Skup się na ,,braniu się za siebie". Żyj zdrowo to się ciebie choroby nie będą trzymać :) Trzymam -zajeb....- mocno kciuki i czekam na informacje. Odpoczywaj !

Dzięki, dzięki, dzięki sama już nie daję rady. Cały czas byłam silną, dzielną pacjentką a teraz ...Nawet lekarz zauważyła, że coś ze mną nie tak. Postraszyła, że jeżeli nie dam rady sama z sobą wyśle mnie do psychiatry...Najgorzej zniosłam przesunięcie ostatniego wlewu.

Nie dam się. Jestem fest babą nie gniotsia, nie łamiotsia ;)