Dla osób, które w życiu goniły za pieniądzem, nie miały chwili na rozmyślanie nad prawdziwym sensem taka choroba może być pewnym "resetem", chwią zwolnienia itd, ale ja niestety o tym co jest w życiu najważniejsze miałam okazję myśleć przez ostatnie 3 lata (choroba dziadków, choroba ojca, rozwód itd), a kiedy wytłumaczyłam sobie, że to jeszcze nie koniec, że coś mnie może jeszcze w życiu pozytywnego spotkać to...dowiedziałam się, że mam raka. I jak tu nie myśleć, że ktoś u góry zadrwił z mojego życia?
Ostatnio aż mnie głowa boli od myślenia :) Macie jakieś pomysły co poza roztrząsaniem sensu życia można robić przez te pół roku leczenia?
Ja hmmm miesiąc może dwa przed zachorowaniem pomyślałam sobie ze jak mam umrzeć to chce na raka! A potem bach diagnoza, co na to powiesz? I podniosłam się i jestem z siebie dumna ,sama sobie pokazałam ze pomimo śmierci taty na raka, pomimo ze tak pomyślałam, pomimo ze mnie to spotkało, pokaże chorobie, kto tu rządzi. I teraz ja sama kieruje swoim życiem. Tylko ja mam na nie wpływ a nie los czy przypadek. Wierze w boga i dziękuje mu za chorobę i za zdrowie, ale wiem ze sama sobie to zawdzięczam, bo leżenie i modlenie się o cud to strata czasu. A co do "raczka" to widzę ze ktoś ma problem z sobą tak naprawdę. Ja na początku oburzałam się na to określenie mnie, ale to prawda... To ze wygraliśmy z choroba to nie znaczy ze jej w sobie nie mamy.. bo mamy tylko uśpioną. Wiec efekt wymiotny jest oznaka ze ktoś tu siebie nie akceptuje. Można opierać się na statystykach i innych bzdurach, ale co to da? Gdybym patrzyła na stereopary i opinie innych to nie podjęłabym walki z choroba, bo, po co? Przecież jest opinia ze rak to śmierć tak? Wiec, po co obciążać NFZ i leczyć się skoro z góry jesteśmy skreśleni? NIE NIE JESTESMY. Jak ktoś wspomina o statystykach to śmiać mi się chce ze ludzie wierzą w te głupoty? Niema statystycznego człowieka. Owszem ludzie załamują się w trakcie choroby i po niej, ale to rzadkość, większość, zmienia siebie i swoje spostrzeganie świata i to jest piękne. Czasami trzeba przeżyć taka traumę by zobaczyć światełko w tunelu, jeśli ktoś pomimo wygranej go nie widzi to nie wykorzystał szansy…..