Ziarnica.pl
← Wróć do działu Przeszczep
Przeszczep

czy sa jakies szanse ze zajde w ciaze?

Autor: ania • 28.06.2005 08:41 • 73 odpowiedzi

Dorota

15.02.2007 15:29

Odpowiedz
Dzieki Bardzo. Myślę, ze do samego zabiegu jeszcze duzo czasu (jeżeli zostanie podjęta taka decyzja)i wiele niewiadomych. najgorsze,z e nigdzie nic nie pisza na ten temat. Lekarze, też działają na czuja. A ja pewnie bym się nie zdecydowała na wszczepienie gdyby nie to, ze HTZ tez nie daje pewności prawidłowego rozwoju. A córcia to jeszcze dziecko, a musimy zrobić wszystko aby stała sie kobietą. No i osteoporoza. Boziu nigdy nie pomyślałabym do czego nam są te całe hormony. Oprócz spraw oczywistych. I każdy po leczeniu onkologicznym ma pewnie te dylematy...
Pozdrawiam

baldi

15.02.2007 19:11

Odpowiedz

O 16:29, dnia 2007-02-15 Dorota napisał(-a):

każdy po leczeniu onkologicznym ma pewnie te dylematy...

moze nie kazdy i nie tak wielkie, ale znaczna czesc osob niestety ma

gość

16.02.2007 12:35

Odpowiedz

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3919028.html

joanna

16.02.2007 14:46

Odpowiedz

O 13:35, dnia 2007-02-16 gość napisał(-a):

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3919028.html

I jeszcze to: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3919030.html

baldi

16.02.2007 20:16

Odpowiedz

no taaaa, a potem 20tys na invitro wydac.. nie kazdego na to stac :-(

Karolka

14.04.2007 12:12

Odpowiedz

O 20:58, dnia 2005-07-29 iwona napisał(-a):

przy drugim dziecku łudziłam się,że to nie wróci...ale nie ma tak dobrze-znów pół roku w szpitalu.

W 2 ciążę zaszłam w 5 roku remisji,nawrót 5 miesięcy po porodzie drugiego dziecka.

Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ja jestem 2 lata po leczeniu. Mam 29 lat i nie chcę dłużej czekać na pociechę. Z drugiej strony... boję się. Egoistka ze mnie... Kiedy pytam lekarza, mówi: "poczekać co najmniej 2 lata", ale nie wspomina nic o wznowie. I tak źle, itak nie dobrze... Co tu robić? ROBIĆ???

Paula

14.04.2007 14:13

Odpowiedz

O 14:12, dnia 2007-04-14 Karolka napisał(-a):

O 20:58, dnia 2005-07-29 iwona napisał(-a):

przy drugim dziecku łudziłam się,że to nie wróci...ale nie ma tak dobrze-znów pół roku w szpitalu.

W 2 ciążę zaszłam w 5 roku remisji,nawrót 5 miesięcy po porodzie drugiego dziecka.

Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ja jestem 2 lata po leczeniu. Mam 29 lat i nie chcę dłużej czekać na pociechę. Z drugiej strony... boję się. Egoistka ze mnie... Kiedy pytam lekarza, mówi: "poczekać co najmniej 2 lata", ale nie wspomina nic o wznowie. I tak źle, itak nie dobrze... Co tu robić? ROBIĆ???

Ostatnio będąc na wizycie zapytałam moją dr o posiadanie potomstwa.Ja jestem obecnie ponad 2 lata w remisji.Powiedziała mi, że w tym momencie ryzyko pojawienia się zz jest taki sam jak u zdrowej kobiety.Bardzo mnie to ucieszyło, gdyż mam zamiar postarać się o potomstwo. Wszystko wyjdzie w praniu. W każdym razie życzę i Tobie i sobie powodzenia:)

Karolka

14.04.2007 14:39

Odpowiedz
Wszystko wyjdzie w praniu. W każdym razie życzę i Tobie i sobie powodzenia:)
Dziękuję BARDZO. To chyba robić, nie? Do dzieła zatem... ;)

baldi

15.04.2007 07:51

Odpowiedz

O 16:13, dnia 2007-04-14 Paula napisał(-a):

Ostatnio będąc na wizycie zapytałam moją dr o posiadanie potomstwa. jestem obecnie ponad 2 lata w remisji. Powiedziała mi, że w tym momencie ryzyko pojawienia się zz jest taki sam jak u zdrowej kobiety.

ale to jakos dziwnie.. :/

co prawda nasze male spoleczenstwo "ziarnico-pe-el-owe" jest dosc male, a i postow jak na lekarstwo w tym temacie, ale wydaje mi sie, ze jednak ryzyko wystapienia nawrotu w przypadku urodzenia dziecka jest znaczne (zwlaszcza w niedlugim [<5] okresie czasu po leczeniu).

kiedys sie wszystko okaze jak dolaczy do nas wiecej kobiet, zajda w ciaze po leczeniu i napisza jak bylo z nawrotem ;-)

czego oczywiscie ZADNEJ Z WAS NIE ZYCZE! [w sensie, ze nawrotu, dzieci i owszem!

Karolka

15.04.2007 08:45

Odpowiedz

O 09:51, dnia 2007-04-15 Baldi napisał(-a):

O 16:13, dnia 2007-04-14 Paula napisał(-a):

ale wydaje mi sie, ze jednak ryzyko wystapienia nawrotu w przypadku urodzenia dziecka jest znaczne (zwlaszcza w niedlugim [<5] okresie czasu po leczeniu).

Dlaczego to jest taki trudny temat dla lekarzy? Przecież mają z takimi przypadkami do czynienia często. Ja pytałam ginekologa na patologii ciązy i... on kazał się poradzić swojego hematologa, a "swój" hematolog - ginekologa... i tak w kółko. "Od Sasa do Lasa", że tak zacytuję staropolskie przysłowie ;)

Zoisyte

16.04.2007 05:44

Odpowiedz

O 10:45, dnia 2007-04-15 Karolka napisał(-a):

O 09:51, dnia 2007-04-15 Baldi napisał(-a):

O 16:13, dnia 2007-04-14 Paula napisał(-a):

ale wydaje mi sie, ze jednak ryzyko wystapienia nawrotu w przypadku urodzenia dziecka jest znaczne (zwlaszcza w niedlugim [<5] okresie czasu po leczeniu).

Dlaczego to jest taki trudny temat dla lekarzy? Przecież mają z takimi przypadkami do czynienia często. Ja pytałam ginekologa na patologii ciązy i... on kazał się poradzić swojego hematologa, a "swój" hematolog - ginekologa... i tak w kółko. "Od Sasa do Lasa", że tak zacytuję staropolskie przysłowie ;)

Bo niestety mogą tylko teoretyzować.

Natomiast praktyka dowodzi (co opisywałem w innym wątku) że ciąża jest jednym z czynników zwiększających prawdopodobieństwo nawrotu. Powiem więcej, bardzo znacznie zwiększającym. I to niestety smutna prawda. Dziwi mnie tylko ignorancja niektórych lekarzy, którzy twierdzą że po dwóch latach możecie spokojnie starać się o dzieci. Przecież to wierutna BZDURA. Wystarczy zrozumieć różnicę między terminami medycznymi: WYLECZONY i POZOSTAJĄCY W REMISJI. Nikt z nas, tych post-ZZ, już nigdy nie może sobie powiedzeć "JESTEM ZDROWY" i o tym trzeba pamiętać.

Nie jestem kobietą, więc ciężko mi odpowiedzieć na pytanie "Czy warto ryzykować??". To już każda z Pań powinna ocenić sama, nawet Wasz partner nie ma prawa do oceniania Waszej decyzji.

Johana

16.04.2007 07:32

Odpowiedz

O 07:44, dnia 2007-04-16 Zoisyte napisał(-a):

"Czy warto ryzykować??". To już każda z Pań powinna ocenić sama, nawet Wasz partner nie ma prawa do oceniania Waszej decyzji.

smutne ale niestety prawdziwe

Karolka

16.04.2007 10:28

Odpowiedz

O 07:44, dnia 2007-04-16 Zoisyte napisał(-a):

Dziwi mnie tylko ignorancja niektórych lekarzy, którzy twierdzą że po dwóch latach możecie spokojnie starać się o dzieci. Przecież to wierutna BZDURA.

Zoiste, trudno nazwać ignorantem doktora nauk medycznych, ze specjalizacją z hematologii i chorób wewnętrznych. Nie wydaje ci się, że jeżeli ktoś taki mówi 2 lata po zakończeniu leczenia - możecie próbować, to wie, co robi?

Dodam tylko, że pani profesor, która mnie leczyła, zalecała "tylko" rok czekania...

ewolak

16.04.2007 10:46

Odpowiedz
Pozwolicie, że wtrącę się do dyskusji. Mam jedno dziecko. Urodziłam córeczkę w październiku 2003 roku. Wtedy nie wiedziałam jescze, że jestem chora na zz. Teraz dopiero łącze fakty. Kilka dni przed porodem na plecach pojawła się krosta, która bardzo swędziała i rozlała się na ramiona. Kilka dni po porodzie dostałam "dziwną" kilkudniową gorączkę, bez innych objawów. Minęło kilka miesięcy, swędzenie skóry wznowiło się. Przeniosło się na ramiona na łydki, skóra wyglądała okropnie i swędziała strasznie. Ale nie miałam ani gorączki ani nocnych potów, ani widocznych powiększonych węzłów chłonnych. Leczyło mnie kilku dermatologów, alergolog, lekarze z przychodni... Pogodziłam sie z tym swędzeniem i nagle... w lutym 2006 r. kaszel i bóle poalkoholowe w śródpiersiu (te były już trochę wczesniej). Diagnoza zz! Jestem po leczeniu, jutro jadę na pet. Po co to wszystko piszę? W moim przypadku lekarze nie wykluczaję, że ciąża mogła mieć (nie musiała, ale mogła zaznaczam) wpływ na pojawienie sie choroby. Bardzo chciałabym mieć drugie dziecko, ale nie podejmuję ryzyka, boje się. Może moja historia komuś pomoże w podjęciu decyzji.

Karolka

16.04.2007 13:34

Odpowiedz
Dziękuję za informację. Czy którykolwiek z lekarzy powiedział Ci, że ciąża wywołała chorobę? To chyba niemożliwe...
Życzę powodzenia na badaniu PET. Na pewno wynik będzie pozytywny - trzymam kciuki.

baldi

16.04.2007 15:05

Odpowiedz

O 15:34, dnia 2007-04-16 Karolka napisał(-a):

Dziękuję za informację. Czy którykolwiek z lekarzy powiedział Ci, że ciąża wywołała chorobę? To chyba niemożliwe...

nie czytasz ze zrozumieniem. nie,ze ciaza wywolala chorobe, ale ze mogla miec na to wplyw. zmiany hormonalne i inne mogly przyczynic sie do oslabienie organizmu, a w konsekwencji do pojawienia sie objawow choroby.

Zoisyte

17.04.2007 05:47

Odpowiedz

O 15:34, dnia 2007-04-16 Karolka napisał(-a):

Dziękuję za informację. Czy którykolwiek z lekarzy powiedział Ci, że ciąża wywołała chorobę? To chyba niemożliwe...

Życzę powodzenia na badaniu PET. Na pewno wynik będzie pozytywny - trzymam kciuki.

Wysil się i poszukaj na forum.

Nie będę każdej nowej osobie pisał na nowo całego wykładu.

Może jak lepiej zrozumiesz mechanikę powstawania nowotworów to będziesz wiedziała o czym mówimy.

Karolka

17.04.2007 07:44

Odpowiedz

O 07:47, dnia 2007-04-17 Zoisyte napisał(-a):

O 15:34, dnia 2007-04-16 Karolka napisał(-a):

Dziękuję za informację. Czy którykolwiek z lekarzy powiedział Ci, że ciąża wywołała chorobę? To chyba niemożliwe...

Życzę powodzenia na badaniu PET. Na pewno wynik będzie pozytywny - trzymam kciuki.

Wysil się i poszukaj na forum.

Nie będę każdej nowej osobie pisał na nowo całego wykładu.

Może jak lepiej zrozumiesz mechanikę powstawania nowotworów to będziesz wiedziała o czym mówimy.

Cóż, kto pyta...ponoć nie błądzi. Poza tym nie pytałam bezpośrednio Ciebie, nie nie rozumiem dlaczego poczuwasz się do obowiązku odpowiadania. Ziarnica - złośnica, coś z tego zostaje. Oby tylko złośnica...

Asica

22.04.2007 14:37

Odpowiedz

O 09:44, dnia 2007-04-17 Karolka napisał(-a):

Poza tym nie pytałam bezpośrednio Ciebie, nie nie rozumiem dlaczego poczuwasz się do obowiązku odpowiadania. Ziarnica - złośnica, coś z tego zostaje. Oby tylko złośnica...

Nie przejmuj sie :-) Zoisyte tak ma ;) to taki jego "UROK osobisty" ;)

A jego poczucie obowiazku odpowiadania wynika z tego,ze jest tu na etacie