Ziarnica.pl
← Wróć do działu Przeszczep
Przeszczep

czy sa jakies szanse ze zajde w ciaze?

Autor: ania • 28.06.2005 08:41 • 73 odpowiedzi

ania

28.06.2005 08:41

Odpowiedz

W sierpniu czeka mnie przeszczep autologiczny i mam pytanie czy sa jakiekolwiek szanse ze bede mogla miec dziecko po przeszczepie?. Slyszalam o pobraniu komorki jajowej przed przeszczepem ale nikt nic o tym nie wie. Prosze o pomoc,Juz raz stracilam dziecko, dlatego nie wyobrazam sobie zycia bez niemowlaka.Bylabym nawet gotowa urodzic przed przeszczepem, ale boje sie . Prosze o informacje czy ktos mial taki przypadek, ze urodzil dziecko w trakcie choroby?

baldi

28.06.2005 09:51

Odpowiedz

O 10:41, dnia 2005-06-28 ania napisał(-a):

czy sa jakiekolwiek szanse ze bede mogla miec dziecko po przeszczepie?

SĄ!

a to, że są niskie, to już inna sprawa :-(

Ewa

28.06.2005 09:52

Odpowiedz

O 10:41, dnia 2005-06-28 ania napisał(-a):

W sierpniu czeka mnie przeszczep autologiczny i mam pytanie czy sa jakiekolwiek szanse ze bede mogla miec dziecko po przeszczepie?. Slyszalam o pobraniu komorki jajowej przed przeszczepem ale nikt nic o tym nie wie. Prosze o pomoc,Juz raz stracilam dziecko, dlatego nie wyobrazam sobie zycia bez niemowlaka.Bylabym nawet gotowa urodzic przed przeszczepem, ale boje sie . Prosze o informacje czy ktos mial taki przypadek, ze urodzil dziecko w trakcie choroby?

Tematem interesowałam się osobiście. Dzwoniłam do Białystoku do Kliniki gdzie mogliby pobrać komórkę jajową, ale uzyskałam odpowiedź od lekarza, że nie ma to sensu, bo komórka jajowa źle znosi zamrożenie i jest później w zasadzie bezużyteczna. Można też pobrać inną tkankę, ale to jest dopiero na etapie badań, może za kilka lat będzie ta metoda dokładniej opracowana. Natomiast dowiedziałam się od kilku lekarzy onkologów, że chemia przedszczepowa nie do końca uniemożliwia później zajście w ciążę. Trzeba jednak odczekać co najmniej dwa lata. Wcześniejsze próby niewskazane. Jest to bardzo indywidualna sprawa każdego organizmu czy i w jakim czasie będzie możliwe zajście w ciążę. Trzeba więc liczyć na zdolność swojego organizmu.

Joaśka Ż.

28.06.2005 20:25

Odpowiedz

O 10:41, dnia 2005-06-28 ania napisał(-a):

W sierpniu czeka mnie przeszczep autologiczny i mam pytanie czy sa jakiekolwiek szanse ze bede mogla miec dziecko po przeszczepie?. Slyszalam o pobraniu komorki jajowej przed przeszczepem ale nikt nic o tym nie wie. Prosze o pomoc,Juz raz stracilam dziecko, dlatego nie wyobrazam sobie zycia bez niemowlaka.Bylabym nawet gotowa urodzic przed przeszczepem, ale boje sie . Prosze o informacje czy ktos mial taki przypadek, ze urodzil dziecko w trakcie choroby?

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :) Tylko u nas rozterka jest taka: czy zamrażać komórki rozrodcze po 3 intensywnych chemioterapiach? (duże prawdopowodobieństwo mutacji). Nasz doktor odradza, nie nasz doktor poleca.

Pozdrawiam ciepło

JOaśka

Zoisyte

29.06.2005 06:30

Odpowiedz

O 22:25, dnia 2005-06-28 Joaśka Ż. napisał(-a):

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :) Tylko u nas rozterka jest taka: czy zamrażać komórki rozrodcze po 3 intensywnych chemioterapiach? (duże prawdopowodobieństwo mutacji). Nasz doktor odradza, nie nasz doktor poleca.

Pozdrawiam ciepło

JOaśka

Co do Waszego przypadku Joasiu, to nie ma to w tej chwili sensu. Trzeba liczyć na odbudowę organizmu po leczeniu i na to iż uszkodzone geny nie przeniosą się dalej.

Trzeba sobie uświadomić iż zachorowanie na ZZ świadczy o słabości pewnego odcinka DNA, łańcucha zwanego p51. Może zademonstruję to na przykładzie:

Moja babcia miała chłonniaka nieziarnicznego, mój wujek nowotwór krtani i przełyku. Wszystkie znajdują się w tym łańcuchu.

Tylko że jak się ostatnio okazuje, słabość tej części DNA nie oznacza jeszcze nowotworu. Zarówno chłonniak, jak i ZZ nie są dziedziczne, kiedyś długo na ten temat rozmawiałem z moją doktor.

Nie ma w tym przypadku jakiejś uniwersalej rady.

Ale jest jedno wyjście.

W klinikach onkologicznych są poradnie genetyczne (w Wawie w CO pok.14). Możecie tam się udać i popytać.

O ile w chwili obecnej to niewiele zmieni, o tyle możnaby przeprowadzić analizę genetyczną u potomków. W ten sposób dowiecie się wcześniej o zagrożeniu, które jednak, jak pisałem wcześniej, nie oznacza od razu choroby.

Przyszłość leży w terapiach genowych, może już niedługo załatwimy sprawę nowotworów z p51 ostatecznie.

baldi

29.06.2005 07:17

Odpowiedz

O 08:30, dnia 2005-06-29 Zoisyte napisał(-a):

Co do Waszego przypadku Joasiu, to nie ma to w tej chwili sensu. Trzeba liczyć na odbudowę organizmu po leczeniu i na to iż uszkodzone geny nie przeniosą się dalej. Trzeba sobie uświadomić iż zachorowanie na ZZ świadczy o słabości pewnego odcinka DNA, łańcucha zwanego p51. Może zademonstruję to na przykładzie: Moja babcia miała chłonniaka nieziarnicznego, mój wujek nowotwór krtani i przełyku.

Ty mi wytłumacz TUTAJ NA FORUM i Joaśce przy okazji też jaki zwiazek ma Twoja babcia i Twoj wujek z płodnością Maciasa.. ktory jest od nich wielokrotnie młodszy.

Zoisyte

29.06.2005 08:07

Odpowiedz

O 09:17, dnia 2005-06-29 Baldi napisał(-a):

O 08:30, dnia 2005-06-29 Zoisyte napisał(-a):

Co do Waszego przypadku Joasiu, to nie ma to w tej chwili sensu. Trzeba liczyć na odbudowę organizmu po leczeniu i na to iż uszkodzone geny nie przeniosą się dalej. Trzeba sobie uświadomić iż zachorowanie na ZZ świadczy o słabości pewnego odcinka DNA, łańcucha zwanego p51. Może zademonstruję to na przykładzie: Moja babcia miała chłonniaka nieziarnicznego, mój wujek nowotwór krtani i przełyku.

Ty mi wytłumacz TUTAJ NA FORUM i Joaśce przy okazji też jaki zwiazek ma Twoja babcia i Twoj wujek z płodnością Maciasa.. ktory jest od nich wielokrotnie młodszy.

Jakbyś wyciął trochę większy kawałek to wszystko stałoby się jasne :)

1. Primo -> ma wieksze szanse że po leczeniu zachowa płodność niż to że w obecnym stanie posiada nasienie, które warto zamrażać.

2. Secundo -> od strony przenoszenia dalej "złych" genów nie ma zagrożenia iż jego potomkowie zachorują na ZZ.

Chciałem załatwić obie istotne sprawy dotyczące posiadania potomstwa po ZZ.

Zoisyte

29.06.2005 08:11

Odpowiedz

O 22:25, dnia 2005-06-28 Joaśka Ż. napisał(-a):

Tylko u nas rozterka jest taka: czy zamrażać komórki rozrodcze po 3 intensywnych chemioterapiach? (duże prawdopowodobieństwo mutacji).

Odpowiedziałem na to pytanie, jakby ktoś miał wątpliwości.

Ewa

29.06.2005 10:55

Odpowiedz

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :)

To nie jest ten sam problem, bo plemniki zamrożone nie tracą swoich właściwości, a komórka jajowa tak. To opinia lekarza z kliniki niepłodności. Dlatego celowe jest pobranie nasienia, bo mężczyźni w większości stają się po chemioterapii bezpłodni. Kobiety za to częściej później powracają do zdrowia i mogą zajść w ciążę. Tak mi wytłumaczono w klinice. Jeśli macie odmienne informacje to proszę napiszcie, bo może wprowadzono mnie w błąd. Pozdrawiam

j23

29.06.2005 11:13

Odpowiedz

O 12:55, dnia 2005-06-29 Ewa napisał(-a):

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :)

To nie jest ten sam problem, bo plemniki zamrożone nie tracą swoich właściwości, a komórka jajowa tak. To opinia lekarza z kliniki niepłodności. Dlatego celowe jest pobranie nasienia, bo mężczyźni w większości stają się po chemioterapii bezpłodni. Kobiety za to częściej później powracają do zdrowia i mogą zajść w ciążę. Tak mi wytłumaczono w klinice. Jeśli macie odmienne informacje to proszę napiszcie, bo może wprowadzono mnie w błąd. Pozdrawiam

Nie wgryzałam się w płodność po chemii ale

Ojciec mojego dziecka był leczony z zz radioterapią. Naświetlania były od szyi do pachwiny.Po 6-latach urodziłam zdrowe dziecko.

ania

29.06.2005 15:30

Odpowiedz

O 13:13, dnia 2005-06-29 j23 napisał(-a):

O 12:55, dnia 2005-06-29 Ewa napisał(-a):

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :)

To nie jest ten sam problem, bo plemniki zamrożone nie tracą swoich właściwości, a komórka jajowa tak. To opinia lekarza z kliniki niepłodności. Dlatego celowe jest pobranie nasienia, bo mężczyźni w większości stają się po chemioterapii bezpłodni. Kobiety za to częściej później powracają do zdrowia i mogą zajść w ciążę. Tak mi wytłumaczono w klinice. Jeśli macie odmienne informacje to proszę napiszcie, bo może wprowadzono mnie w błąd. Pozdrawiam

Nie wgryzałam się w płodność po chemii ale

Ojciec mojego dziecka był leczony z zz radioterapią. Naświetlania były od szyi do pachwiny.Po 6-latach urodziłam zdrowe dziecko.

A gdybym zaszla w ciaze jeszcze przed przeszczepem? Mniej wiecej orientowalam sie jakie jest ryzyko, ale przeciez kazdy organizm jest inny.Bylabym gotowa podjac to ryzyko, dlatego jesli ktos byl w ciazy w trakcie choroby bardzo prosze o kontakt.

Joaśka Ż.

29.06.2005 21:55

Odpowiedz

O 12:55, dnia 2005-06-29 Ewa napisał(-a):

Przede wszystkim pomęcz swojego lekarza. Jeżeli nie wie, (lub udaje że nie wie ;)) to poszukaj w pobliżu kliniki leczenia niepłodności. Tam biegiem wyłuszcz problem. Ktoś musi pomóc zabezpieczyć komórki. (tak się wymądrzam, bo mamy ten sam problem tylko u chłopczyka :)

Dlatego celowe jest pobranie nasienia, bo mężczyźni w większości stają się po chemioterapii bezpłodni.

Martek

30.06.2005 20:50

Odpowiedz
Nie polecam zajścia w ciąże teraz, zobaczysz, napewno uda się potem!
Początki mojej "przygody" z zz zaczęły się prawdopodobnie jak byłam w ciąży, latałam do dermatologa bo tak swędziało wszystko, lekarze mówią,że być może zmiany w ciąży spowodowały ,że ujawniła się choroba. Dziecko potrzebuje silnej ,usmiechniętej mamy..Ja musiałam pomiędzy wizytami w toalecie uśmiechac się do malutkiego synka, zajmowałam się nim jak zawsze,robiłam dobrą mine do złej gry, Musiałam przestać karmić piersią z dnia na dzień, Michaś wył w domu, nie chciał pić sztucznego mleka, a ja wyłam w szpitalu daleko od niego z zapaleniem piersi i raną po wycieciu węzła naraz. Jak zobaczył łysą mamę to sie rozpłakał...nie poznał?
Dlatego choć warto było i nie było aż tak żle to mimo wszystko :POCZEKAJ, Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze, na pewno uda się potem, a będzą to o wiele piekniejsze przeżycia niż teraz.
Trzymam kciuki cokolwiek postanowisz, będzie dobrze!
Ale mam pytanie do Joaśki:o co chodziło w tej pierwszej wersji? Martwię sie, bo lekarz (nie mój) mówi,że kolejna ciąza może znowu wywołać "wilka z lasu"...

Joaśka Ż.

30.06.2005 22:21

Odpowiedz

O 22:50, dnia 2005-06-30 Martek napisał(-a):

Nie polecam zajścia w ciąże teraz, zobaczysz, napewno uda się potem!

Początki mojej "przygody" z zz zaczęły się prawdopodobnie jak byłam w ciąży, latałam do dermatologa bo tak swędziało wszystko, lekarze mówią,że być może zmiany w ciąży spowodowały ,że ujawniła się choroba. Dziecko potrzebuje silnej ,usmiechniętej mamy..Ja musiałam pomiędzy wizytami w toalecie uśmiechac się do malutkiego synka, zajmowałam się nim jak zawsze,robiłam dobrą mine do złej gry, Musiałam przestać karmić piersią z dnia na dzień, Michaś wył w domu, nie chciał pić sztucznego mleka, a ja wyłam w szpitalu daleko od niego z zapaleniem piersi i raną po wycieciu węzła naraz. Jak zobaczył łysą mamę to sie rozpłakał...nie poznał?

Dlatego choć warto było i nie było aż tak żle to mimo wszystko :POCZEKAJ, Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze, na pewno uda się potem, a będzą to o wiele piekniejsze przeżycia niż teraz.

Trzymam kciuki cokolwiek postanowisz, będzie dobrze!

Ale mam pytanie do Joaśki:o co chodziło w tej pierwszej wersji? Martwię sie, bo lekarz (nie mój) mówi,że kolejna ciąza może znowu wywołać "wilka z lasu"...

Martek! Ja się nie znam zupełnie na "zz vs dzieci". Ale kombinuję sobie jak wsiowa baba:

Wznowy zdarzają się niezmiernie rzadko. Grypa może wywołać wznowę. Miałaś grypę? Na pewno tak. I nie wywołała wilka z lasu. No.

To dalej kombinuję tak - albo jedynaczątko będzie i egoista (jak ja :)) albo będzie komu podbierać zabawki.

A naukowo - należałoby poczytać.

Ciepło jak zawsze

JOaśka

Betinka

03.07.2005 20:51

Odpowiedz

Aniu rozmawiałam z kilkoma lekarzami na temat zajścia w ciąże po leczeniu i radioterapii przy ZZ. Jestem w remisji i twierdzą jednoznacznie, że ciąża przy naszej chorobie oraz praktycznie każdej chorobie nowotworowej równa się w przeważającej części nawrotowi choroby. Wybierzesz sama . Nie wiem jak Ty przeszłaś przez leczenie ale ja wolałabym nie narażać się na jeszcze jeden motyw leczenia a juz napewno nie mogłabym się pogodzic z faktem , że choroba wróci a ja zostawię nieodchowane dzieciątko. Pomyśl nad tym . Życzę Ci jak najlepiej. Beata

aniarg

18.07.2005 11:04

Odpowiedz

O 22:51, dnia 2005-07-03 Betinka napisał(-a):

Aniu rozmawiałam z kilkoma lekarzami na temat zajścia w ciąże po leczeniu i radioterapii przy ZZ. Jestem w remisji i twierdzą jednoznacznie, że ciąża przy naszej chorobie oraz praktycznie każdej chorobie nowotworowej równa się w przeważającej części nawrotowi choroby.

no właśnie jak to jest z tą ciążą ? Ja jestem 2 lata w remisji i juz by sie chciało jakieś dzieciatko. Moja lekarka mówi że po beacoppie nie ma szans na zajscie w ciąże. Słyszeliście o jakiś przypadkach zajscia po tym leczeniu? a poza tym czy to jest regułą,że w czasie ciąży choroba wraca bo słyszałam,że to takze czasami pomaga

iwona

18.07.2005 20:21

Odpowiedz

O 10:41, dnia 2005-06-28 ania napisał(-a):

W sierpniu czeka mnie przeszczep autologiczny i mam pytanie czy sa jakiekolwiek szanse ze bede mogla miec dziecko po przeszczepie?. Slyszalam o pobraniu komorki jajowej przed przeszczepem ale nikt nic o tym nie wie. Prosze o pomoc,Juz raz stracilam dziecko, dlatego nie wyobrazam sobie zycia bez niemowlaka.Bylabym nawet gotowa urodzic przed przeszczepem, ale boje sie . Prosze o informacje czy ktos mial taki przypadek, ze urodzil dziecko w trakcie choroby?

Moja przyjaciółka w trakcie choroby urodziła córeczkę( zaszła w ciążę nie będąc, jak się wydawało chorą).Zdiagnozowli ją w 5 miesiącu.Walczyła dzielnie przez 2 lata...niestety malutka rośnie bez mamy...

Moja historia jest taka, że mam dwoje dzieci,pierwszy raz rozchorowałam się,gdy syn miał 4 miesiące,przy drugim dziecku łudziłam się,że to nie wróci...ale nie ma tak dobrze-znów pół roku w szpitalu.

Dziękuję Bogu za tą łaskę,że wróciłam do życia i jestem z dziećmi.

Jeżeli mogłaby Ci radzić,to najpierw wylecz to paskudztwo,niech zrobią ten przeszczep...bo kiedy mama w szpitalu,a dziecko w domu, to cierpi już dwoje...,tęsknota,aż boli...

Dużo zdrówka!

Aisak

18.07.2005 20:41

Odpowiedz

przy drugim dziecku łudziłam się,że to nie wróci...ale >nie ma tak dobrze-znów pół roku w szpitalu.

W drugą ciążę zaszłaś będąc w remisji(ile lat)? Kiedy miałaś nawrót? Już w czasie 2 ciaży? Po urodzeniu drugiego dziecka? Ile po? Czy ciąża była główną przyczyną? POzdrawiam i gratuluję 2 pociech!:DD

baldi

19.07.2005 10:12

Odpowiedz

O 13:04, dnia 2005-07-18 aniarg napisał(-a):

no właśnie jak to jest z tą ciążą ? Ja jestem 2 lata w remisji i juz by sie chciało jakieś dzieciatko. Moja lekarka mówi że po beacoppie nie ma szans na zajscie w ciąże. Słyszeliście o jakiś przypadkach zajscia po tym leczeniu?

googlowałem i właściwie nic. zapytanie "beacopp ciąża" nie daje

żadnych

rezultatów. można googlować w kierunku "beacopp pregnancy" lub "beacopp infertility", ale ogólnie jest mało wiadomości na ten temat. więcej pytających niż odpowiadajacych _rzeczowo_.

Carinka

19.07.2005 19:46

Odpowiedz

a czy jest jakis przypadek ze po wyleczeniu i ciązy nie ma nawrotu?bo jak narazie nic takiego tu nie widze