Pisząc, że dieta jest "debilna" (swoją drogą co za debilne określenie jakiejkolwiek diety) dajesz do zrozumienia, że ktoś, kto stosuje taką "debilną" dietę jest debilem. Nie jest to zbyt grzeczne z twojej strony.
Dla mnie bardziej debilne (stosując twoją terminologię) jest wżeranie Big Mac'ów i innych fast foodów.
Koniec, kropka.
Dziwna jest Twoja logika. To znaczy, że jak ktoś ogląda debilny film jest debilem?? Miałam podstawy żeby tak napisac, bo autor przedstawił ogólne zasady diety. On natomiast nie miał podstaw, aby mnie obrażac, bo mnie nie zna :)
Zacięcie z jakim mnie tu linczujecie jest godne podziwu :) Tylko nie wiem co Was tak zabolało w mojej wypowiedzi. Czy słowo "debilna" to aż taka obelga?? Nie sądzę. Ja gdybym wierzyła naprawdę w swoje racje olałabym to i robiła swoje. Nie będę nikogo przepraszała, bo nic złego nie zrobiłam. A to nie jest przedszkole, żeby bić po rączkach za złe słownictwo. Nie wierzę, aby zioła czy diety tego typu pomagały w drodze do rekonwalescencji. Wręcz przeciwnie. Znam przykłady ludzi z mojego oddziału, którzy w swojej bezsilności w walce z chorobą zawierzyli różnego rodzaju szarlatanom - przerwali na jakiś czas leczenie i zaczęli stosowac kuracje żywieniowo - ziołową, która ponoc miała zagłodzic raka, a zioła wzmocnic. Po jakims czasie te osoby wracały i niektóre były w bardzo złym stanie. Dlatego, sorry ale mam swoje zdanie wyrobione i go nie zmienię. Uważam, że w chwilach kiedy jest się chorym szuka się wielu rozwiązań, popełnia się przy tym wiele błedów. Ja nie neguję tego, że w Twoim przypadku Duki dieta może coś dac. Przeczytaj moje poprzednie posty. Rób co chcesz, oby Ci tylko pomogło. Ja do diety Tombaka mam niechęc, nie bez przyczyny. I faktycznie, nie przeczytałam Jego książki, ale znam osobę której takie żywienie zaszkodziło. Co do mojej diety, o której wielu z Was wie więcej niz ja sama (ponoc zjadam mieso w nadmiarze