Scorpionqueen
01.03.2007 13:48
Dobrze że moi rodzice są lekarzami, przynajmniej będę miałą zapewnioną najlepszą opiekę... Oby.
Czytajac wasze posty i historie zaczynam się czuć prawie winna tego że niczym się nie martwię i nie przejmuję chorobą. Jestem niepoprawną optymistką i wierzę że wszystko będzie dobrze. Własnie wróciłam z Włoch z Erasmusa, jestem na V roku studiów, muszę wziąć urlop dziekański, rodzice sie o mnie troszczą i za bardzo nie odczuwam jak na razie tego że coś jest ze mną nie tak. Nie załamuję się, pomaga mi wiara w Boga i nie boję się śmierci. 3 lata temu zmarł nagle mój narzeczony, może dlatego jestem pewna że nic gorszego mnie już nie spotka i nie jest mnie w stanie zranić... Pozatym mam teraz wspaniałego chłopaka, super hobby (krav maga hashita) więc mam o co walczyć.
A może ja po prostu nie zdaję sobie jeszcze sprawy z powagi sytuacji??? Proszę napiszcie coś o waszych pierwszych dniach leczenia, jestem w tym nowa :) Czy to prawda że nie można uprawiac sportów (siłownia, pilates itd.)?
POZDRAWIAM OPTYMISTYCZNIE :))))