Schirru
07.02.2007 14:42
To mój pierwszy post tutaj, choć na stronę zagladam od 3 miesiecy, czyli od momentu gdy pojawiły sie obawy w znanym wszystkim kierunku. Opisze swoje przejścia z dwóch powdów, pierwszy to taki by osoby pytające czy mają ZZ (albo twierdzoce ze napewno musza mieć) wiedziały, ze nie nie sa chore dopuki nie powie im tego lekarz. Drugi powód jest taki, że choć nie mam ZZ to objawy zostały, a lekarze juz zglupieli i być moze ktoś z Was spotkał sie z czymś takim.
No to jedzemy z koksem...
Trzy miesiace temu zauwarzyłem u siebie na karku po prawej niewielki guzek, ale widoczny przez skórę. Stan zdrowia idealny, z wyjatkiem zmeczenia spowodowanego gigantycznym natłokiem zajec. Poszedłem do lekarza, diagonoza powiekszony niebolesny wezeł, mozliwy stan zapalny. Dostałem antybiotyk i skierowanie na badania krwi. Jedyny efekt antybiotyku to gigantyczna wysypka alergiczna, badania krwi - wszystko w normie (OB: 1).
Pomimo dobrych wyników lekarka zaleciła USG. Po USG optymiz troszke zmalał, sporo sie nazbierało. W okolicy szyii sporo powiekszonych wezłow, kilka z nich hipoechogenicznych, największy 2 na 3 cm (wiec naprawde sporo). No i doszedł bonus znacznie powiekszonyprawy płat tarczycy. Troszke sie przejałem.
Kolejna porcja badań, rentgen klatki, biopsja cienkoigłowa tarczycy i węzła, poziom hormonów tarczycy. W skrócie wszystkie wyniki idealne, w tarczycy cosik znaleziono, ale nic poważnego lekarz powiedział,ze to niezwiazane z wezłem i może poczekać. Jestem zdrowy jak koń, tylko węzełek nadal rośnie i sąsiadów tez sie da wyczuć.
W miedzyczasie badania na wszystko co sie da wymyslić, mononukleoza, toksoplazmoza, jakies inne cholerstwa, nic nie ma. Jakichkolwiek objawów brak, gorączki raczej nie ma (czasem wieczorem może koło 37), potów niet, świądu też nie, nie schudłem. Poalkoholowe bóle węzłów bardzo dokładnie przetestowałem w sylwestra i nie wystepują