Chciałabym tylko donieść, że na polu walki chwilowo czynności zawieszone, ze względu na brak wyników analizy immunohistochemicznej.Mamy otrzymać wyniki w środę, najpóźniej w czwartek z histopatologii w Gliwicach.
Żyjemy beztrosko, aż dziw bierze skąd te dobre nastroje.jakby czar prysł, zły sen minął i choroby nie było...;-)
Zrobilismy mniej więcej rozeznanie wśród lekarzy.Jakby nie patrzeć wychodzi na Onkologie w Gliwicach, większość głosów zdecydowanie poleca Gliwice. Chociaż my mamy jak już wspominałam przykład karygodnego błedu z omyłkową diagnozą czerniaka. Poza tym: znajomi, którzy tam się leczyli, ich rodziny etc...oraz nasi znajomi lekarze polecają zdecydowanie Gliwice.. Jeden z naszych znajomych lekarzy zwróćił uwagę na to,że jeśli gdzieś ma zabraknąć pieniędzy na leczenie to z pewnością nie będzie to Instytut.
Tak więc, z leczenia w Katowicach chyba jednak rezygnujemy.
Pozdrawiam Ania
Cierpliwosci! Lepiej, zeby dokladnie oceniono typ choroby.
No to bylismy cierpliwi ach jak bardzo!!! No i mamy juz wyniki.
DIAGNOZA: zz NS I , stadium (stopień) właśnie określają-jesteśmy w trakcie badań.
A teraz po kolei: W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że powtórny panel badań się powiódł i są wyniki, które ogłosi lekarz na umówionej wizycie. Wizyta została umówiona na wtorek (25.07.) na godz.9.00 w IO w Gliwicach. Stawilismy się, tylko nie wiem po co godzinę podawali, bo ok.11.00 okazało się, że wyników nie ma w komputerze bo nie zdąrzyli wpisać od zeszłego tygodnia ;-) No więc weszlismy ok.13.00 do gabinetu. A lekarz -konował!!! Miał ogłosić wyniki, a zaczął od dupy strony!!! Że leczenie ,że standard,ze chemia, że powinnismy się leczyć w katowicach, bo oni maja tutaj cięższe przypadki, a potem robią się kolejki... a mnie szczęka w tym momencie rozbiła się o podłogę... pozbierałam ją i zapytałam, a jakie właściwie są te wyniki, bo nie był Pan uprzejmy powiedzieć... no i tutaj poszło juz ostro..i dowiedziałam się, że sama najlepiej ustale leczenie męża etc... mąż musiał mnie wyprowadzić, bo chciałam gada podgryżć.Natychmiast wrócilismy do Katowic.
I tym sposobem trafilismy na Raciborską!!! Dzisiaj juz jesteśmy po badaniach ogólnych, krew,EKG, etc.. po TK szyji, po pierwszej ciepłej i mądrej wizycie u lekarza prowadzącego, który spokojnie, mądrze opowiedział nam o "naszej" chorobie, o leczeniu, o skutkach, o rokowaniach.SUPER BOMBECZKA.
Jutro rano: TK jamy brzusznej, a w poniedziałek TK klatki piersiowej.A i trepanobiopsja. Potem pierwszy wlew.
Zapytaliśmy o VASCOUPORT (nie pamiętam czy to się tak pisze)
i jest do załatwienia, w poniedziałek mamy się z tym przypomnieć. Lekarz tez opowiedział jakie dobre i złe strony tego dojścia.Zaproponował porcelanowy, na wypadek Radioterapii.
Ponadto: jesli chodzi o potomstwo: zabezpieczylismy wczoraj "wojowników", że jakby co to możemy liczyć na rodzeństwo dla Zuzy. Zamrożenie i pierwszy rok kosztuje 400,00, za każdy następny rok 200,00.
Lekarz tez wspomniał, że ABVD rzadziej powoduje niepłodność, gorzej było MOPP. Jednak naturalnie nie planowac ciąży przez 2 lata po chemii, zę względu na możliwość uszkodzenia płodu lub poronienie.
Nasze samopoczucie: hmmm jest super gotowi do walki!!! Mąż nie chce czytać w dalszym ciągu o tym co go czeka, zdaje się na mnie. Nie chce się czyms sugerować. Postaram się go dobrze poprowadzić.
Czekamy na pierwszą chemię, zobaczymy jak będzie ją znosił..i wtedy będziemy się ewentualnie martwić... Teraz cieszymy się, że jest NS I i nic gorszego!!!
Pozdrawiam i dziekuję za wsparcie.Dziękuję tez wszystkim, którzy odezwali sie na gg, a takze przepraszam, że nie wszystkim odpisałam, ale jakoś tak brakuje czasu na ten komputer teraz.
Ania
P.S. Pewnie nasunie mi sie jeszcze mnóstwo pytań, to juz może w innym wątku, bo ten strasznie długi się zrobił.Temat tez juz zdeaktualizowany, bo wyniki juz są.