Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Olewka lekarza.

Autor: marta91 • 26.02.2015 14:16 • 43 odpowiedzi

marta91

26.02.2015 14:16

Odpowiedz

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Asowa

26.02.2015 17:02

Odpowiedz

O 15:16, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

marta91

26.02.2015 17:21

Odpowiedz

O 18:02, dnia 2015-02-26 Asowa napisał(-a):

O 15:16, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

Tak liczyłam ... To coś złego ? Przynajmniej na początku remisji kiedy te kontrole są częstsze chciałam, żeby zajał się mną którykolwiek a nie koniecznie ona lekarz z oddziału na którym się leczyłam. Chciałam żeby to był lekarz który zna sytuacje itd.I nie zajmował się mną jeden ani kilku co mi nie przeszkadzalo,ale znali historie mojej choroby.w przychodni termin jest za 3 miesiące co napisałam w wątku.

marta91

26.02.2015 17:25

Odpowiedz

O 18:21, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 18:02, dnia 2015-02-26 Asowa napisał(-a):

O 15:16, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

Tak liczyłam ... To coś złego ? Przynajmniej na początku remisji kiedy te kontrole są częstsze chciałam, żeby zajał się mną którykolwiek a nie koniecznie ona lekarz z oddziału na którym się leczyłam. Chciałam żeby to był lekarz który zna sytuacje itd.I nie zajmował się mną jeden ani kilku co mi nie przeszkadzalo,ale znali historie mojej choroby.w przychodni termin jest za 3 miesiące co napisałam w wątku.

I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}

Lily

26.02.2015 17:29

Odpowiedz

Każda placówka ma "swoje standardy". U mnie na Banacha w Warszawie kontrola po leczeniu, długoterminowa, z jednym lekarzem to norma.

frubelek171

26.02.2015 17:46

Odpowiedz

Ja radioterapię na wznowę miejscową skończyłam w grudniu i od razu trafiłam do poradni.

U mnie w szpitalu tak jest nieważne czy kończy się chemie czy radio to po zakończonym leczeniu trafia się do przyszpitalnej przychodni na dalsze kontrole. Zarówno oddział onkologiczny jak i zakład radioterapii swoje zrobili, dalsza diagnostyka gdzie indziej- u mnie też terminy odległe, ale co zrobić....

Syringa

26.02.2015 17:50

Odpowiedz

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

To zależy w jakim miejscu. W Zachodniopomorskim Centrum Onkologii po zakończonym leczeniu zostawało się u swojego lekarza. Nawet można było sobie wybrać czy chce się tego od chemioterapii, czy od radioterapii. Oczywiście wizyty nie na oddziale tylko w poradni chemio lub radioterapii (ten sam szpital, lekarze ci sami).

Obecnie nie wiem jak będzie ponieważ nowa reforma mówi, że po wyleczeniu na kontrole mamy chodzić do lekarza rodzinnego. W maju zobaczę jak ten "cudowny pakiet onkologiczny" wygląda w praktyce. Już się boję.

Amr78

26.02.2015 17:54

Odpowiedz

O 18:25, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 18:21, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 18:02, dnia 2015-02-26 Asowa napisał(-a):

O 15:16, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

Tak liczyłam ... To coś złego ? Przynajmniej na początku remisji kiedy te kontrole są częstsze chciałam, żeby zajał się mną którykolwiek a nie koniecznie ona lekarz z oddziału na którym się leczyłam. Chciałam żeby to był lekarz który zna sytuacje itd.I nie zajmował się mną jeden ani kilku co mi nie przeszkadzalo,ale znali historie mojej choroby.w przychodni termin jest za 3 miesiące co napisałam w wątku.

I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}

Doskonale Cię rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji. Mam sobie znaleźć ośrodek, który będzie mnie dalej prowadził.Lub wracać do "macierzystego". Absurd polega na tym, że moim macierzystym ośrodkiem jest ten, w którym stwierdzono, że zrobili swoje i dalej...no właśnie co dalej.Pozdrawiam.

marta91

26.02.2015 17:59

Odpowiedz

O 18:54, dnia 2015-02-26 Amr78 napisał(-a):

O 18:25, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 18:21, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 18:02, dnia 2015-02-26 Asowa napisał(-a):

O 15:16, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

Dzwoniłam dzisiaj do mojego lekarza w celu umówienia wizyty kontrolnej, ale ''miła'' pani stwierdziła, że oni tam nie maja czasu na opiekę długoterminową i,że mogę się zapisać do przychodni, a tam jest chyba najbliższy termin za miesiąc, albo trzy. Jestem strasznie rozgoryczona bo zostałam teraz zupełnie sama, ata lekarka nie przyjmuje prywatnie.Jestem tak jakby bez opieki.Myślałam już, że gorzej być nie może:(

Nie bardzo rozumiem, liczyłaś, że pani dr będzie się Tobą zajmowała też po zakończonym leczeniu?

Rzeczywistość wygląda inaczej, po Tobie są kolejni pacjenci, potem kolejni...

I tak miałaś farta, że przez całe leczenie zajmował się Tobą jeden lekarz.

Większość chorych leczy się w przychodniach przyszpitalnych i trafia do lekarza, który akurat ma dyżur danego dnia.

Zadzwoń do przychodni i dopytaj na kiedy jest wolny termin.

Mi po 5 latach remisji kazali już nie przyjeżdżać na wizyty kontrolne:P

Tak liczyłam ... To coś złego ? Przynajmniej na początku remisji kiedy te kontrole są częstsze chciałam, żeby zajał się mną którykolwiek a nie koniecznie ona lekarz z oddziału na którym się leczyłam. Chciałam żeby to był lekarz który zna sytuacje itd.I nie zajmował się mną jeden ani kilku co mi nie przeszkadzalo,ale znali historie mojej choroby.w przychodni termin jest za 3 miesiące co napisałam w wątku.

I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}

Doskonale Cię rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji. Mam sobie znaleźć ośrodek, który będzie mnie dalej prowadził.Lub wracać do "macierzystego". Absurd polega na tym, że moim macierzystym ośrodkiem jest ten, w którym stwierdzono, że zrobili swoje i dalej...no właśnie co dalej.Pozdrawiam.

Nie dość ze jestem zestresowana wizją kontroli to jeszcze potraktowano mnie na zasadzie: czego tu pani szuka? Tak się zdenerwowałam ,że leki na uspokojenie to dzisiaj mój przyjaciel . Co dalej, nie wiem. Chyba nawet nie chce wiedzieć .

Yoko

26.02.2015 18:11

Odpowiedz

To zależy w jakim miejscu. W Zachodniopomorskim Centrum Onkologii po zakończonym leczeniu zostawało się u swojego lekarza. Nawet można było sobie wybrać czy chce się tego od chemioterapii, czy od radioterapii. Oczywiście wizyty nie na oddziale tylko w poradni chemio lub radioterapii (ten sam szpital, lekarze ci sami).

Obecnie nie wiem jak będzie ponieważ nowa reforma mówi, że po wyleczeniu na kontrole mamy chodzić do lekarza rodzinnego. W maju zobaczę jak ten "cudowny pakiet onkologiczny" wygląda w praktyce. Już się boję.

Syringa w Szczecinie na razie nic się nie zmieniło, ja mam także, wizyty u swojej pani doktor od chemii, wybrałam ją, bo zna moją historię choroby od początku, miałam też wybór czy zostać u lekarza od radio czy od chemii. Zawsze mogę do swojej lekarki zadzwonić do gabinetu, jak mnie coś niepokoi. Reforma, reformą ale trzeba też mieć serce dla pacjenta a nie wyleczony i olać. Ogólny lekarz nie jest fachowcem w onkologii i czasami bywa, że nie rozpoznają choroby a ona się rozwija.

Asowa

26.02.2015 18:32

Odpowiedz

I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}

Nigdzie nie napisałam, że zachowanie lekarki było ok, niemniej nie zostałaś pozostawiona sama sobie, bo możesz się zapisać do przychodni przyszpitalnej.

Tam chyba mają dostęp do Twojej dokumentacji?

Ja bez lekarza prowadzącego zostałam w trakcie leczenia, przestał po prostu przyjmować w przychodni.

Na szczęście był taki miły i życzliwy, że zechciał się mną zajmować do końca leczenia a potem jeszcze mogłam konsultować z nim swoje wyniki, gdybym miała jakieś wątpliwości.

Jednak zaraz po leczeniu zajmowali się mną różni lekarze, w zależności od tego, który był akurat na dyżurze.

I jak już pisałam, leczenie zakończyłam 5 lat temu i zostałam odesłana z miejsca, w którym się leczyłam.

A rzecz działa się w CO w Warszawie.

Biorąc pod uwagę nieudolność NFZ i rosnącą liczbę chorych nic mnie już nie dziwi.

Syringa

26.02.2015 18:52

Odpowiedz

Obecnie nie wiem jak będzie ponieważ nowa reforma mówi, że po wyleczeniu na kontrole mamy chodzić do lekarza rodzinnego. W maju zobaczę jak ten "cudowny pakiet onkologiczny" wygląda w praktyce. Już się boję.

Syringa w Szczecinie na razie nic się nie zmieniło, ja mam także, wizyty u swojej pani doktor od chemii, wybrałam ją, bo zna moją historię choroby od początku, miałam też wybór czy zostać u lekarza od radio czy od chemii. Zawsze mogę do swojej lekarki zadzwonić do gabinetu, jak mnie coś niepokoi. Reforma, reformą ale trzeba też mieć serce dla pacjenta a nie wyleczony i olać. Ogólny lekarz nie jest fachowcem w onkologii i czasami bywa, że nie rozpoznają choroby a ona się rozwija.

Yoko a miałaś już wizytę kontrolną w tym roku?

Też uważam, że zwykły lekarz to nie jest najlepszy pomysł. Tym bardziej, że oni nie dostaną dodatkowych środków na badania. Jednak jak wczytasz się w informacje o pakiecie onkologicznym to tam wyraźnie pisze: "Po zakończeniu leczenia (także w ramach szybkiej terapii onkologicznej) pacjent wraca pod opiekę lekarza POZ, który na podstawie badań diagnostycznych monitoruje jego stan zdrowia"

http://pakietonkologiczny.gov.pl/faq/

marta91

26.02.2015 18:58

Odpowiedz

O 19:32, dnia 2015-02-26 Asowa napisał(-a):

I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}

Nigdzie nie napisałam, że zachowanie lekarki było ok, niemniej nie zostałaś pozostawiona sama sobie, bo możesz się zapisać do przychodni przyszpitalnej.

Tam chyba mają dostęp do Twojej dokumentacji?

Ja bez lekarza prowadzącego zostałam w trakcie leczenia, przestał po prostu przyjmować w przychodni.

Na szczęście był taki miły i życzliwy, że zechciał się mną zajmować do końca leczenia a potem jeszcze mogłam konsultować z nim swoje wyniki, gdybym miała jakieś wątpliwości.

Jednak zaraz po leczeniu zajmowali się mną różni lekarze, w zależności od tego, który był akurat na dyżurze.

I jak już pisałam, leczenie zakończyłam 5 lat temu i zostałam odesłana z miejsca, w którym się leczyłam.

A rzecz działa się w CO w Warszawie.

Biorąc pod uwagę nieudolność NFZ i rosnącą liczbę chorych nic mnie już nie dziwi.

owszem mogę, termin za pół roku. W tym czasie powinnam mieć już dwie wizyty kontrolne. Ale ulga!

Yoko

26.02.2015 19:23

Odpowiedz

Syringa w Szczecinie na razie nic się nie zmieniło, ja mam także, wizyty u swojej pani doktor od chemii, wybrałam ją, bo zna moją historię choroby od początku, miałam też wybór czy zostać u lekarza od radio czy od chemii. Zawsze mogę do swojej lekarki zadzwonić do gabinetu, jak mnie coś niepokoi. Reforma, reformą ale trzeba też mieć serce dla pacjenta a nie wyleczony i olać. Ogólny lekarz nie jest fachowcem w onkologii i czasami bywa, że nie rozpoznają choroby a ona się rozwija.

Yoko a miałaś już wizytę kontrolną w tym roku?

Też uważam, że zwykły lekarz to nie jest najlepszy pomysł. Tym bardziej, że oni nie dostaną dodatkowych środków na badania. Jednak jak wczytasz się w informacje o pakiecie onkologicznym to tam wyraźnie pisze: "Po zakończeniu leczenia (także w ramach szybkiej terapii onkologicznej) pacjent wraca pod opiekę lekarza POZ, który na podstawie badań diagnostycznych monitoruje jego stan zdrowia"

http://pakietonkologiczny.gov.pl/faq/

Mam wizytę dopiero pod koniec marca. Ale jak ostatnio byłam to mi mówiła moja lekarka, że będziemy się widywać co 3 miesiące.

Martyna

26.02.2015 20:25

Odpowiedz

Marta91, czy nie dostałaś po zakończeniu leczenia skierowania na wizytę kontrolną? w glowie mi sie to nie miesci

marta91

26.02.2015 21:47

Odpowiedz

O 21:25, dnia 2015-02-26 Martyna napisał(-a):

Marta91, czy nie dostałaś po zakończeniu leczenia skierowania na wizytę kontrolną? w glowie mi sie to nie miesci

Mi też nie...dostałam karteczkę w kratkę na której napisane jest, że przez pierwszy rok kontrole co 3 miesiące itd i skierowanie na badanie krwi, które nie wiem czy jeszcze jest ważne.Miałam zrobić krew około 2 dni przed kontrolą,na która teraz nikt nie chce mnie stamtąd przyjąć. No chyba ze poczekam to pare miesięcy.

marta91

27.02.2015 10:15

Odpowiedz

No i po moich błaganiach wizyta 21 kwietnia.... i mam do was pytanie? Czy kontrola po 5 miesiącach zamiast 3 może zaszkodzić??

Syringa

27.02.2015 11:02

Odpowiedz

O 20:23, dnia 2015-02-26 Yoko napisał(-a):

Syringa w Szczecinie na razie nic się nie zmieniło, ja mam także, wizyty u swojej pani doktor od chemii, wybrałam ją, bo zna moją historię choroby od początku, miałam też wybór czy zostać u lekarza od radio czy od chemii. Zawsze mogę do swojej lekarki zadzwonić do gabinetu, jak mnie coś niepokoi. Reforma, reformą ale trzeba też mieć serce dla pacjenta a nie wyleczony i olać. Ogólny lekarz nie jest fachowcem w onkologii i czasami bywa, że nie rozpoznają choroby a ona się rozwija.

Yoko a miałaś już wizytę kontrolną w tym roku?

Też uważam, że zwykły lekarz to nie jest najlepszy pomysł. Tym bardziej, że oni nie dostaną dodatkowych środków na badania. Jednak jak wczytasz się w informacje o pakiecie onkologicznym to tam wyraźnie pisze: "Po zakończeniu leczenia (także w ramach szybkiej terapii onkologicznej) pacjent wraca pod opiekę lekarza POZ, który na podstawie badań diagnostycznych monitoruje jego stan zdrowia"

http://pakietonkologiczny.gov.pl/faq/

Mam wizytę dopiero pod koniec marca. Ale jak ostatnio byłam to mi mówiła moja lekarka, że będziemy się widywać co 3 miesiące.

Czyli jest szansa, na traktowanie nas tak jak wcześniej. Oby tak zostało.

Yoko

27.02.2015 11:05

Odpowiedz

O 11:15, dnia 2015-02-27 Marta91 napisał(-a):

No i po moich błaganiach wizyta 21 kwietnia.... i mam do was pytanie? Czy kontrola po 5 miesiącach zamiast 3 może zaszkodzić??

Marta jak wszystko jest ok, to co ma Ci zaszkodzić. Jeśli się martwisz to poproś swoją lekarz rodzinną o badania krwi niech Ci da skierowanie i sobie zrób będziesz spokojniejsza. Ja ze swoją rodzinną umówiłam się tak, że raz na 3 miesiące będzie mi dawała skierowanie na co może a i tak mam się kontrolować w szpitalu.

Syringa

27.02.2015 11:16

Odpowiedz

O 22:47, dnia 2015-02-26 Marta91 napisał(-a):

O 21:25, dnia 2015-02-26 Martyna napisał(-a):

Marta91, czy nie dostałaś po zakończeniu leczenia skierowania na wizytę kontrolną? w glowie mi sie to nie miesci

Mi też nie...dostałam karteczkę w kratkę na której napisane jest, że przez pierwszy rok kontrole co 3 miesiące itd i skierowanie na badanie krwi, które nie wiem czy jeszcze jest ważne.Miałam zrobić krew około 2 dni przed kontrolą,na która teraz nikt nie chce mnie stamtąd przyjąć. No chyba ze poczekam to pare miesięcy.

Jak masz napisane, że kontrola powinna być po 3 miesiącach to powinnaś mieć po 3 a nie po 5. Trzy miesiące to standard po wyleczeniu i został wprowadzony nie bez przyczyny.

Nie daj się pani w recepcji. Pokaż, jej kartkę, że kontrola ma być po 3 miesiącach. Jak się dalej będzie upierać idź do jej przełożonych.