I jeżeli uważasz, że to wporządku, że zostąłam pozostawiona sama sobie na pocżątku remisji to pozdrawiam Cię serdecznie ;}
Nigdzie nie napisałam, że zachowanie lekarki było ok, niemniej nie zostałaś pozostawiona sama sobie, bo możesz się zapisać do przychodni przyszpitalnej.
Tam chyba mają dostęp do Twojej dokumentacji?
Ja bez lekarza prowadzącego zostałam w trakcie leczenia, przestał po prostu przyjmować w przychodni.
Na szczęście był taki miły i życzliwy, że zechciał się mną zajmować do końca leczenia a potem jeszcze mogłam konsultować z nim swoje wyniki, gdybym miała jakieś wątpliwości.
Jednak zaraz po leczeniu zajmowali się mną różni lekarze, w zależności od tego, który był akurat na dyżurze.
I jak już pisałam, leczenie zakończyłam 5 lat temu i zostałam odesłana z miejsca, w którym się leczyłam.
A rzecz działa się w CO w Warszawie.
Biorąc pod uwagę nieudolność NFZ i rosnącą liczbę chorych nic mnie już nie dziwi.