Lily
04.03.2014 15:44
Możliwie krótko moja historia.
4 lata temu zdiagnozowano u mnie ziarnicę. Terapia wszystkimi dostępnymi chemioterapiami ledwo doprowadziła do częściowej remisji, której uwieńczeniem był autoprzeszczep.
2 lata w remisji, skończyły się nawrotem. W międzyczasie byłam w programie SGN i po odślepionej próbie okazało się, że było to placebo. Teraz jestem w trakcie brania Adcetrisu. Ze względu na stosunkowo słabe statystyki Adcetrisu w długotrwałym skutku remisji u pacjentów nawrotowych, proponuje się mi zredukowany przeszczep od dawcy. Lekarze są przekonani, że to jedyne właściwe wyjście, jeśli chce się wyleczyć trwale, a nie na chwilę.
Kochani … staczam się w otchłań depresji. Nie wiem co mam z sobą zrobić. Przeczep jawi mi się jako tak kolosalne ryzyko … myślę codziennie o śmierci i tylko o tym, jaki wielki kłopot swoim odejściem przysporzę bliskim. Mam coraz mniejszą siłę na walkę. Zapewne częściowo przyczyniła się do tego mała ilość przypadków podobnych do mnie. Do tej pory nie znalazłam ani jednej osoby, która żyję po przeszczepie od dawcy i ma się dobrze. Nie wiem nawet po co to do Was pisze….może po prostu muszę wyrzucić z siebie…