Tu ciekawy link:
http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/pestki-moreli-pestkami-wyleczyc-raka/ile-pestek-moreli-profilaktyka-leczenie.html
Weszłam i co widzę:
"Kiedyś w polskim domu:
Dzieci (i nie tylko) zawsze zjadały jabłka z ogryzkami - to znaczy z pestkami.
Kompot czy prażone jabłka - taki niby dżem jabłkowy na szybko - z pestkami.
Powidła ze śliwek, czy wiśni - co najmniej połowa z pestkami..."
Drodzy forumowicze, naprawdę w to wierzycie?
Nie wiem jak w Waszych domach, ale u mnie babcie i prababcie dbały o uzębienie członków rodziny i znały "super tajemniczą, przekazywaną z pokolenia na pokolenie" metodę zwaną drylowaniem :)
Starsze pokolenia w mojej rodzinie stroniące od pestek żyły po osiemdziesiąt kilka - dziewięćdziesiąt kilka lat i nikt nie miał problemów nowotworowych.
Stwierdzenie, że pestki chronią przed nowotworami, jest tak samo prawdziwe jak stwierdzenie, że z powodu zjedzenia pestki wyrośnie Wam w brzuchu drzewo. A mam wrażenie, że w dzieciństwie prędzej usłyszeliście to drugie zdanie, niż zachętę do jedzenia ogryzków :)
Jeśli Wam smakują to je sobie jedzcie, ale na efekt przeciwnowotworowy nie liczcie.