Mam 22 lata i niedawno dowiedziałam się że mam ziarnicę NS (stopień ustalą po wynikach PET - z tego co lekarz mówił to II lub III)
Jestem załamana, nie umiem sobie z tym poradzić. Strasznie się boję leczenia i jego skutków...
Szukam ludzi, którzy przeżyli to samo i pomogą mi zrozumieć tą chorobę.
Pozdrawiam, Karolina
W marcu zeszłego roku dowiedziałam się o chorobie, jak przeczytałam nazwę ziarnica złośliwa, to pomyślałam, że mam nieźle przechlapane. Sama nazwa złośliwa przyprawiała mnie o gęsią skórkę. Dopiero wtedy poczytałam o chłoniakach i stwierdziłam, że tak w sumie, to w tym nieszczęściu mam sporo szczęścia. Jest taki ranking nowotworów ze względu na wyleczalność i na około 200 nowotworów ziarnica jest w pierwszej dziesiątce najlepiej rokujących, w stopniu II to nawet 95%, prawie jak grypa :)
Chemioterapia, nie jest miłym przeżyciem, ale każdy inaczej ją znosi. Podczas wlewu w tym samym czasie ze mną chemię (tą samą co ja ABVD) otrzymywał jeszcze pan około 55 lat. W czasie jak jak biegałam do toalety, on patrzył na mnie i jadł kanapkę ze smakiem. Mnie musiał odwozić mąż, bo nie dawałam rady prowadzić, pan wracał rowerem do domu :). Jak widzisz zależy od organizmu. Na początku wydawało mi się, że nie dam rady, ale im było trudniej tym więcej siły znajdowałam aby walczyć. Pozwól sobie na wszystkie emocje, nie tłum niczego w sobie.
Po chemii miałam jeszcze naświetlania, a to dla mnie to już było jak opalanie na NFZ :)
W listopadzie zakończyłam naświetlania, w lutym miałam PET i jest wszystko dobrze.
Trzymaj się ciepło:)