Hej :) wiem, zrobię, ale muszę wyjść najpierw z przeziębienia ( w sumie to prawie go już nie ma, i mogę go określić jako "przeziębionko" :D ). Tak miałam toksoplazmozę, ale to było rok temu. A te węzły po prostu takie zostały po przeziębieniu... Ten, którego mam od roku nie urósł. Nie martwiłabym się tym, ale one zmieniają swoją wielkość. Staram się ich nie macać ( czasem z marnym skutkiem ). Co do zmieniania wielkości, to może wyjaśnię - rano są twardsze i trochę większe, ale nadal przesuwalne. A wieczorem są mniejsze, miększe. Co do temperatury- mam 37,1 cyklicznie, w okolicy menstruacji, więc chyba normalka.
Co do hipochondrii. Może i nią jestem, czasem po raz setny szukam informacji o ZZ itp. itd. na internecie, czasem nie śpię w nocy z tego powodu. Ale gdyby ktoś zobaczył blasty w rozmazie krwi, to tez by tak reagował. Wiem, że są bardziej kojarzone z białaczką.
Cos mi się zepsuło, wiec skończe- na moje szczęście, lekarz dał mi skierowanie na morfologię z rozmazem ręcznym, i tam nie było blastów. A tą, gdzie blasty sie znalazły robiłam prywatnie była z rozmazem automatycznym.
Mam pytanie. Na USG węzłow mam isc do normalnej pracowni USG, tak?