Tym razem piszę w swojej sprawie :-)
Moje węzły niestety powiększyły się, 37.4 to ostatnio moja codzienna temperatura, rośnie zgrubienie w prawym nadobojczu, dlatego przyspieszam swoją diagnostykę i potrzebuję Waszej pomocy.
Na ten moment poszukuję miejsca w P-niu, w którym na NFZ mogłabym zrobić PORZĄDNE USG swoich węzłów. Dopiero z takim wynikiem mogę wybrać się do onkologa/hematologa. Czekam jeszcze na wyniki toxo,CMV. Dotychczas miałam zrobione 2 razy USG (szkoda nawet o tym gadać)- na pierwszym te największe węzły zostały uznane za migdały :/, na drugim USG radiolog przekazał mi jedynie ustnie info o tym, że zatoki węzłów są zatarte - do opisu nie wpisał ani tego, ani konkluzji czy węzły są odczynowe czy podejrzane. Laryngolog z takim wynikiem USG odesłał mnie na kolejne badanie w polecone miejsce, ale mam problem z umówieniem się tam. Dlatego jeśli ktoś na tym forum ma namiary na jakąś dobrą placówkę na NFZ, to bardzo proszę o odzew. Bez wyniku USG nie pchnę tego dalej.
Tym razem piszę w swojej sprawie :-)
Moje węzły niestety powiększyły się, 37.4 to ostatnio moja codzienna temperatura, rośnie zgrubienie w prawym nadobojczu, dlatego przyspieszam swoją diagnostykę i potrzebuję Waszej pomocy.
Na ten moment poszukuję miejsca w P-niu, w którym na NFZ mogłabym zrobić PORZĄDNE USG swoich węzłów. Dopiero z takim wynikiem mogę wybrać się do onkologa/hematologa. Czekam jeszcze na wyniki toxo,CMV. Dotychczas miałam zrobione 2 razy USG (szkoda nawet o tym gadać)- na pierwszym te największe węzły zostały uznane za migdały :/, na drugim USG radiolog przekazał mi jedynie ustnie info o tym, że zatoki węzłów są zatarte - do opisu nie wpisał ani tego, ani konkluzji czy węzły są odczynowe czy podejrzane. Laryngolog z takim wynikiem USG odesłał mnie na kolejne badanie w polecone miejsce, ale mam problem z umówieniem się tam. Dlatego jeśli ktoś na tym forum ma namiary na jakąś dobrą placówkę na NFZ, to bardzo proszę o odzew. Bez wyniku USG nie pchnę tego dalej.
Jeśli chodzi o USG szyji miałam zrobione bardzo dokładnie w Szpitalu na ul.Dojazd. To było na cito na NFZ.
A jeśli nie żal pieniążków to polecam klinikę Profmedica na ul. Kutrzeby. Płaciłam chyba 100zł ale tak dokładnego USG to chyba nigdy i nigdzie jeszcze w życiu nie miałam na fundusz...
Dzięki za info. Wolałabym na NFZ, bo z tą całą diagnostyką do tej pory to prywatnie biegałam i spłukałam się kompletnie. Oprócz problemów zdrowotnych, aktualnie mam tez mnóstwo innych - m.in. miałam problem z ubezpieczeniem na NFZ... Teraz już mam ubezpieczenie i zamierzam wycisnąć z NFZ ile się da ;-)
Kroooliczek - rozumiem, ze diagnozowałaś się i leczyłaś w P-niu? Jeśli tak, to czy mogłabyś w wolnej chwili skrobnąć mi tu co nieco o tym jak wyglądała Twoja droga włącznie z nazwami placówek? Byłabym wdzięczna :-)
Dzięki za info. Wolałabym na NFZ, bo z tą całą diagnostyką do tej pory to prywatnie biegałam i spłukałam się kompletnie. Oprócz problemów zdrowotnych, aktualnie mam tez mnóstwo innych - m.in. miałam problem z ubezpieczeniem na NFZ... Teraz już mam ubezpieczenie i zamierzam wycisnąć z NFZ ile się da ;-)
Kroooliczek - rozumiem, ze diagnozowałaś się i leczyłaś w P-niu? Jeśli tak, to czy mogłabyś w wolnej chwili skrobnąć mi tu co nieco o tym jak wyglądała Twoja droga włącznie z nazwami placówek? Byłabym wdzięczna :-)
Przygoda mojego gada od samego początku do końca związana jest z Wielkopolskim Centrum Onkologii. Jak chcesz coś dokładniej wiedzieć to może napisz na mail, bo nie wiem czy można tak na forum używać nazwisk lekarzy np :) Nie chciałabym się nikomu narazić :)
W tym momencie chyba jeszcze nie potrzebuję nazwisk, ale jakby co, to odezwę się na prv, dzięki :-)
Czyli wyglądało to u Ciebie tak, ze rodzinny pokierował Cię od razu do CO? Wydaje mi się, ze u Ciebie było tak, ze miałaś zmiany w śródpiersiu - pewnie widoczne w RTG, dlatego tak to się pewnie potoczyło. Ja mam węzły na szyi i niezidentyfikowany obiekt w nadobojczu, dlatego wydaje mi się, ze do onkologa na NFZ to jeszcze długa droga przede mną (toxo, CMV itd). A może się mylę i powinnam już zarejestrować się do onkologa w CO i może on zleci USG itd? Nie wiem sama.
W tym momencie chyba jeszcze nie potrzebuję nazwisk, ale jakby co, to odezwę się na prv, dzięki :-)
Czyli wyglądało to u Ciebie tak, ze rodzinny pokierował Cię od razu do CO? Wydaje mi się, ze u Ciebie było tak, ze miałaś zmiany w śródpiersiu - pewnie widoczne w RTG, dlatego tak to się pewnie potoczyło. Ja mam węzły na szyi i niezidentyfikowany obiekt w nadobojczu, dlatego wydaje mi się, ze do onkologa na NFZ to jeszcze długa droga przede mną (toxo, CMV itd). A może się mylę i powinnam już zarejestrować się do onkologa w CO i może on zleci USG itd? Nie wiem sama.
RTG klatki piersiowej czyste,
USG szyi wykazało zmiany, węzły powiększone do wielkości ok 50mm.
OB: 50
morfologia też coś było nie tak, ale już dokładnie nie pamiętam co :)
ze szpitala na Dojeździe o którym pisałam - z izby przyjęć, prosto z USG dostałam skierowanie i jechałam na Onkologie do WCO.
Dziękuję Ci za info. Ze mną sprawa jest taka, ze morfologię, OB i wszystkie inne możliwe wskaźniki stanu zapalnego (OB, CRP, ASO,seromukoid) mam idealne. Jedynie węzły rosną, rośnie temperatura, okresowo są poty nocne i świąd, ale miałam nerwicę, więc to może być przyczyna dwóch ostatnich objawów. Szpital mi "nie przysługuje" wobec powyższego ;-) Chyba jednak skuszę się na to prywatne USG, o którym pisałaś.
Kroooliczek, pozwoliłam sobie wysłać do Ciebie maila z pytaniem o konkretnego radiologa w Profmedica.
Też leczyłam się w Poznaniu w WCO na Garbarach. Jeśli Ci to coś pomoże, opiszę jak to u mnie wyglądało. Wyczułam "kulki" w nadobojczyku. Ob, morfologia idealna. Tylko te kulki i podwyższona temp. Laryngolog odesłał mnie do rodzinnej. Usg zrobiłam prywatnie w Certusie. Szybki termin i dokładne badanie. Potem trafiłam z wynikami prywatnie do hematologa. Pani zapytała mi się, po co przyszłam, bo jak dla niej to objawy poinfekcyjne:] Ale drążyłam dalej, dowiedziałam się, że co jakiś czas w WCO organizują Białą Sobotę w poradni onkologicznej. Więc zorientuj się, wydaje mi się, że nawet skierowanie wtedy nie jest wymagane. Idziesz rano, rejestrujesz się i czekasz na wizytę. W moim przypadku był to luty,w tą Białą Sobotę lekarz zbadał moje kulki i w ten sam dzień miałam już wykonaną biopsję. I tak zostałam już w WCO. W sumie najdłużej czekałam na wyniki, potem pobranie szpiku i wycinek węzła i wszelkie inne badania (okazało się, że gada mam już w śródpiersiu) i 7 kwietnia dostałam pierwszą chemię. Było to 2 lata temu, do teraz jestem tam pod kontrolą i jestem bardzo zadowolona z opieki mojego lekarza. Przez całą chorobę i teraz mam jednego lekarza, co jest dla mnie dużym plusem, bo słyszałam, że w innym poznańskim szpitalu to na kogo trafisz na dyżurze, ten Cię bada, zleca chemię itp. Trochę się rozpisałam, może chociaż troszkę coś Ci to pomoże:)W razie jakiś pytań, pisz:)
Kasiula, dzięki.
Mam ochotę dać upust swojej frustracji i ponarzekać w tym miejscu na tzw profilaktykę nowotworów i wczesną wykrywalność w PL, ale szkoda mi czasu...
Jako anegdotę powiem Wam tylko co się dowiedziałam od laryngologa - cyt.: "no, hypoechogeniczne węzły to dobrze, to znaczy, że zwłókniałe" :-D Pocieszające jest jednak to, ze przynajmniej ona nie pomyliła moich węzłów z migdałami...
Ehhh. Odezwę się jak będę miała wynik (porządny) USG.
Wiecie co, napiszę coś jeszcze w temacie zaufania do lekarzy.Nie chcę się za bardzo wymądrzać i podważać wszystko jak leci, ale mam wątpliwości odnośnie tego czy moje węzły są pojedyncze. Tak je określił radiolog na ostatnim USG - po obu stronach szyi pojedyncze powiększone węzły. Wpatrywałam się w te moje zdjęcia USG, obejrzałam fotki w literaturze fachowej anglojęzycznej i ja z prawej strony szyi widzę u siebie pakiet. Ja wiem, ze nic mnie nie uprawnia do tego, ale to naprawdę nie wygląda dobrze. Po prawej stronie szyi do tego największego węzła po jego prawej stronie ściśle przylega nieco mniejszy, granica między nimi jest bardzo niewyraźna. Natomiast z jego lewej strony jest przynajmniej ze 4 małe węzełki - jak przytulone. Tak chyba nie wygląda węzeł "pojedynczy"...
W czwartek jestem umówiona na USG w Profmedica, mam nadzieję, że po badaniu USG będę mogła tu napisać, ze ten post był przejawem mojej histerii ;-)
Ja mam węzły na szyi i niezidentyfikowany obiekt w nadobojczu, dlatego wydaje mi się, ze do onkologa na NFZ to jeszcze długa droga przede mną (toxo, CMV itd). A może się mylę i powinnam już zarejestrować się do onkologa w CO i może on zleci USG itd? Nie wiem sama.
Do onkologa na NFZ można się zarejestrować bez wcześniejszych badań i nie trzeba do tego skierowania. Onkolog jeżeli będzie uważał, że to potrzebne, sam może zlecić badania, choć jeśli zależy Tobie na szybkości to lepiej mieć je już zrobione :)
Ja się leczyłam w HCP w Poznaniu i zapewniam, że tam również każdy ma jednego lekarza prowadzącego. Zawsze w termiach przyjmowali mnie na kolejne wlewy i dawali wszelkie potrzebne recepty i skierowania. Teraz na wizytach kontrolnych również mam jednego lekarza prowadzącego, jednak uważam, że te wizyty mogłyby być prowadzone w inny sposób. Niemniej jednak zawsze mam dawane potrzebne skierowanie i o nic nie muszę się prosić.
Witajcie. Muszę się czymś z Wami podzielić.
Niezależnie od tego, że mam umówione na czwartek USG, poszłam dziś do rodzinnego. Przez ten cały czas jak się diagnozowałam, chodziłam prywatnie do różnistych specjalistów, a nie byłam u rodzinnego, bo nie miałam ubezpieczenia. No więc dzisiaj zawitałam w końcu w skromne progi przychodni rejonowej. I tu pełne zaskoczenie... Moja pani doktor obadała mnie bardzo dokładnie - faktycznie w prawym nadobojczu coś mi rośnie, jest dosyć głęboko pod naczyniami krwionośnymi. A ja już myślałam, ze to wytwór mojej wyobraźni, bo radiolog nic tam nie widział... Obmacała tez oczywiście wszystkie inne węzły/miejsca występowania węzłów. Bardzo szczegółowo wypytała mnie o wszystko, pogadałyśmy o moich bólach w stawach i kościach - to ostatnia dolegliwość, którą miała w mojej karcie (mam je od ok. 2 lat, nawet reumatolog nie znalazł przyczyny). Obejrzała wszystkie wyniki badań, zdziwiła się niskim OB. Potem zapytała mnie delikatnie czy domyślam się co podejrzewa, odpowiedziałam: ziarnica? na co ona tylko skinęła głową. Machnęła ręką na toksoplazmozy, cytomegalie i inne żyjątka, sugerowała nie czekać na wynik USG tylko zgłosić się od razu do chirurga onkologa i wręczyła mi skierowanie.
Wow... Powiem Wam, ze po tak długim czasie, tych wszystkich wizytach u lekarzy, które sprawiały, ze czułam się jak hipochondryk, no niemalże wzruszyłam się dzisiaj...
I po raz pierwszy od kiedy zastanawiam się co mi jest, biegam po lekarzach i badaniach, dziś po raz pierwszy ZACZĘŁAM SIĘ...BAĆ... Tak jakby podejrzenie chłoniaka wyszło dziś poza obręb mojej imaginacji i stało się REALNE.
Wiem, wiem, na razie to nawet nie ma czego itd, itp. Do tej pory byłam w 100% opanowana, ale dziś coś we mnie drgnęło...
Musiałam to wszystko z siebie wyrzucić...
Czasem tak jest, że szukamy daleko, a okazuje się, że i rodzinny pomoże:)
Nie nakręcaj się, jeszcze nic nie wiadomo. Wiem, że łatwo się mówi, ale jeszcze wszystko może się zdarzyć, może to nie zz. Trzeba być dobrej myśli! :)
A ja czekam... I pomimo ogólnego spokoju psychicznego, zastanawiam się czasami jak to czekanie może wpłynąć...
Wizytę u chirurga onkologa w WCO mam 5 czerwca (najbliższy termin). W piątek byłam prywatnie u chirurga z WCO - nie ustaliliśmy żadnych konkretów (który z węzłów do wycięcia itp), mam się zgłosić do WCO w wyznaczonym terminie z tym ze już do niego właśnie. Problem polega na tym, ze niezależnie od tego, co mi zdiagnozują, to COŚ przyspiesza. Od piątku węzeł/węzły w dole obojczykowym urosły niestety, a minęło zaledwie kilka dni. Zdarza mi się również mieć temperatury wyższe niż zwykle. Generalnie temperatura nie spada mi poniżej 37 wcale już od 3 tygodni. Jak sobie pomyślę, ze dopiero za tydzień "oficjalna" wizyta w poradni, potem ustalenie terminu zabiegu (z tego, co wiem w WCO to jest kilka tygodni) i jeszcze oczekiwanie na wynik, to przy dobrych wiatrach robi się z tego jakieś 2 m-ce do diagnozy, a ile do ewentualnego leczenia? Zaczynam się denerwować...
Z moich doświadczeń z WCO najdłużej czekałam na wyniki badań. Jak otrzymałam wynik biopsji z podejrzeniem zz, to w przeciągu tygodnia miałam pobrany węzeł z obojczyka i pobrany szpik. Jeżeli chodzi o badania, najdłużej czekałam zawsze na tomograf.
A dlaczego nie próbowałaś w innych placówkach skoro w WCO czeka się tak długo? To tak z czystej ciekawości:)
Kwestia tego jak lekarz wszystko rozplanuje. Od momentu trafienia do WCO do dostanie pierwszej chemii u mnie minęły 2 miesiące, więc wydaje mi się, że to nie tak długo. Próbowałam w innym szpitalu, terminy były jeszcze późniejsze więc wybrałam "mniejsze zło". Na tomograf czeka się 3 miesiące. U mnie to wygląda tak, że mam co 3 miesiące kontrole więc akurat 3 miesiące wcześniej dostaje skierowanie na tk i na kontrole mam już wyniki.
Ja nie wiem czy 2 miesiące to nie jest długo; ja dostałam po tygodniu pierwszą chemię (po postawieniu diagnozy). Na tomograf czekam góra 2-3tygodnie i dodaję, ze nie mam żadnych "znajomości" ani nic nikomu nigdy nie dałam w celu przyspieszenia czegokolwiek. Nie bardzo rozumiem dlaczego każdy napiera na WCO, które ma powszechną opinię "przechowalni", wiadomo, ze tam się czeka. WCO podobnie jak inne centra onkologiczne generalnie nastawione jest na leczenie chorób typowo onkologicznych a nie chłoniaków. Wiadomo, ze jeśli leczenie pierwszego rzutu nie pomoże, to i tak każą pewnie szukać pomocy na hematologii. Więc co za różnica, w której placówce podejmie się leczenie pierwszego rzutu.