Ziarnica.pl
← Wróć do działu Czy mam ziarnicę?
Czy mam ziarnicę?

Prośba o interpretację USG przed zabiegiem

Autor: ultra • 10.08.2011 20:16 • 13 odpowiedzi

ultra

10.08.2011 20:16

Odpowiedz
Jeżeli ktoś będzie na tyle uprzejmy i pomoże w interpretacji to będę wdzięczna;) :
w okolicy zausznej w obrębie tkanki tłuszczowej węzeł chłonny hypoechogenny 6,6x13 mm.Poniżej kąta żuchwy, pod przednim brzegiem mięśnia mostkowo-obojczykowo-sutkowego reaktywny, powiększony węzeł 7x23 mm, po drugiej stronie zuchwy również reaktywny węzeł 7,4x16 mm w jego sąsiedztwie węzeł 9mm. Pod lewym mięśniem mostkowo-obojczykowo-sutkowym widocznych siedem hypoechogennych węzłów o długości 7-17 mm.Po drugiej stronie tej okolicy pojedyncze, płaskie węzły do 14 mm.
Za trzy tyg.mam wycięcie węzła.
Węzły od około 3 m-cy- nie bolą, brałam antybiotyk 2 tyg.nic sie nie zmieniło. Krew ok, stan podgorączkowy od 2 m-cy (do 37.7)
Dziękuję!

asia

10.08.2011 22:24

Odpowiedz

O 22:16, dnia 2011-08-10 Ultra napisał(-a):

Jeżeli ktoś będzie na tyle uprzejmy i pomoże w interpretacji to będę wdzięczna;) :

w okolicy zausznej w obrębie tkanki tłuszczowej węzeł chłonny hypoechogenny 6,6x13 mm.Poniżej kąta żuchwy, pod przednim brzegiem mięśnia mostkowo-obojczykowo-sutkowego reaktywny, powiększony węzeł 7x23 mm, po drugiej stronie zuchwy również reaktywny węzeł 7,4x16 mm w jego sąsiedztwie węzeł 9mm. Pod lewym mięśniem mostkowo-obojczykowo-sutkowym widocznych siedem hypoechogennych węzłów o długości 7-17 mm.Po drugiej stronie tej okolicy pojedyncze, płaskie węzły do 14 mm.

Za trzy tyg.mam wycięcie węzła.

Węzły od około 3 m-cy- nie bolą, brałam antybiotyk 2 tyg.nic sie nie zmieniło. Krew ok, stan podgorączkowy od 2 m-cy (do 37.7)

Dziękuję!

nic dobrego.niestety.

mikee80

11.08.2011 08:24

Odpowiedz

Za trzy tyg.mam wycięcie węzła.

Węzły od około 3 m-cy- nie bolą, brałam antybiotyk 2 tyg.nic sie nie zmieniło. Krew ok, stan podgorączkowy od 2 m-cy (do 37.7)

Dziękuję!

zanim miną te 3 tyg. do biopsji wezla to jeśli masz pieniazki to mozesz prywatnie zrobic jeszcze usg jamy brzuszbej i rtg klatki, żeby zobaczyc czy tam niema jakiejs masy węzłowej

ultra

11.08.2011 20:27

Odpowiedz

O 10:24, dnia 2011-08-11 mikee80 napisał(-a):

Za trzy tyg.mam wycięcie węzła.

Węzły od około 3 m-cy- nie bolą, brałam antybiotyk 2 tyg.nic sie nie zmieniło. Krew ok, stan podgorączkowy od 2 m-cy (do 37.7)

Dziękuję!

zanim miną te 3 tyg. do biopsji wezla to jeśli masz pieniazki to mozesz prywatnie zrobic jeszcze usg jamy brzuszbej i rtg klatki, żeby zobaczyc czy tam niema jakiejs masy węzłowej

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedź! Szczerze powiedziawszy podchodziłam do tego w miarę "na luzie" -radiolog coś okrętnie mamrotał, że to nie musi być nic złego. Myślałam, że zrobią mi wszystkie badania w szpitalu przy okazji wycinania tego węzła ale skoro mówicie, że to może być coś poważniejszego...

Ultra

17.08.2011 07:44

Odpowiedz
Cześć;)
Nie chcę zawracać Wam głowy ale mam pytanie odnośnie moich węzłów, opis USG w pierwszym poście.
Tylko jeden z tych wszystkich powiększonych jest wyczuwalny poprzez dotyk. Nie dotykam go, bo wyczytałam,że może to powodować powiększanie się. Co kilka dni sprawdzam jednak czy to tam dalej jest i wczoraj zauważyłam, że ten węzeł się zmniejszył.Czy to znaczy, że reszta również?
Udało mi się przyspieszyć szpital.Miałabym zabieg wycięcia węzła za 1,5 tyg.Do lekarza mogę iść najwcześniej w pt.Czy w tej sytuacji jest możliwe uniknięcie szpitala i tego zabiegu?
Czy jak się zmienjszają to dobry znak?
Dziękuję ogromnie!

Aga71

17.08.2011 11:40

Odpowiedz

O 09:44, dnia 2011-08-17 Ultra napisał(-a):

Cześć;)

Nie chcę zawracać Wam głowy ale mam pytanie odnośnie moich węzłów, opis USG w pierwszym poście.

Tylko jeden z tych wszystkich powiększonych jest wyczuwalny poprzez dotyk. Nie dotykam go, bo wyczytałam,że może to powodować powiększanie się. Co kilka dni sprawdzam jednak czy to tam dalej jest i wczoraj zauważyłam, że ten węzeł się zmniejszył.Czy to znaczy, że reszta również?

Udało mi się przyspieszyć szpital.Miałabym zabieg wycięcia węzła za 1,5 tyg.Do lekarza mogę iść najwcześniej w pt.Czy w tej sytuacji jest możliwe uniknięcie szpitala i tego zabiegu?

Czy jak się zmienjszają to dobry znak?

Dziękuję ogromnie!

Na Twoim miejscu nie unikałabym wycięcia węzła do badania. Nie wiem na ile palpacyjnie można wyczuć samemu zmniejszanie się węzłów o rozmiarach opisanych przez ciebie, więc się nie wypowiadam.

Ogólnie zmniejszające się węzły to jak najbardziej dobry znak.:-)

Aga71

17.08.2011 11:53

Odpowiedz
Aha, jeszcze jedno, jeśli będziesz w piątek u lekarza poproś o skierowanie na rtg klatki piersiowej i usg jamy brzusznej. Najlepsza byłaby tk klatki, ale nie wiem czy masz lekarza rwącego się do wypisywania takich skierowań, bo rożnie bywa.
Jeśli chodzi o rtg to koniecznie z opisem, mój lekarz dostał bez opisu i nie zauważył powiększonego śródpiersia oraz nacieku na płucach. Odesłał mnie z tekstem, ze mam obserwować węzły pół roku, bo jestem zdrowa. Tymczasem miałam już zz.:-). Oczywiście w żaden sposób nie sugeruję, że Ty ją masz!!!!!!, opisuję tylko moje doświadczenie- jedno z wielu zresztą podczas diagnozowania choroby:-). Nigdy i nikt bez badania histo nie odpowie ci na pytanie, czy jestes chora na zz- pod warunkiem, że badanie będzie zrobione rzetelnie...ja musiałam po raz drugi oddać bloczek do badania prywatnie, bo podczas badania standardowego nie stwierdzono zz. Niestety tk klatki pokazało pakiety powiększonych węzłów w śródpiersiu wiec nie było wątpliwości.
Ale są to moje zmagania z diagnozą:-(, dlatego jestem przeczulona.

Ultra

17.08.2011 18:15

Odpowiedz

O 13:53, dnia 2011-08-17 Aga71 napisał(-a):

Aha, jeszcze jedno, jeśli będziesz w piątek u lekarza poproś o skierowanie na rtg klatki piersiowej i usg jamy brzusznej. Najlepsza byłaby tk klatki, ale nie wiem czy masz lekarza rwącego się do wypisywania takich skierowań, bo rożnie bywa.

Jeśli chodzi o rtg to koniecznie z opisem, mój lekarz dostał bez opisu i nie zauważył powiększonego śródpiersia oraz nacieku na płucach. Odesłał mnie z tekstem, ze mam obserwować węzły pół roku, bo jestem zdrowa. Tymczasem miałam już zz.:-). Oczywiście w żaden sposób nie sugeruję, że Ty ją masz!!!!!!, opisuję tylko moje doświadczenie- jedno z wielu zresztą podczas diagnozowania choroby:-). Nigdy i nikt bez badania histo nie odpowie ci na pytanie, czy jestes chora na zz- pod warunkiem, że badanie będzie zrobione rzetelnie...ja musiałam po raz drugi oddać bloczek do badania prywatnie, bo podczas badania standardowego nie stwierdzono zz. Niestety tk klatki pokazało pakiety powiększonych węzłów w śródpiersiu wiec nie było wątpliwości.

Ale są to moje zmagania z diagnozą:-(, dlatego jestem przeczulona.

Dziękuję Ci Aga!

Ręce opadają jak czytam o Twoich doświadczeniach z lekarzami...Ja zresztą jak poszłam po raz pierwszy do lekarza w tej sprawie to zostałam odesłana do domu bez niczego-jak zapytałam co mam robić z tym guzkiem, stanem podgorączkowym to usłyszałam, że nic ;) żadnych badań, nawet antybiotyku jak to oni mają w zwyczaju;).Po jakimś czasie poszłam do innego...

Postaram się wyszarpać;) te skierowania ale raczej nie zdążę wykonać badań bo nawet prywatnie się czeka, a w pt.zostanie mi w sumie tydzień do szpitala i mam nadzieję, że chociaż tam mi zrobią te badania...

A Ty jak się czujesz?

Pozdrawiam!

Aga71

17.08.2011 18:36

Odpowiedz

A Ty jak się czujesz?

Pozdrawiam!

Hm, w chwili obecnej 7 tygodni po przeszczepie- słabo po toksycznym leczeniu. Właściwie 1,5 roku chemii z 2 miesięczną przerwą jestem zmęczona walką i psychicznie i fizycznie. Starałam sie trzymać dzielnie cały czas. Nawet pewien prof. na konsultacji powiedział, że być może moje kłopoty wynikają z tego, że jestem za twarda i nie rozczulam się nad sobą. Cholera rozczuliłam się przed nim, bo wtedy myślałam, że ciężko będzie mnie uratować. On osobiście nie bardzo wiedział co mi powiedzieć po tym jak obejrzał moje papiery. Musiałam sama podejmować ciężkie decyzje, zmianę ośrodka leczenia. Nie żałuję tego. trafiłam na niesamowity zespół lekarski, który uratował mi życie. Lekarze dali i sobie i mnie szansę. udało się, przynajmniej na dzień dzisiejszy. PET pokaże wszystko, ale tk jest obiecujące, więć tym razem wierzę, że mam już to za sobą.

Pisz co u Ciebie. Trzymam kciuki za pomyślne wieści.

Ultra

17.08.2011 18:50

Odpowiedz

O 20:36, dnia 2011-08-17 Aga71 napisał(-a):

A Ty jak się czujesz?

Pozdrawiam!

Hm, w chwili obecnej 7 tygodni po przeszczepie- słabo po toksycznym leczeniu. Właściwie 1,5 roku chemii z 2 miesięczną przerwą jestem zmęczona walką i psychicznie i fizycznie. Starałam sie trzymać dzielnie cały czas. Nawet pewien prof. na konsultacji powiedział, że być może moje kłopoty wynikają z tego, że jestem za twarda i nie rozczulam się nad sobą. Cholera rozczuliłam się przed nim, bo wtedy myślałam, że ciężko będzie mnie uratować. On osobiście nie bardzo wiedział co mi powiedzieć po tym jak obejrzał moje papiery. Musiałam sama podejmować ciężkie decyzje, zmianę ośrodka leczenia. Nie żałuję tego. trafiłam na niesamowity zespół lekarski, który uratował mi życie. Lekarze dali i sobie i mnie szansę. udało się, przynajmniej na dzień dzisiejszy. PET pokaże wszystko, ale tk jest obiecujące, więć tym razem wierzę, że mam już to za sobą.

Pisz co u Ciebie. Trzymam kciuki za pomyślne wieści.

W życiu są takie momenty, że dobrze jest się rozczulić, wypłakać to daje ulgę-nie jesteśmy cyborgami przecież;) gdzieś musi być ujście tych emocji.Tylko potem z nowymi siłami trzeba pozbierać się i znowu walczyć.

Jesteś bardzo dzielna! Wierzę, że wygrałaś:) nie ma innej opcji!

Justyna

18.08.2011 06:41

Odpowiedz

O 20:36, dnia 2011-08-17 Aga71 napisał(-a):

A Ty jak się czujesz?

Pozdrawiam!

Hm, w chwili obecnej 7 tygodni po przeszczepie- słabo po toksycznym leczeniu. Właściwie 1,5 roku chemii z 2 miesięczną przerwą jestem zmęczona walką i psychicznie i fizycznie. Starałam sie trzymać dzielnie cały czas. Nawet pewien prof. na konsultacji powiedział, że być może moje kłopoty wynikają z tego, że jestem za twarda i nie rozczulam się nad sobą. Cholera rozczuliłam się przed nim, bo wtedy myślałam, że ciężko będzie mnie uratować. On osobiście nie bardzo wiedział co mi powiedzieć po tym jak obejrzał moje papiery. Musiałam sama podejmować ciężkie decyzje, zmianę ośrodka leczenia. Nie żałuję tego. trafiłam na niesamowity zespół lekarski, który uratował mi życie. Lekarze dali i sobie i mnie szansę. udało się, przynajmniej na dzień dzisiejszy. PET pokaże wszystko, ale tk jest obiecujące, więć tym razem wierzę, że mam już to za sobą.

Pisz co u Ciebie. Trzymam kciuki za pomyślne wieści.

Witajcie.

A i ja pewnie niebawem dołączę do klubu pechowców, którzy świetnie przeszli kuracje ABVD, osiągnęli szybko remisję, a tu po paru miesiącach węzelek nad obojczykiem. Taka byłam dumna ze zwycięstwa. A teraz kompletnie sie rozsypałam...

Aga71

18.08.2011 09:38

Odpowiedz

Witajcie.

A i ja pewnie niebawem dołączę do klubu pechowców, którzy świetnie przeszli kuracje ABVD, osiągnęli szybko remisję, a tu po paru miesiącach węzelek nad obojczykiem. Taka byłam dumna ze zwycięstwa. A teraz kompletnie sie rozsypałam...

Znam to uczucie, ja po niecałych 2 miesiącach po ABVD wyczułam węzeł w dole obojczykowym...niestety ziarniczy.

Nie rozsypuj się, musisz mieć siłę na 2 starcie z cholerą. Ja tez przepłakałam parę nocy i dni, ale nie ma co. Będzie dobrze...musi być. Trzymam kciuki.

Ultra

18.08.2011 19:16

Odpowiedz

Witajcie.

A i ja pewnie niebawem dołączę do klubu pechowców, którzy świetnie przeszli kuracje ABVD, osiągnęli szybko remisję, a tu po paru miesiącach węzelek nad obojczykiem. Taka byłam dumna ze zwycięstwa. A teraz kompletnie sie rozsypałam...

Ja też trzymam za Ciebie kciuki!Nie może się nie udać!

Ultra

19.08.2011 10:47

Odpowiedz
Byłam u lekarza-potwierdził, że ten jeden wyczuwalny węzełek się zmniejszył:).Mniemam, że reszta też ;). Mam pójść do szpitala z dokumentacją a może się okazać, że nie wykonają mi zabiegu jeżeli będą małe.Mam nadzieję, że zrobią mi chociaż ponowne usg tych węzłów.
Opis usg jest w pierwszym poście-możliwe, że one są zapalne jeżeli crp jest poniżej 0,6?
Jestem więc dobrej myśli ale przypuszczam,ze jak się okaże że się zmniejszają to mnie oleją i nie będą dalej diagnozować;).W sumie też to chyba wtedy odpuszczę. Denerwuje mnie tylko ciągły stan podgorączkowy(to już ponad 2 m-ce) i ciągłe zmęczenie od prawie pół roku.Najpierw zrzucałam winę na zimę-że ciemno i nie mam energii;), potem na przesilenie wiosenne ale jest już końcówka lata do cholery a ja dalej jak kapeć.Jestem szczupła,zawsze byłam aktywna a teraz...a może jak ma się 30 lat to już norma?;)
Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.Piszcie co u Was!