Gosia
08.04.2011 13:17
Moja siostra choruje na chłoniaka 4 stopnia, "idzie" jej już trzeci rok.. Piszę wkurzona i rozgoryczona jej etapami leczenia. Chemia, którą jest w kółko poddawana to istne "głaskanie" chłoniaka. Wyniki i ogólny stan jej zdrowia po kolejnych wlewach to tylko 1-2 dni dobrego ogólnego samopoczucia.. W kółko ból, wymioty, włosy wypadają, odrastają, chemia wlewana, leki brane, a wyniki i tak w łeb biorą i spadają. W zeszłym roku we wrześniu miała pobrane komórki macierzyste (cudem udało się zebrać w ostatnim dniu) i niestety odrzucona w "kolejkę czekających" czeka na swój przeszczep, bo ze zdrowiem nie jest lepiej. Od tamtej pory dostała już kilkanaście wlewów chemii, po której powinna mieć chociaż lepsze wyniki do przeszczepu, a tak nie jest. Dalej ma objawy jak na samym początku swojej choroby, z tym że gorączka jest rzadkością..
Zdaje mi się, że jej lekarz prowadzący nie umie dobrać jej dokładnego leku, skoro jest jej gorzej niż lepiej. Ona tylko czeka na wyniki petu czy zwykłego tomografu i dopiero jeździ do niego, na konsultację typu "i co dalej..."
Może macie jakieś swoje sugestie, myśli, może ktoś umiałby poradzić nie mi, ale mojej Siostrze... Może niech zmieni lekarza? Od czasu do czasu jak leży w szpitalu u mnie w Wwie, to jej przypadkiem zajmuje się dr.Paszkiewicz, więc może niech jej się odda w całości w 100% a nie tylko jak tu jest czasami i jak jej tamten doktorek każe...
Już nie wiem jak mam jej pomóc, proponowałam jej nawet aby przeniosła się ze swoją rodziną bliżej mnie, bliżej Wwy, bliżej chyba lepszych lekarzy... A może polecacie jej konsultacje w ogóle z kimś innym, w innym mieście???
Pozdrawiam Was.