WHO może sobie uznawać co chce i kiedy chce, ale fakty są takie, że wcześnie wykryta choroba mało zaawansowana jest uleczalna. Zresztą nie dotyczy to tylko ziarnicy, ale i innych nowotworów. Ptasia grypa jest niby uleczalna, a umarło na nią mnustwo ludzi. Nie można powiedzieć po uzyskaniu całkowitej remisji przez chorego na ziarnicę, że jest nadal chory.
skoro jesteśmy zdrowi to dlaczego jeździmy na kontrole co jakiś czas?! Dlaczego nie możemy być Honorowymi Dawcami Krwi?! Dlaczego szpiku od nas nie można pobrać?! Przecież według Ciebie ZDROWI jesteśmy!
Osoba w remisji ma takie same szanse na ponowne zachorownie jak i zdrowa osoba, która nigdy na to cholerstwo nie chorowała.
REMISJA to okres schorzenia, który charakteryzuje się brakiem objawów chorobowych. Dalej jesteś przekonana, że słowo to oznacza BYĆ ZDROWYM i mieć takie same szanse na zachorowanie jak inni, którzy nigdy na ZZ nie chorowali?!
A po drugie to forum jest po to, aby podtrzymać na duchu chorego, a nie go do reszty wdeptać w ziemie. Jeśli masz takie podejście do tej sprawy to po co wogóle się leczyłaś ( bez urazy ), nie wolno myśleć, że to wróci
Napisałam wyżej
Możesz być w bardzo długiej remisji, ale nie 100 % zdrowa.
To niestety znaczna różnica, która jednak nie powinna być powodem wielkich zmartwień.
Uważasz, że te słowa nikogo rozsądnego nie podtrzymają na duchu?!
a WHO i ich śmieszne stereotypy trzeba mieć głęboko w d...e .
możesz mi coś więcej o nich opowiedzieć bo jakoś do tej pory nie dostrzegłam nigdzie w żadnych działaniach WHO coś niewłaściwego.
Zresztą każdy przypadek jest inny i tylko Ten na górze wie co będzie dalej a nie WHO.
Bóg wie - to prawda, ale skoro tak mocno w niego wierzysz to i uwierz też w to, że w WHO pracują ludzie, których to Bóg posłał do takiej posługi. I to on kieruje ich rozumami, no chyba, że uważasz, iż w każdym z nich siedzi szatan.
Trzeba się cieszyć, że się dostało drugie życie.
Wyobraź sobie, że ja remisje traktuję jak nowe życie, ale mam też świadomość tego, że jest ono dużo bardziej kruche od tego poprzedniego. Dbam o nie i każdego dnia staram się żyć tak jakby to miał był ostatni mój dzień. Więc nie wmawiaj mi, że wdeptuję kogoś w ziemię bo nie robię tego. Chcę tylko co niektórych naprowadzić na prawidłowy tok myślenia.