Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Witajcie:)

Autor: macias1985 • 21.12.2009 08:32 • 50 odpowiedzi

macias1985

22.01.2010 14:11

Odpowiedz
Dzięki wielkie Madziu, lekarka niby wszystko mi przez godzinę tłumaczyła, ale zawsze coś umknie, a to przecież mój debiut :))
Pozdrawiam:)

mkozinka

22.01.2010 18:55

Odpowiedz

ja leczę się w CO rano musisz być na czczo żeby pobrali krew do badania, ale później obowiązkowo coś zjedz, bo jak to mówi moja lekarka-na chemie nie można iść głodnym. Pielęgniarka tak jak Magda napisała zagląda do sali co jakiś czas lub jak ktoś zadzwoni dzwonkiem, piżamy nie trzeba a towarzystwo kogoś jak najbardziej polecam-szybciej czas leci. Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.

Magda

22.01.2010 20:36

Odpowiedz
Wszystko prawda ;) Tylko jak miałeś komplet badań robiony niedawno i dr nie dała Ci do ręki skierowania na badanie krwi, to przy pierwszym wlewie nie będzie rano badań, więc możesz spokojnie zjeść coś w domu.
Trzymaj się, będzie dobrze :)

macias1985

22.01.2010 21:02

Odpowiedz
Nie mam skierowania. Badanie krwi miałem robione dwa dni temu przy okazji trepanobiopsji, która tak na marginesie bolała jak cholera. Każdy mi mówił, że się nic nie czuje bo dostanę znieczulenie miejscowe, po czym lekarka gdy leżałem w zabiegowym poprosiła żebym się nie rzucał podczas zabiegu - to dało mi do myślenia. Koszmar.
Dzięki wielkie za info - naprawdę pomocne

ola_s

23.01.2010 08:57

Odpowiedz
Ja tuż przed każdym wlewem miałam robione badania krwi, a dokładnie morfologię. Byłam przekonana, że trzeba być na czczo (po badaniu, a przed wlewem coś zjadałam).
Przed 3 wlewem zapomniałam się i zjadłam normalne śniadanie. Olśniło mnie, jak czekałam na pobranie krwi. Byłam nieco przestraszona, ponieważ co 2 tygodnie pokonywałam prawie 1000 km, by dostać się do ośrodka, w którym się leczyłam. Po każdym wlewie mocno spadały mi białe krwinki, więc morfologia przed wlewem była bezwzględnie konieczna.
Okazało się jednak, że w przypadku morfologii nie ma wielkiego znaczenia, czy je się śniadanie czy nie. Takiego zdanie przynajmniej był mój lekarz. Więc problemu nie było. Przed następnym wlewem i badaniem krwi również zjadłam normalne śniadanie.

Ale może powinieneś dowiedzieć się, jak to dokładnie wygląda w Twoim ośrodku.

Pamiętaj, by nie nastawiać się, że będziesz się źle czuł, wymiotował, itd. Staraj się myśleć, że Ciebie to nie dopadnie. Mi ciągle powtarzała to moja siostra i faktycznie okazało się, że znosiłam leczenie całkiem nieźle (nie uważam, że to tylko siła autosugestii, wiele zależy od organizmu, ale nasze myśli też mają na to jakiś wpływ). Ostatnio byłam przeziębiona i z ręką na sercu mogę stwierdzić, że czułam się gorzej niż podczas chemii. Oczywiście przeziębieniu nie towarzyszy taki strach i lęk jak podczas chemioterapii, szczególnie podczas pierwszego wlewu. Staraj się jednak nie pogrążać i nie nakręcać. Wszystko będzie dobrze. Masz bardzo dobre rokowania. Zresztą, jak piszesz, Twoi lekarze są podobnego zdania. W moim przypadku było podobnie, lekarze dawali mi dziewięćdziesiąt klka %, że będę zdrowa. Ta świadomość bardzo mi pomagała podczas leczenia, stawiała na nogi, gdy przychodziły czasem czarne myśli. Pamiętaj o tym, jeśli Ciebie również dopadną gorsze chwile.

Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia. Powodzenia!

rainbow

23.01.2010 13:48

Odpowiedz

O 09:57, dnia 2010-01-23 ola_s napisał(-a):

Ja tuż przed każdym wlewem miałam robione badania krwi, a dokładnie morfologię. Byłam przekonana, że trzeba być na czczo (po badaniu, a przed wlewem coś zjadałam).

Przed 3 wlewem zapomniałam się i zjadłam normalne śniadanie. Olśniło mnie, jak czekałam na pobranie krwi. Byłam nieco przestraszona, ponieważ co 2 tygodnie pokonywałam prawie 1000 km, by dostać się do ośrodka, w którym się leczyłam. Po każdym wlewie mocno spadały mi białe krwinki, więc morfologia przed wlewem była bezwzględnie konieczna.

Okazało się jednak, że w przypadku morfologii nie ma wielkiego znaczenia, czy je się śniadanie czy nie. Takiego zdanie przynajmniej był mój lekarz. Więc problemu nie było. Przed następnym wlewem i badaniem krwi również zjadłam normalne śniadanie.

Ale może powinieneś dowiedzieć się, jak to dokładnie wygląda w Twoim ośrodku.

Pamiętaj, by nie nastawiać się, że będziesz się źle czuł, wymiotował, itd. Staraj się myśleć, że Ciebie to nie dopadnie. Mi ciągle powtarzała to moja siostra i faktycznie okazało się, że znosiłam leczenie całkiem nieźle (nie uważam, że to tylko siła autosugestii, wiele zależy od organizmu, ale nasze myśli też mają na to jakiś wpływ). Ostatnio byłam przeziębiona i z ręką na sercu mogę stwierdzić, że czułam się gorzej niż podczas chemii. Oczywiście przeziębieniu nie towarzyszy taki strach i lęk jak podczas chemioterapii, szczególnie podczas pierwszego wlewu. Staraj się jednak nie pogrążać i nie nakręcać. Wszystko będzie dobrze. Masz bardzo dobre rokowania. Zresztą, jak piszesz, Twoi lekarze są podobnego zdania. W moim przypadku było podobnie, lekarze dawali mi dziewięćdziesiąt klka %, że będę zdrowa. Ta świadomość bardzo mi pomagała podczas leczenia, stawiała na nogi, gdy przychodziły czasem czarne myśli. Pamiętaj o tym, jeśli Ciebie również dopadną gorsze chwile.

Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia. Powodzenia!

1000 km jechalas na wlew czy 100?

asowa

24.01.2010 09:05

Odpowiedz
Chyba już wszystko wiesz:)
Ja dostaję chemię na 6 piętrze i tam nie wpuszczają na oddział osób towarzyszących ale to z uwagi na panującą grypę...
Co do badań przed wlewem.
Mi lekarz powiedział, żeby absolutnie nie być na czczo.
Po pobraniu krwi nie zawsze jest czas i możliwość zjedzenia.
Oni w morfologii patrzą na konkretne parametry a nie np poziom żelaza czy cukru.
Śniadanie (lekkie) jest wręcz wskazane.
Ja też jem na ogół w czasie wlewu:)Wtedy już 2 śniadanie.

Głowa do góry i będzie dobrze:)

ola_s

26.01.2010 16:14

Odpowiedz

O 14:48, dnia 2010-01-23 Rainbow napisał(-a):

1000 km jechalas na wlew czy 100?

Prawie 1000 km. Jestem z centralnej Polski, a leczyłam się w Szpitalu akademckim w Hannowerze.

macias1985

27.01.2010 13:59

Odpowiedz
Ja już po - i o dziwo czuję się świetnie - zobaczymy jak będzie dalej:)
Pozdrawiam

macias1985

29.01.2010 11:39

Odpowiedz

Już3 dni po chemii i nadal jest ok, tylko pojawiły się nudności. Strasznie mnie męczą, bo czuję się bardzo dobrze i nagle...bach. Dostałem receptę na Zofran - myślicie, że to może złagodzic te dolegliwości? Nie wykupiłem recepty, bo myślałem, ze tot tylko lek w razie wymiotów, ale wyczytałem w necie, że na nudności też pomaga.

asowa

29.01.2010 12:31

Odpowiedz
Zoftran jest też na nudności więc powinno ci pomóc.
Mi pomaga też ssanie cukierków np zozole, mają w środku kwaskowe płynne nadzienie:)
Ale u mnie jest też tak, że jak leki nie pomagają to na bank zacznie się wymiotkowo:(

Życzę ci siły i cierpliwości w walce z choróbskiem.

macias1985

29.01.2010 13:02

Odpowiedz
Hej, nie dziękuję. Wiesz, dziwi mnie to, ale jest naprawdę ok. Swietnie się czuję, prócz tych "incydentów" - poprostu nagle pojawia się uczucie mdłości i zaczyna trochę bolec mnie głowa. Nie trwa to długo i da się wytrzymac, ale skoro mogę sobie pomoc, to chyba pobiegne do apteki \\:)
Apetyt też mi nawet dopisuje, chociaż odrzuca mnie na widok mięsa, w dowolnej postaci i słodyczy. Poza tym funkcjonuję normalnie.
No może troch.ę spuchłem, ale to chyba przez sterydy - dr mówiła, że wraz z chemią coś tam dostanę, co zatrzyma wodę w organiźmie - właśnie jest sie spuchniętym przez cały okres leczenia?
Pozdrawiam

ewelka

29.01.2010 13:34

Odpowiedz

O 14:02, dnia 2010-01-29 macias1985 napisał(-a):

dziwi mnie to, ale jest naprawdę ok.

no to pozostaje się cieszyć :) ja też z początku czułam się bardzo dobrze, przygody zaczęły się po 6 wlewie jak podali na obiad makaron z jagodami. Ale o dziwo od razu lepiej się robiło człowiekowi jak sobie zwymiotował..

ale skoro mogę sobie pomoc, to chyba pobiegne do apteki \\:)

nie ma sie co męczyć, jak masz recepty to warto udać się do apteki

Apetyt też mi nawet dopisuje, chociaż odrzuca mnie na widok mięsa, w dowolnej postaci i słodyczy.

to chyba akurat dobre, że odrzuca Cię od słodyczy:D przynajmniej nie przytyjesz od nadmiaru słodkości

No może troch.ę spuchłem, ale to chyba przez sterydy - dr mówiła, że wraz z chemią coś tam dostanę, co zatrzyma wodę w organiźmie - właśnie jest sie spuchniętym przez cały okres leczenia?

właśnie mi się przypomniało, całkiem niedawno oglądałam sobie zdjęcia z okresu leczenia i też byłam taka jakaś "spuchnięta". Nie martw się, minie po leczeniu

Anka

29.01.2010 16:51

Odpowiedz
No może troch.ę spuchłem, ale to chyba przez sterydy - dr mówiła, że wraz z chemią coś tam dostanę, co zatrzyma wodę w organiźmie - właśnie jest sie spuchniętym przez cały okres leczenia?


Ja po każdym wlewie wrzucam kilogram. Normalnie siedze w lodowce:) Ale biore Encorton przez kilka dni i to dlatego. Od wędliny i mięsa też mnie odrzuca, ale tylko w szpitalu, w domu wciągam wszystko jak leci. Dogadzam sobie sosami, keczupem, majonezem i takie tam:) Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich

Kasiar

29.01.2010 18:31

Odpowiedz
Ja byłam spuchnięta właśnie przy braniu Encortonu, a i apetyt zdecydowanie dopisywał. Od dwóch chemii nie biorę Encortonu, opuchlizna zeszła jakoś w dwa tygodnie (razem z dodatkowymi kilogramami, które pojawiły się przy braniu tych tabletek, czyli że rzeczywiście to była tylko woda), ale i zupełnie straciłam apetyt. Waga z dnia na dzień leci w dół.
Pozdrawiam, trzymaj się chłopaku, pewnie kiedyś się spotkamy w CO-I na chemii :)

madzia1

29.01.2010 19:51

Odpowiedz

O 14:34, dnia 2010-01-29 Ewelka napisał(-a):

no to pozostaje się cieszyć :) ja też z początku czułam się bardzo dobrze, przygody zaczęły się po 6 wlewie jak podali na obiad makaron z jagodami. Ale o dziwo od razu lepiej się robiło człowiekowi jak sobie zwymiotował..

ech... ten nieszczęsny makaron. Mnie się trafił w ostatnim dniu pobytu w szpitalu po pierwszej chemii. Na sam widok mnie ciągnęło :D że też musiałyśmy tam trafić w sezonie jagodowym. Okłamałam Panie z sali, że nie jestem głodna, a jak tylko wyszłam z oddziału to wyciągnęłam ciocię do McDonalda :)

asowa

29.01.2010 20:40

Odpowiedz
Ja na szczęście nie mam problemów z tyciem i puchnięciem, ale też przez pierwszy tydzień po każdym wlewie żyję na nutridrinkach a potem apetyt mam w miarę normalny.
Natomiast lekarz uczulił mnie, żeby przez te dni kiedy borę sterydy nie jeść owoców i słodyczy bo zwiększa się ryzyko wystąpienia cukrzycy posterydowej.

macias1985

30.01.2010 14:26

Odpowiedz
Hej - dzisiaj już zero nudności. Jest wspaniale. Ja nie biorę encortonu w domu, tylko steryd dostaję z chemią, ale nie pamiętam jak się nazywa (mam to w karcie, ale jestem poza domem teraz). Poza tym nie wziąłem nawet Zofranu - tylko zdążyłem wykupic i samo mi przeszło. Nie zauważyłem także wzmożonego apetytu. jem to co zwykle. Nie objadam się, nie mam wilczego apetytu. Nadal nie mam ochoty na mięso, ale mam nadzieję, żemi przejdzie, bo nie ma to jak schabowy raz na jakiś czas

asowa

17.02.2010 13:18

Odpowiedz
Jak tam u ciebie po kolejnej chemii?
Nadal bez skutków ubocznych?:)

macias1985

17.02.2010 15:19

Odpowiedz

O 14:18, dnia 2010-02-17 Asowa napisał(-a):

Jak tam u ciebie po kolejnej chemii?

Nadal bez skutków ubocznych?:)

Hej :) Jakoś zapomniałem napisac :) U mnie nadal bez zmian :))) Nikt nie może uwierzyc, że biorę chemię, bo nic się nie zmieniło. Wyglądam normalnie, czuję się dobrze. Jedyne na co mogę narzekac, to nudności które utrzymują się 3 dni po wlewie i lekkie zmęczenie w tym okresie. Nie są to jednak dolegliwości zaburzające moje dotychczasowe funkcjonowanie. Nie lubię szczególnie dnia w którym dostaję chemię. Jestem masakrycznie śpiący, bo trzeba wstac o świcie, żeby dojechac na czas do CO. Do tego dochodzi zmęczenie czekaniem i samą chemią. Każdy następny dzień jest lepszy, aż w końcu zupełnie wracam do siebie. Włosy mi nie wypadły. O dziwo nawet przy myciu nie widzę, aby wypadały (a zwracam na to teraz szczególną uwagę :)). Wizualnie pogorszyła mi się tylko cera. Na wizycie powiedziano mi, że to wina sterydu, który dostaję przy wlewie. A propos samego wlewu - to ostatnio trochę bolala mnie ręka przy wlewie tego leku na D (nie pamiętam dokładnie jak się nazywa). Ponadto po poprzednim wlewiku bolala mnie w domu ręka - lekarz przepisal mi tabletki,które pomogły :) W zasadzie tyle umnie. We wtorek powtórka z rozrywki i coraz bliżej półmetka :)Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i wyniki krwi nie opóźnią tego procesu.

A co u Ciebie> ? Bo ja trochę się rozpisałem