Anka
15.02.2005 21:32
Autor: Anka • 15.02.2005 21:32 • 8 odpowiedzi
Anka
15.02.2005 21:32
baldi
15.02.2005 22:05
2005-02-15 22:32... Anka napisał(a):
wezly okazaly sie byc powiekszone w USG (11 na 7 mm, 20 na 5 mm i 7 na 5 mm). Lekarka (pracujaca na okologii) stwierdzila, ze nie nie sa podejrzane, bo maja budowe tluszczowa i nie trzeba robic biopsji.
gdyby wezly byly podejrzane CHYBA bylyby "hypoechogeniczne" (nie jestem lekarzem, jak cos - prosze mnie poprawic). mam nadzieje, ze jest to tylko "zwykla" infekcja, ciut dluzsza niz normalna.
sylwula
15.02.2005 22:06
hey Aniu. Wyczuwam straszną panikę w twojej wypowiedzi. chyba masz syndrom studenta medycyny co ma każdą chorobę, o której akurat czytał:) ja studiuje psychologie i czasem mam wrażenie że nie ma ludzi zdrowych psychicznie (hihi) Ja myśle ze mozesz troszkę bardziej zaufać lekarzom. Gdyby mieli nawet malutkie podejrzenie, że to może być nowotwór a nie wirus na pewno by zareagowali i wysłali na biopsję. Przynajmniej tak było w moim przypadku, kiedy wyraźnie brali pod uwagę możliwość zwykłego zapalenia węzłów chłonnych z małym ale... i to "ale" wysłało mnie na biopsje i wycinek i niestety "ale" się potwierdziło. Mysle jednak że oni wiedzą co robią. Ty oczywiście masz prawo do stuprocentowej pewności i jeśli Cię to aż tak nurtuje to zrób wszystko żeby się upewnić, ale Aniu mysle że nie musisz się aż tak martwić. Nie ma czym :) Zycze zdrówka, powodzenia i duuuużo wewnętrznego spokoju:)
Aga
16.02.2005 12:01
2005-02-15 23:06... sylwula napisał(a):
hey Aniu. Wyczuwam straszną panikę w twojej wypowiedzi. chyba masz syndrom studenta medycyny co ma każdą chorobę, o której akurat czytał:) ja studiuje psychologie i czasem mam wrażenie że nie ma ludzi zdrowych psychicznie (hihi) Ja myśle ze mozesz troszkę bardziej zaufać lekarzom. Gdyby mieli nawet malutkie podejrzenie, że to może być nowotwór a nie wirus na pewno by zareagowali i wysłali na biopsję. Przynajmniej tak było w moim przypadku, kiedy wyraźnie brali pod uwagę możliwość zwykłego zapalenia węzłów chłonnych z małym ale... i to "ale" wysłało mnie na biopsje i wycinek i niestety "ale" się potwierdziło. Mysle jednak że oni wiedzą co robią. Ty oczywiście masz prawo do stuprocentowej pewności i jeśli Cię to aż tak nurtuje to zrób wszystko żeby się upewnić, ale Aniu mysle że nie musisz się aż tak martwić. Nie ma czym :) Zycze zdrówka, powodzenia i duuuużo wewnętrznego spokoju:)
Akurat.......... zaufaj lekarzom, jeszcze czego. Mojego meza lekarze leczyli kilka miesiecy na roznego rodzaje infekcje, a jak sie sprawa wyjasnila - no to sie okazalo ze jest IVB
PaWell
16.02.2005 18:38
2005-02-16 13:01... Aga napisał(a):
Akurat.......... zaufaj lekarzom, jeszcze czego. Mojego meza >lekarze leczyli kilka miesiecy na roznego rodzaje infekcje, a >jak sie sprawa wyjasnila - no to sie okazalo ze jest IVB
to samo było u mnie co nie oznacza że nie ufam lekarzom... ot szukam tych którym ufam... komuś trzeba... nikt nie mówi tu o "konowałach"... poza tym w końcu jakiemuś lekarzowi w końcu zaufałaś....
Aga
17.02.2005 07:58
to samo było u mnie co nie oznacza że nie ufam lekarzom... ot szukam tych którym ufam... komuś trzeba... nikt nie mówi tu o "konowałach"... poza tym w końcu jakiemuś lekarzowi w końcu zaufałaś....
No moze za mocne słowa, że nie ufam lekarzom, chodzi mi o to, że w 90% o szybkości postawienia dobrej diagnozy i leczeniu decyduje lekarz pierwszego kontaktu - przecież to do niego idzie się najpierw, a nasz zlekceważył sprawę totalnie i to o to mi chodzi przede wszystkim. Myślę, że mąż stracił przez niego dobrych kilka miesięcy, kiedy leczony był na jakieś bzdury, min. syropami (kaszel) i jakąś jonoforezą (bóle w klatce piersiowej)no i oczywiście antybiotykami (przy OB=98). Natomiast później, jak już sprawa się wyjasniła na co choruje i trafił do specjalistów, to było super - to naprawdę byli fachowcy, którzy przejeli się sprawą. Pozdrawiam.
sylwula
17.02.2005 10:20
o szybkości postawienia dobrej diagnozy i leczeniu decyduje lekarz pierwszego kontaktu.
Z tego co wiem, Ania zwróciła się do onkologów, dlatego uważam, że ich opinia powinna ją uspokoić, chodź jakaś obawa pewnie jest zawsze. Tak czy inaczej gdyby nie mój lekarz pierwszego kontaktu pewnie by mnie już nie było,ale rzeczywiście jeśli chodzi o nich sprawa wygląda nieciekawie, ponieważ na medycynie zajęcia z onkologii dla innych specjalizacji to kropelka w morzu.
Anka
20.02.2005 00:23
gdyby wezly byly podejrzane CHYBA bylyby "hypoechogeniczne" (nie jestem lekarzem, jak cos - prosze mnie poprawic). mam nadzieje, ze jest to tylko "zwykla" infekcja, ciut dluzsza niz normalna.
Witam!
Dziekuje za odpowiedz. Bylam na nastepnym USG i lekarka je robiaca - pracuje w Instytucie Onkologii w Krakowie - kolejny raz powiedziala, ze sa to wezly niepodejrzane. Dwa zmniejszyly sie, jeden powikszyl o 3 mm. Pytalam sie o ziarnice i chloniaki i bialaczke - powiedziala, ze nic z tych rzeczy. Sprawdzalam ja, ma doktorat z diagnozowania zamian zianicy w plucach, wiec juz nie wiem, chyba przstane sie przejmowac, chociaz zle sie czuje. Troche glupio mi, ze pisze na tym forum, ale uwazam, ze trzeba brac pod uwage wszystko. Moja matka byla zle diagnozowana i umarla na raka. Bardzo mi jej brak. Podziwiam Was, ze walczycie z ta choroba. Podziwiam i przepraszam. Chce zaufac lekarzom i ufam, juz zrobialam i co moglam. Dobrze by bylo, zeby wszyscy dbali o swoje zdowie i zycie. Ide przytulic mojego kotka - nazywa sie Myszka - i jestem z Wami, zawsze. Ania.
Anka
20.02.2005 00:23
gdyby wezly byly podejrzane CHYBA bylyby "hypoechogeniczne" (nie jestem lekarzem, jak cos - prosze mnie poprawic). mam nadzieje, ze jest to tylko "zwykla" infekcja, ciut dluzsza niz normalna.
Witam!
Dziekuje za odpowiedz. Bylam na nastepnym USG i lekarka je robiaca - pracuje w Instytucie Onkologii w Krakowie - kolejny raz powiedziala, ze sa to wezly niepodejrzane. Dwa zmniejszyly sie, jeden powikszyl o 3 mm. Pytalam sie o ziarnice i chloniaki i bialaczke - powiedziala, ze nic z tych rzeczy. Sprawdzalam ja, ma doktorat z diagnozowania zamian zianicy w plucach, wiec juz nie wiem, chyba przstane sie przejmowac, chociaz zle sie czuje. Troche glupio mi, ze pisze na tym forum, ale uwazam, ze trzeba brac pod uwage wszystko. Moja matka byla zle diagnozowana i umarla na raka. Bardzo mi jej brak. Podziwiam Was, ze walczycie z ta choroba. Podziwiam i przepraszam. Chce zaufac lekarzom i ufam, juz zrobialam i co moglam. Dobrze by bylo, zeby wszyscy dbali o swoje zdowie i zycie. Ide przytulic mojego kotka - nazywa sie Myszka - i jestem z Wami, zawsze. Ania.