Dokladnie, ludzie nie wiecie jak to jest, jak sie czuje osoba, ktora dotyka taka sytuacja? A moze po prostu Teresa nie chce teraz latac po lekarzach i klocic sie co to za cuda mogliby jeszcze z nia wyprawiac, tylko chodzic po parku, patrzyc na spadajace liscie i cieszyc sie czasem z bliskimi? Moze woli zjesc dobra kolacje niz siedziec w kolejce do kolejnego lekarza, ktory powie prawde lub i nie, bo tego nikt nie wie?
Sa ludzie, ktorzy i z mesothelioma zyja dlugo i trudno opierac sie na sredniej i opowiedzi na pytanie "ile mi jeszcze zostalo". Ale szukanie lekarzy to na pewno nie jest cos co przedluzy zycie.
Skonczcie z tymi banalami bo az sie czasem niedobrze robi. Te wszystkie zlote rady sa nic nie warte! Czy nie mozecie po prostu powiedziec, ze jestesmy z nia, mamy nadzieje ze bedzie dobrze i jeszcze niedlugo napisze o kolejnym sukcesie? Dziewczyna ma rozum, moze tezszy od Was i wie co ma robic!
Zbastuj kolego trochę, bo to nie jest wątek na twoje bardziej lub mniej personalne wycieczki.
Nikt z osob które zabrały tutaj głos nie chce w zaden sposob zaszkodzic Teresie, baa wiekszość piszących te posty miała jak najlepsze intencje...Ludzie mocno przezyli diagnozę Tereni i kazdy starał sie pomoc jak potrafił, jedni chcieli sie modlić, inni sugerowali dalsze konsultacje, każdy proponował to co w danej sytuacji uważał za najlepsze . To Teresa ostatecznie podejmie decyzję o tym "co dalej" i to tez jest dla wszystkich oczywiste...
Nie tobie oceniac ile warte sa te wszystkie "złote rady", nie w takiej sytuacji...