Pisalam was wczesniej ze po 9.5 roku po autoprzeszczepie zachorowałam na mesotheliome,mam IV stadim choroby,nie nadaje sie już do operacji,pozostała chemia paliatywna.Będę leczyc się w CO w Warszawie.pierwsza chemie dostane 29 września.Spróbuje walczyć ale nie wiem czy znów znajdę tyle sił,walczyłam od 1985 roku,a teraz znów niespodzianka,chyba wolałabym ziarnice.pozdrawiam.Aha,to wszystko przez zaniedbanie mojego hematologa,nie chciał mi dać badania PET,choć o to prosiłam,bo żle sie czułam.Tak więc walczcie o swoje,to wasze życie,ja niestety tej szansy nie wykorzystałam
Walczysz już tyle czasu, chyba warto było zaciskać zęby i znosić to wszystko, co? Nie poddawaj się bez walki!!! Poczytałam trochę na temat tej choroby, ona rozwija się podobno latami i nie daje widocznych oznak, przez co bardzo trudno ją zdiagnozować :( poza tym zachorowalność na nią jest bardzo mała (1:120000), dlatego nie ma dobrych wyników skutecznego leczenia jak np w przypadku naszej ZZ. Ale pomimo wszystko zbierz siły do kupy, ja od początku leczę się w CO-I w W-wie i powiem Ci, że jest tam niezłe grono fachowców, więc głowa do góry! Bo pozytywne myślenie i wiara to podstawa, ale chyba o tym już wiesz i nie trzeba Ci przypominać. Ja kibicuję Ci i trzymam mocno kciuki, nie poddaj się tak bez walki, nie rezygnuj, każdy nowy dzień niesie z sobą wiarę i nadzieję! pozdrawiam :)