Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

"odporność" na leczenie

Autor: moonikaaa • 10.04.2008 11:05 • 50 odpowiedzi

luq79

07.01.2010 08:16

Odpowiedz

Ręce mi opadają, jestem odporny chyba na wszystko również na chemię,jestem po 6ABVD, 2 DHAP,2IGEV(poprawa,skierowanie na radio)ale po radio lipa,nawet nie miałem nigdy remisji,teraz zaczynamy wszystko od początku,myślałem że zrobią teraz autoprzeszczep, ale on musi być poprzedzony podaniem chemii i dopiero po tym auto, jest mi naprawdę ciężko, bo ja już nie wiem co robić tyle energii wkładam aby wyzdrowieć,a tu nic chemia,chemia nigdy nie lubiłem chemii już w ogólniaku miałem z nią problemy,wczoraj byłem na chwilę na oddziale to chciało mi się wymiotować i płakać,nie wiem czy ja się nie nastawiłem na zbyt szybkie wyleczenie.

ania85

10.01.2010 08:43

Odpowiedz
Witam serdecznie.Postanowiłam napisać swoją historię, dotyczącą odporności na leczenie.
6xABVD,5X BECOP,radioterapia, chemia mobilizująca, auto przeszczep, radioterapia i ...chwila oddechu.
teraz niestety wznowa: leczenie schematem ICE
(26 stycznia czwarty wlew) a potem- kilka opcji : albo kolejny przeszczep, albo chemia albo radioterapia całego ciała...czy ktoś może jest w podobnej sytuacji??/
pozdrawiam

kaśka

10.01.2010 13:36

Odpowiedz

O 09:43, dnia 2010-01-10 ania85 napisał(-a):

Witam serdecznie.Postanowiłam napisać swoją historię, dotyczącą odporności na leczenie.

6xABVD,5X BECOP,radioterapia, chemia mobilizująca, auto przeszczep, radioterapia i ...chwila oddechu.

teraz niestety wznowa: leczenie schematem ICE

(26 stycznia czwarty wlew) a potem- kilka opcji : albo kolejny przeszczep, albo chemia albo radioterapia całego ciała...czy ktoś może jest w podobnej sytuacji??/

pozdrawiam

cześć ja miałam podobną sytuacje 2 przeszczep a dodatkowo naświetlanie całego ciała w tym czasie dostając chemie udało mi sie i już tak sobie żyje 7 rok ,oczywiście było troche atrakcji np;afty i uczulenie na alexan ,da sie przeżyć trzymam kciuki leczyłam sie w Katowicach

yagudka

14.01.2010 10:04

Odpowiedz

Witam,ja walczyłam z ziarnicą 13 lat (z kilkumiesięcznymi przerwami),w moim przypadku jest to połowa życia. Miałam kilkanaście wznów, przerzuty do płuc i kości. Leczona byłam wieloma schematami chemii, naświetlaniami i autoprzeszczep, który chyba najbardziej pomógł. Lekarze nie dawali mi szans na wyleczenie, o autoprzeszczep też długo walczyłam bo była obawa ze organizm go nie przetrzyma z powodu dużego wyniszczenia organizmu, ale się uparłam i przeszczep był. Ciężko go przeszłam ale było warto, wczoraj odebrałam wynik Pet który potwierdził całkowitą remisję choroby. Wygrałam z ziarnicą! Wszystkim, którzy są w trudnej sytuacji radzę nie poddawajcie się nigdy, zawsze znajdzie się jakiś promyk nadziei i tego trzeba się trzymać. Pozdrawiam:)

madzia1

14.01.2010 11:05

Odpowiedz

O 11:04, dnia 2010-01-14 yagudka napisał(-a):

Witam,ja walczyłam z ziarnicą 13 lat (z kilkumiesięcznymi przerwami),w moim przypadku jest to połowa życia. Miałam kilkanaście wznów, przerzuty do płuc i kości. Leczona byłam wieloma schematami chemii, naświetlaniami i autoprzeszczep, który chyba najbardziej pomógł. Ciężko go przeszłam ale było warto, wczoraj odebrałam wynik Pet który potwierdził całkowitą remisję choroby. Wygrałam z ziarnicą!

WIELKIE GRATKI, można by rzec WETERANKA

IWON

21.05.2010 12:38

Odpowiedz

O 11:04, dnia 2010-01-14 yagudka napisał(-a):

Witam,ja walczyłam z ziarnicą 13 lat

A ja walczę juz 3ci rok, w tym 8xABVD, 3xESHAP, IVE, LVPP, GEMZAR,mobilizująca, auto i allo od siostry i kolejny nawrót.

Wlaśnie usłyszałam od lekarzy ze choroba jest juz w tym momencie chemiooporna. Ale dają mi opcję, żeby podać bardzo silną kombinację chemii, by zmniejszyć maksymalnie guzy i węzły i potem leczyć mnie DLI(infuzją limfocytów).

Czy ktoś miał podawane limfocyty dawcy, z jakim skutkiem???

druga opcja to podawanie mi raz na tydz.winblastyny jako chemii podtrzymującej.

gratuluję wygranej walki po tylu latach

yagudka

24.05.2010 17:06

Odpowiedz
W moim przypadku dużym problemem w trakcie leczenia były powikłania po chemii, zwłaszcza spadki morfologi. To powodowało, że miałam przedłużone przerwy pomiędzy kolejnymi dawkami. A kiedy już udało się uzyskać remisję było kilka miesięcy przerwy i znów powtórka z rozrywki, z tym, że jak wiadomo za każdym razem możliwości leczenia się kurczyły.
O leczeniu limfocytami nie słyszałam ale tą drugą opcję jaką tobie zaproponowano owszem, tyle, że otrzymałam tylko jeden kurs winblastyny bo dostałam po nim zapalenia trzustki i dalej już mi jej nie podawano. Z tego co słyszałam od lekarzy jest to "lekka" chemia, ja miałam mieć ją podawaną profilaktycznie po skończonym leczeniu aby zapobiec kolejnemu nawrotowi.

Kaśku

24.05.2010 21:07

Odpowiedz

O 19:06, dnia 2010-05-24 yagudka napisał(-a):

O leczeniu limfocytami nie słyszałam ale tą drugą opcję jaką tobie zaproponowano owszem, tyle, że otrzymałam tylko jeden kurs winblastyny bo dostałam po nim zapalenia trzustki i dalej już mi jej nie podawano. Z tego co słyszałam od lekarzy jest to "lekka" chemia, ja miałam mieć ją podawaną profilaktycznie po skończonym leczeniu aby zapobiec kolejnemu nawrotowi.

Winblastyna to przecież składnik standartu w leczeniu ziarnicy tzw ABVD (V = Winblastyna)

zabka

25.05.2010 08:15

Odpowiedz
Witam Was serdecznie
Jestem tutaj nowa a temat mnie bardzo interesuje, gdyż bliska mojemu serca osoba w grudniu 2009 dowiedziała się, że ma chłoniaka IV typ. Jest po 5 kursach ABVD, 5 tydzień naświetlań- guz w śródpiersiu na początku 3,5 cm obecnie 3( po radio się zmniejszył). W trakcie chemioterapii pojawił się w innym miejscu kolejny guz (nie wspominam o innych "malutkich"), który zaczyna bardzo szybko rosnąć obecnie 1,5 cm (2 tygodnie temu 0,5). Czy to znaczy że jest odporny na leczenie? Proszę Was o podpowiedzi co można robić. Nadmieniam że leczenie jest w Warszawie.Temat jest dla nas nowością i mam wrażenie, że czasami kroczymy po omacku nie wiedząc co i gdzie robić.

Trzymam kciuki

10.06.2010 07:54

Odpowiedz

O 14:38, dnia 2010-05-21 IWON napisał(-a):

O 11:04, dnia 2010-01-14 yagudka napisał(-a):

Witam,ja walczyłam z ziarnicą 13 lat

A ja walczę juz 3ci rok, w tym 8xABVD, 3xESHAP, IVE, LVPP, GEMZAR,mobilizująca, auto i allo od siostry i kolejny nawrót.

Wlaśnie usłyszałam od lekarzy ze choroba jest juz w tym momencie chemiooporna. Ale dają mi opcję, żeby podać bardzo silną kombinację chemii, by zmniejszyć maksymalnie guzy i węzły i potem leczyć mnie DLI(infuzją limfocytów).

Czy ktoś miał podawane limfocyty dawcy, z jakim skutkiem???

druga opcja to podawanie mi raz na tydz.winblastyny jako chemii podtrzymującej.

gratuluję wygranej walki po tylu latach

DLI - daje Ci szansę na całkowite wyleczenie.

Cytat z wywiadu z prof. Shimonem Slavinem:

....- Po raz pierwszy zastosowaliśmy ją 14 lat temu u pacjenta, który był w gruncie rzeczy skazany na śmierć. Chorował na białaczkę i wszystkie, metody leczenia łącznie ze śmiertelnymi dawkami chemio i radioterapii nie skutkowały. Dostał leczenie porównywalne z siłą bomby atomowej, jeżeli chodzi o chemio i radioterapię, ale nowotwór krwi powrócił. Jego matka zabrała go ze szpitala, aby mógł umrzeć w domu. Wezwaliśmy go ponownie, aby spróbować tej nowej metody. Podawaliśmy mu strzykawkę krwi dawcy co tydzień przez okres 6 tygodni. W tym momencie podjęcia leczenia pacjent był już tak chory, że miał nie tylko nowotwór krwi, ale także guz w głowie (widoczny na zewnątrz) oraz guz w krtani, który spowodował konieczność tracheotomii. Za pomocą naszej metody pacjent ten został całkowicie wyleczony i teraz, po 14 latach ma się dobrze i prowadzi normalne aktywne życie....

Trzymam kciuki