keny
27.08.2008 18:02
Autor: moonikaaa • 10.04.2008 11:05 • 50 odpowiedzi
keny
27.08.2008 18:02
kowal83
28.08.2008 00:19
keny
28.08.2008 05:32
Nie wiem czy poprawnie zrozumiałem twoja wypowiedzi: czyli masz dobre doswiadczenia z Bydgoszcza?
kowal83
28.08.2008 08:13
O 07:32, dnia 2008-08-28 keny napisał(-a):
Nie wiem czy poprawnie zrozumiałem twoja wypowiedzi: czyli masz dobre doswiadczenia z Bydgoszcza?
Tak! Bardzo, będąc tam czułem że wszystko będzie ok. Jedyny ból to ogromne kolejki pacjętów. Jak jeździłem na trzy dniowe wlewy to musiałem najpierw dwie godziny czekac na izbie przyjęc a później drugie tyle na korytażu oddział, aż się miejsce w pokoju zwolniło.
keny
28.08.2008 11:34
rydzadam
01.09.2008 20:13
O 08:56, dnia 2008-04-29 Zoisyte napisał(-a):
O 13:05, dnia 2008-04-10 mala_mysz napisał(-a):
Mam pytanie odnośnie "odporności" chłoniaka na leczenie.
Czy ktoś z Was spotkal się może z takim przypadkiem?
Się wtrącę.
Tak naprawdę to nie ma czegoś takiego jak odporność na leczenie, to po prostu wymówka lekarzy, którzy wszystkich leczą jednym szablonem a potem się okazuje że nie zawsze wychodzi.
Muszę się niestety również wtrącić jak czytam takie rzeczy... Gdyby nie było czegoś takiego jak oporność na leczenie, to moja żona nadal by żyła. Ale niestety - bywa i żadna siła (leki) nie jest w stanie w takim przypadku guza zatrzymać. 8xCHOP+R, 1xDHAP, 1xICE, 1xCODOX-M, 2xDexa-BEAM, 1xGDP niedokończony :(. Po każdym kolejnym kompociku - progresja.
keny
02.09.2008 05:20
Isa
01.10.2008 21:36
Przypadkiem weszłam na to forum, bo mama walczy z rakiem piersi ale potwierdzam negatywną opinię o Gliwicach! Mama leczy się tam od 4lat, sporadycznie robią badania, najczęściej badanie opiera się na "macaniu" i stwierdzeniu, że jest dobrze.Niedawno po badaniu USG stwierdzili u mamy, że ma niewielką ilość wody w płucach i wadę zastwkową serca.Serce było zdrowe jak dzwon, a woda podeszła pod płuca i serce i było jej ponad litr.W takim stanie wypuścili mamę, zamiast zrobić dokładniejsze badania.Gdyby nie trafiła do kardiologa dziś by jej nie było.Szybko zrobili operacje w celu ratowania życia.Po tomografie okazało się, że ma rozsiany proces nowotworowy, a przecież była cały czas pod opieką lekarzy specjalistów.....
Gosia B
15.05.2009 10:44
Asterath
12.06.2009 16:43
baldi
14.06.2009 07:23
O 18:43, dnia 2009-06-12 Asterath napisał(-a):
Czy prawda jest stwierdzenie, ze juz po 1 cyklu mozna ocenic tzw. "odpornosc na leczenie"?
ocena skutecznosci przeprowadzana jest w polowie zaplanowanego leczenia.
Co bedzie lepsze jesli nadal nie bedzie poprawy - jak to ujmuje hematolog, "intensyfikacja" dawki czy przeszczep?
lepsze bedzie to, o czym zdecyduja lekarze - wsrod nas, tutaj na forum, nie znajdziesz zadnego wypowiadajacego sie :|
amii
15.06.2009 12:46
O 13:05, dnia 2008-04-10 mala_mysz napisał(-a):
Witam wszystkich.
Mam pytanie odnośnie "odporności" chłoniaka na leczenie.
Czy ktoś z Was spotkal się może z podobnym przypadkiem?
za wszystkie informacje z góry dziękuję.
Witaj. Ja się spotkałam - z moim przypadkiem... Po ABVD był sobie raczek nadal. Okazał się chemio- i jak podejrzewali lekarze radiooporny. Zaczęli więc chemię eskalowaną, najpierw ESHAP, potem BEACOP. Dziad znika wreszcie po tej ostatniej :) Może więc już kończę leczenie, bo na autoprzeszczep onkolodzy się nie zdecydowali, za słaba jestem i powikłania mogłyby być zbyt poważne. Ale gdyby bła wznowa, wtedy już będzie trzeba. Za dużo tych chemii i zniszczenia organizmu, żeby dać mi ten przeszczep, szkoda. Ale może nie będzie wznowy. Ciekawe, że byłam już wytatuowana do radioterapii, gdy konsultant wycofał mnie z tego leczenia; okazało się, że gdyby mnie napromieniać na tak dużym obszarze - cały tułów i szyja po żuchwę, rak rozrósłby się a jak nie byłabym w stanie pokonać skutków takiego napromieniania i choroby nowotworowej jednocześnie. Pamiętaj, każdy przypadek raka jest nieco inny i musisz być prowadzony przez doświadczonych lekarzy, jak najlepszymi metodami leczenia dla twojego przypadku. Pozdrawiam!
Anna
15.06.2009 13:01
anulek75
15.06.2009 13:57
O 15:01, dnia 2009-06-15 Anna napisał(-a):
Nasz lekarz powiedział, że ziarnica to nie rak a choroba nowotworowa układu chłonnego.
Pozdrawiam i życzę pomyślnego zakończenia leczenia.
Mi też tak na początku choroby powiedziała pewna pani doktor i ta nazwa znacznie bardziej mi odpowiada
Pozdrawiam
AGA
16.06.2009 09:37
Do mnie tez pani doktor powiedziala, ze to nie jest rak tylko, ze sie leczy w szpitalu onkologicznym:)) Pocieszające i tego się przez cały czas trzymałam i jest OK.
Ciekawy
16.06.2009 14:28
O 11:37, dnia 2009-06-16 AGA napisał(-a):
Do mnie tez pani doktor powiedziala, ze to nie jest rak tylko, ze sie leczy w szpitalu onkologicznym:)) Pocieszające i tego się przez cały czas trzymałam i jest OK.
Bo to prawda - ZZ to taki "raczek" a nie rak :) Jak się Onkologa pytałem ze swoimi obawami czy to prawda że ZZ to "dobry nowotwór" bez namysłu odpowiedział Tak :)
Asterath
16.06.2009 17:32
O 09:23, dnia 2009-06-14 Baldi napisał(-a):
O 18:43, dnia 2009-06-12 Asterath napisał(-a):
Czy prawda jest stwierdzenie, ze juz po 1 cyklu mozna ocenic tzw. "odpornosc na leczenie"?
ocena skutecznosci przeprowadzana jest w polowie zaplanowanego leczenia.
Mnie hematolog caly czas goraco zapewnia, ze na swiecie norma jest sprawdzanie skutecznosci po 2 cyklach, jednak w osrodku w Gdyni, w ktorym sie lecze, praktykuja to juz po 1 cyklu.
luq79
17.06.2009 16:54
Zwał jak zwał , ja się pytam jak go lub ją wyprosić z mojego organizmu, bo z tym pasożytem nie chce mieć nic wspólnego.
Ciekawy
17.06.2009 17:46
O 18:54, dnia 2009-06-17 luq79 napisał(-a):
Zwał jak zwał , ja się pytam jak go lub ją wyprosić z mojego organizmu, bo z tym pasożytem nie chce mieć nic wspólnego.
luq79 przygladam i kibicuję Twoim zmaganiom od początku i jestem pewien że jeszcze chwila i uzyskasz nakaz eksmisji dla niechcianego lokatora Twojego Organizmu. :)
Magdusia
17.06.2009 19:48
O 19:46, dnia 2009-06-17 Ciekawy napisał(-a):
O 18:54, dnia 2009-06-17 luq79 napisał(-a):
Zwał jak zwał , ja się pytam jak go lub ją wyprosić z mojego organizmu, bo z tym pasożytem nie chce mieć nic wspólnego.
luq79 przygladam i kibicuję Twoim zmaganiom od początku i jestem pewien że jeszcze chwila i uzyskasz nakaz eksmisji dla niechcianego lokatora Twojego Organizmu. :)
Mimo, że jestem zodiakalnym skorpionem moje nowe motto brzmi "SKORUPIAKOM MÓWIMY NIE!". Podczas chemii "wywalałam z siebie świniaka" ;)