Ziarnica.pl
← Wróć do anegdot

Biopsja węzła szyjnego. NAGO.

Autor: Administrator 14.05.2026 11:42 2 wyświetleń +0 polubień

Pwiekszone węzły nigdy nie zmusiłyby mnie do odwiedzin u lekarza, nie wiem czemu tym razem było inaczej. Rutynowe "opukanie" dało diagnozę "wirusowe zapalenie węzłów chłonnych".... Faszerowna coraz to silniejszymi antybiotykami (które jak się można domyślać prędzej szkodziły niż pomagały) przeżyłam 3 miesiące - do zmiany lekarza... Bardzo szybko antybiotyki zostały odstawione, dostałam skierowanie na badania, a potem do chirurga. Ten dał mi skierownie do szpitala, chociaż jak twierdził nie widział sensu w ingerencji chirurgicznej. Znalazłam się w końcu w szpitalu. Po załatwieniu kilku formalności zaprowadzili mnie do sali. Po jakimś czasie przyszła pielęgniarka podając mi "coś" co miałam na siebie włożyć... Widząc moją głupią minę wytłumaczyła mi, że podczas zabiegu muszę być naga, a "to" ułatwi rozebranie mnie..(do tej pory zastanawiam się dlaczego podczas pobrania węzła z szyi musiałam być zupełnie naga...) zastanawiając sie nad tym jechałam na salę operacyjną. Gdy lekarze przygotowywali się do zabiegu, ja leżałam na środku sali coraz bardziej przerażona.. Myślałam o zabiegu i o tym, że kurcze blade jestem naga!!! Nagle wkoło mnie zrobiło się pełno lekarzy, jakiś zastrzyk, potem jeszcze coś i 1..2..3.. i śpię. Obudziłam się jeszcze na sali.. byłam chyba jescze pod wpływem środka odurzającego, bo zaraz zaczełam uświadamiać pielęgmiarki, że jestem .... naga. Ponoć uświadamiałam pacjentów napotkanych na drodze do sali pooperacyjnej (piszę ponoć, bo nie pamiętam tego, słyszałam od pielęgniarek). Również, gdy już dotarłam na miejsce moje współlokatorki dowiedziały się o moim "nagim problemie".... Po całkowitym "wytrzeźwieniu" pamiętałam tylko, że byłam naga...

Inne anegdoty