Ziarnica.pl
← Wróć do anegdot

Anegdota społeczności

Autor: Administrator 14.05.2026 11:42 6 wyświetleń +0 polubień

To miał być rutynowy zabieg - zresztą po raz drugi usuwano mi węzeł szyjny i byłam już mądrzejsza o poprzednie doświadczenia. Szpital dobrze znany, sympatyczni lekarze i uczynne, uśmiechnięte siostrzyczki. Po zapakowaniu do szpitalnego łóżeczka (na ustalone 24 godziny) czekałam na swoją kolej. Naturę mam jednak niecierpliwą więc postanowiłam zbadać „stare kąty” i od razu wyłapał mnie na korytarzu ordynator wpatrujący się z mocno wymalowanym na twarzy pytaniem: ”Skąd ja ją znam?”. Uprzedziłam go komentarzem: ”Wtedy miałam włosy do pasa i leżałam piętro wyżej”, i tu pojawiło się zaskoczenie bo chirurg wypalił od razu: ”No tak, ale tym razem chyba nie znów węzełek? Pani to nam tylko średnią wieku na oddziale zaniża:)”- po takim okresie czasu pamiętał co za „krzywdę”:) mi wtedy zrobił. Moje uznanie było wielkie, po chwili jednak już szukał kolejnego obiektu do usunięcia. Obejrzało mnie jeszcze dwóch stażystów. Po godzinie analizowania wyników usg i tk okazało się, że urlop szpitalny potrwa dłużej i nie będzie to znieczulenie miejscoweale normalna operacja z usunięciem węzła głębokiego i okolicznych zmienionych tkanek do badania histpat. Humor od razu zniknął i pojawił się płacz - każdy kto mnie znał wiedział, że panicznie boję się narkozy, której w życiu nie miałam i nie chciałam. Moja mama przez godzinę prosiła żebym ponownie rozpakowała rzeczy, i że to nic takiego ta narkoza. Ale blokada psychiczna nie pozwoliła mi spać przez większą część nocy a komentarze sąsiadek z sali, że one są już tu 5 raz poirytowały mnie do tego stopnia, że pół nocy spędziłam siedząc na korytarzu z miną skazańca. Poranek zaczął się od standardowej akupunktury celem wkłucia welflonu - siostry nie dały rady, na bloku podobno mieli być bardziej wprawni. Ubranie specjalnej koszulki tez graniczyło z cudem - czy oni nie przewidują ludzi o wzroście jakieś 180cm? Potem już tylko głupi jaś i stresowe drgawki w drodze na blok oraz obietnica wymuszona na siostrze, że obudzi mnie zaraz po wszystkim. A na bloku atmosfera bardzo przyjacielska więc trochę zdenerwowanie opadło do momentu wkłucia welflonu, po 8 próbie na rękach przerzucono się wreszcie z sukcesem na szyję. Reszty nie pamiętam:/ no ale tak chyba powinno być?:) Po 2,5 godzinach odegrałam największe przedstawienie swojego życia. Wybudzanie było krótkie, zobaczyłam siostrę i podziękowałam, za to że nadal tu jestem. Zapytałam tylko czemu tak krótko to trwało -siostra wmawiałam mi, że jednak nie mam racji. Powoli zaczęły wychodzić zgubne skutki narkozy – podniosłam w drodze powrotnej na salę ogromny jęk i płacz - krzyczałam, że ONI MI NIC NIE ZROBILI I JA CHCĘ TEJ OPERACJI!!!!!!! Podobno jakiś czas trwało moje uspokajanie i uświadamianie innym pacjentom, że to tylko skutki uboczne po operacji i na prawdę nie ma się czym martwić. Faktu, że próbowałam wyjść z łóżka na korytarz w szpitalnej piżamce też nie pamiętam. I kto mi teraz powie, że narkoza to nie cud medycyny?:) _______________________________________________________________

Inne anegdoty