nie ma nic gorszego jak zakompleksiony "polaczek"
Taaaaaaaaa, a Zygmunt Freud byl zapewne "zakompleksionym" Czechem/Austriakiem :/ i dlatego zachowal tak złe zdanie o Ameryce i Amerykanach po swej pierwszej (i ostatniej) podrozy do Stanow:
"W 1909 roku Zygmunt Freud w towarzystwie swojego ucznia Carla Junga po raz pierwszy i jedyny goscil w Stanach Zjednoczonych,by wyglosic kilka wykładów na Clark University w Worcester. Honorowy doktorat,ktory przyznaly mu wladze tej uczelni,byl pierwszym instytucjonalnym dowodem uznania dla dorobku naukowego Freuda.
Choc podroz ta uwienczona zostala olbrzymim sukcesem,Freud zawsze wspominal ja jak
koszmar
.
Amerykanow nazywal dzikusami..
"
<"Sekret Freuda", Jed Rubenfeld>
Pocieszajacy jest fakt,ze jestem "zakompleksiona" na punkcie Ameryki podobnie jak Zygmus =
BARDZO madry czlowiek