Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

miesiaczka a chemiotera

Autor: Gabi • 07.03.2007 22:26 • 24 odpowiedzi

Gabi

07.03.2007 22:26

Odpowiedz

chcialam sie podzielic a za razem dowiedziec czy miesiaczka ma jakis wplyw na samopoczucie podczas czhemii. ja sama zauwazylam u siebie ze wlewy w czasie w mktorym nie przypada mi miesiaczka pr5zezywam wiadomo w jaki sposob tj. brak apetytu, zmeczenie, sennos, wymioty itd. natomiast wlewy ktore mam w tygodniu miesiaczki znosze bardzo dobrze mam apetyt,jestem zywsza i ogolnie dobrze sie czuje przynajmniej lepiej w porownaniu do tych wczesniej opisanych. czy ktoras z pan tez to zauwazyla? i czy istnieje jakas zaleznosc? pytanie moze blache ale lekarz nie bardzo chcial mowic a mnie to ciekawi. z gory dziekuje za wszelkie posty i pozdrawiam.

Dorta

08.03.2007 15:52

Odpowiedz

Ja w trakcie chemi straciłam miesiączke na 6 miesięcy,obecnie wszystko wróciło do normy.

damulka

08.03.2007 19:40

Odpowiedz
Ja stracilam okres po 5 wlewie ABVD a wczesniej gorzej znosilam wlewy z miesiaczka.

Gabi

08.03.2007 20:38

Odpowiedz

O 20:40, dnia 2007-03-08 damulka napisał(-a):

Ja stracilam okres po 5 wlewie ABVD a wczesniej gorzej znosilam wlewy z miesiaczka.

No rozumiem czyli wynika z tego ze kazdy organizm znosi to inaczej. ale dzieki

damulka

09.03.2007 15:46

Odpowiedz

O 21:38, dnia 2007-03-08 Gabi napisał(-a):

No rozumiem czyli wynika z tego ze kazdy organizm znosi to inaczej. ale dzieki

Wiesz, wydaje mi sie, ze znoszenie przez organizm w bardzo duzym stopniu zalezy od psychiki, ogolnego nastawienia. Jak jest sie w dobrym nastroju i ma sie pozytywne nastawienie to i dolegliwosci sa mniejsze. Przynajmniej u mnie tak jest.

Gabi

09.03.2007 17:50

Odpowiedz

O 16:46, dnia 2007-03-09 damulka napisał(-a):

O 21:38, dnia 2007-03-08 Gabi napisał(-a):

No rozumiem czyli wynika z tego ze kazdy organizm znosi to inaczej. ale dzieki

Wiesz, wydaje mi sie, ze znoszenie przez organizm w bardzo duzym stopniu zalezy od psychiki, ogolnego nastawienia. Jak jest sie w dobrym nastroju i ma sie pozytywne nastawienie to i dolegliwosci sa mniejsze. Przynajmniej u mnie tak jest.

zgadzam sie. ja ogolnie jestem optymistka i zycze tego kazdemu. ja wierze w to ze jak uwierze ze wszystko bedzie dobrze to tak bedzie. ja tylko w szpitalu jak jestem to czuje ze jestem chora a tak na codzien to zyje jak dawniej no przynajmniej w jakims stopniu

damulka

09.03.2007 20:22

Odpowiedz

Ja tez z reguly widze szklanke do polowy pelna :)

I podobnie jak u Ciebie choroba nie wypelnila mojego zycia, ze jestem chora to czuje tylko przy wlewie i kilka dni po, a tak prowadze zycie jak wczesniej - praca, hobby, aktywnosc fizyczna, tyle ze lepiej sie odzywiam i dluzej spie.

O 18:50, dnia 2007-03-09 Gabi napisał(-a):

zgadzam sie. ja ogolnie jestem optymistka i zycze tego kazdemu. ja wierze w to ze jak uwierze ze wszystko bedzie dobrze to tak bedzie. ja tylko w szpitalu jak jestem to czuje ze jestem chora a tak na codzien to zyje jak dawniej no przynajmniej w jakims stopniu

baldi

09.03.2007 21:06

Odpowiedz

nie chce nic mowic, ale chyba jestes jedna z niewielu szczesciar, ktore prowadza normalne zycie podczas leczenia :) pogratulowac!!

damulka

10.03.2007 00:18

Odpowiedz

staram sie cieszyc kazda chwila :)

O 22:06, dnia 2007-03-09 Baldi napisał(-a):

nie chce nic mowic, ale chyba jestes jedna z niewielu szczesciar, ktore prowadza normalne zycie podczas leczenia :) pogratulowac!!

Gabi

10.03.2007 08:47

Odpowiedz

nie no wiadomo tak kolorowo to nie jest bo jednak mam to nauczanie indywidualne. zle sie czuje ale odnosze to jako chwile slabocsi i staram sie tym nie przejmowac. ale szczerze w poniedzialek jade na 6 wlew i umieram ze strachu co wyniknie z tomografii. ALE BEDZIE DOBRZE MUSI BYC NIE MA INNEJ OPCJI.....:)

damulka

10.03.2007 10:10

Odpowiedz

mi bardzo pomaga mysl, ze fakt, iz zle sie czuje jest efektem procesu leczenia, a wiec zdrowienia, a nie postepu choroby. dzieki temu jestem w stanie to zaakceptowac i sie temu nie poddawac.

Asica

10.03.2007 15:40

Odpowiedz

O 22:06, dnia 2007-03-09 Baldi napisał(-a):

nie chce nic mowic, ale chyba jestes jedna z niewielu szczesciar, ktore prowadza normalne zycie podczas leczenia :)

Juz na podstawie tego watku widac,ze tychze "szczesciar" jest wiecej niz jedna :) Ja moge sie dopisac do listy jako trzecia :) I IMO WCALE nie zalezy to od szczescia,ale od nastawienia chorego oraz bliskich/otaczajacych go osob..bo nawet pozytywne nastawienie chorego moze z czasem nawalic,gdy udzieli mu sie strach,niepewnosc otoczenia..

O 18:50, dnia 2007-03-09 Gabi napisał(-a):

zgadzam sie. ja ogolnie jestem optymistka i zycze tego kazdemu. ja wierze w to ze jak uwierze ze wszystko bedzie dobrze to tak bedzie.

"..nieważne, jak długo beda trwały burze i jak ciemne beda chmury przysłaniajace szczescie, nalezy pamietac, ze nagle moze zaswiecic jasne,cieple slonce.." :-)

"Miłość jest wieczna" I.Stone

Takiego nastawienia zycze wszystkim leczacym sie :-) no i ozdrowiencom rowniez :-)

Gabi

11.03.2007 09:02

Odpowiedz
ale dla mnie najsmieszniejsze jest to jak ktos mowi: ,,nie ty nie jestes chora bo za dobrze wygladasz"- robie to dla siebie mam ochote zadbac o swoj wyglad to to robie. ogolnie ucze sie w liceum i slyszalam tez plotki na swoj temat ze: ,,ona nie jest chora bo chodzi po miescie"-nie no jasne pewnego dnia wstalam rano i mysle sobie a zachoruje na zz czemu by nie?heh

iwon

11.03.2007 13:48

Odpowiedz

Ja również dopisuję sie do osób, które starają sie funkcjonować normalnie i pozytywnym nastawieniem walczyc z chorobą. mimo ze jestem na początku drogi, tj. 2 wlew mysle że tak dobre nastawienie i samopoczucie zachowam na dłużej. I rowniez zauwazylam wokól siebie tych, którzy dziwią sie że jeszcze chodzę. a jak mówie ,że pracuje to już w ogóle oczy jak 5 zlotych. prowadzę gabinet kosmetyczny i dopóki będe mogła za nic nie zrezygnuje.

ewcia8801

30.01.2008 09:59

Odpowiedz

Ja jestem na końcu chemiii, zostaje jeszcze radio,ale staram sie żyć choc odrobime normalnie:) niestety mam niska liczbe leukocytów i moi rodzice staraja sie trzymac mnie na krótko. Najgorsze jest to zamkniecie w domu,ale mysle pozytywnie cały czas i nie poddaje sie bo przeciez musi byc dobrze i juz jest tak blisko do końca. Chce sie żyć i już :)

Moniq

31.01.2008 20:10

Odpowiedz

O 10:59, dnia 2008-01-30 ewcia8801 napisał(-a):

Ja jestem na końcu chemiii, zostaje jeszcze radio,ale staram sie żyć choc odrobime normalnie:) niestety mam niska liczbe leukocytów i moi rodzice staraja sie trzymac mnie na krótko. Najgorsze jest to zamkniecie w domu,ale mysle pozytywnie cały czas i nie poddaje sie bo przeciez musi byc dobrze i juz jest tak blisko do końca. Chce sie żyć i już :)

a ja odwrotnie, teraz to dopiero mam luz:D a zycie prowadze chyba jeszcze bardziej aktywne niz przed choroba tylko przez to potrzebuje wiecej snu....rodzice i znajomi bronia mnie tylko jak trzeba dzwigac cos ciezkiego czy ogolnie jakas inna ciezka prace fizyczna wykonywac....a raz jak mialam ostre zapalenie oskrzeli po chemi to w domu wytrzymalam tylko trzy dni bez wychodzenia

Ewcia88

08.03.2008 19:16

Odpowiedz

Słuchajcie mam małe pytanko do przemiłych kobitek. Jak myślicie czy moge isc do ginekologa zrobic cytologie w trakcie leczenia (aktualnie przed radio po chemi, ciagle mało białych) PROSZE o jakies porady, moze i doświadczenia

ewelka

08.03.2008 20:10

Odpowiedz

O 20:16, dnia 2008-03-08 Ewcia88 napisał(-a):

Jak myślicie czy moge isc do ginekologa zrobic cytologie w trakcie leczenia.

ja nie widze nic przeciwko. Sama mialam robiona cytologe w trakcie chemii zalecona przez panią doktor :)

madzia1

08.03.2008 20:14

Odpowiedz

O 20:16, dnia 2008-03-08 Ewcia88 napisał(-a):

Słuchajcie mam małe pytanko do przemiłych kobitek. Jak myślicie czy moge isc do ginekologa zrobic cytologie w trakcie leczenia (aktualnie przed radio po chemi, ciagle mało białych) PROSZE o jakies porady, moze i doświadczenia

A nie miałaś przed rozpoczętą chemioterapią konsultacji ginekologicznej? Ja przed pierwszym wlewem między innymi miałam wizytę u ginekologa i pobrany wymaz do badania cytologicznego. Myślę, że nie ma żadnych przeciwwskazań do pójścia do ginekologa, ale jeśli masz jakieś wątpliwości to najlepiej zapytać o to swojego onkologa.

aguśk

09.03.2008 15:12

Odpowiedz
Ja dopiero jestem na poczatku drogi i staram się życ normalnie, pracuje i nadal zyje aktywnie.Chociaz ostatnio musialam zwolnic tempo bo chyba spadek tych leukocytów zależny jest od braku wypoczynku a z tym ostatnio bylo kiepsko u mnie i drugi wlew zostal przełożony:(
musze chyba wiecej spac i na ten czas troche przystopowac, zatem pierwszy wekendzik relaksujacy, spacerki, książeczka i dużo snu.Zobaczymy czy bedą efekty.
Pozdrawiam