MARTA
12.01.2007 06:50
WLśnie czytam o tej chorobie.Czytan i własnym oczom nie wieżę jakie to smutne.Wczoraj zmarła moja koleżanka właśnie na tą chorobę.Jest mi bardzo ciężko,trzymam za wszystkich chorujących mocno kciuki.Zobaczycie będzie dobrze.
Autor: MARTA • 12.01.2007 06:50 • 37 odpowiedzi
MARTA
12.01.2007 06:50
WLśnie czytam o tej chorobie.Czytan i własnym oczom nie wieżę jakie to smutne.Wczoraj zmarła moja koleżanka właśnie na tą chorobę.Jest mi bardzo ciężko,trzymam za wszystkich chorujących mocno kciuki.Zobaczycie będzie dobrze.
Zoisyte
12.01.2007 07:57
O 07:50, dnia 2007-01-12 MARTA napisał(-a):
WLśnie czytam o tej chorobie.Czytan i własnym oczom nie wieżę jakie to smutne.Wczoraj zmarła moja koleżanka właśnie na tą chorobę.Jest mi bardzo ciężko,trzymam za wszystkich chorujących mocno kciuki.Zobaczycie będzie dobrze.
Właśnie takie posty mnie wkurzają.
Nie masz nic konkretnego do powiedzenia??
TO NIE PISZ TAKICH GŁUPOT.
Może zaczniemy prowadzić statystykę umieralności??
"Wczoraj zmarła moja koleżanka właśnie na tą chorobę.Jest mi bardzo ciężko,trzymam za wszystkich chorujących mocno kciuki.Zobaczycie będzie dobrze."
Czy liczysz że wszyscy umrą?? Bo jak nie to nie rozumiem zupełnie tego zestawienia "umarła - będzie dobrze".
Czy to tak ciężko pomyśleć zanim się coś napisze????
baldi
12.01.2007 08:49
O 08:57, dnia 2007-01-12 Zoisyte napisał(-a):
Właśnie takie posty mnie wkurzają.
uuuu. mnie takie Twoje tez :/
mimo wszystko, mowie serio.
Może zaczniemy prowadzić statystykę umieralności??
wbrew pozorom sporo osob o to pyta.
Czy to tak ciężko pomyśleć zanim się coś napisze????
pisalem juz o tym, ale dosc dawno, wiec sie powtorze:
moze chodzi o to, ze kazdy inaczej patrzy na termin, ktory zapewne nie raz i nie dwa uslyszy podczas przebywania w spoleczenstwie "bedzie dobrze". bo ja mam w glowie od razu cos takiego "a skad Ty, k&%*a, mozesz wiedziec, ze bedzie?" :/ ale siedze cicho i odchodze w swoja strone.. bo ja mam inne postrzeganie na swiat..
tylko "problem" w tym, ze wydaje mi sie, ze spora czesc ozdrowiencow tez ma takie samo zdanie.. a spoleczenstwo ma inne. no bo przeciez bedzie dorbze.. "oni" to wiedza.. niech im bedzie.. :/
a Twoj przedpisca mial troche racji. chcial z siebie wyrzucic cos, co mu wadzilo w glowie. i chwala mu za to. niech inni zrozumieja, ze ziarnica to nie jest zlamanie reki czy kaszel. i dopoki WHO nie uzna tej choroby za calkowicie wyleczalna to ja nadal, zawsze i wszedzie, bede mowil, ze na to sie umiera. i koniec.
Asica
12.01.2007 16:12
O 08:57, dnia 2007-01-12 Zoisyte napisał(-a):
Właśnie takie posty mnie wkurzają.
To next razem jak takowy przeczytasz to idz pobiegac,a nie "jedziesz" po "nowych" ;>
Nie masz nic konkretnego do powiedzenia??
MA/MIALA i powiedziala TO..Uwazasz,ze smierc kogos BLISKIEGO to cos malo konkretnego???
TO NIE PISZ TAKICH GŁUPOT.
PRAWDA to wg Ciebie glupota? :|
Może zaczniemy prowadzić statystykę umieralności??
MOZEMY, "pozwalam" ;>
Czy to tak ciężko pomyśleć zanim się coś napisze????
Czy to tak ciezko pogodzic Ci sie ze swiadomoscia,ze "BEDZIEMY" zyli krocej niz inni?? Czas spojrzec prawdzie w oczy i sie z nia pogodzic, Monsieur Zoisyte ;>
Ewolak
12.01.2007 18:10
Czy to tak ciezko pogodzic Ci sie ze swiadomoscia,ze "BEDZIEMY" zyli krocej niz inni?? Czas spojrzec prawdzie w oczy i sie z nia pogodzic, Monsieur Zoisyte ;>
Zastanawaiłam się, czy odpisać no i piszę.
Wiem, że Twoja wypowiedź była kierowana głównie do Zoisyte, ale poruszyła mnie bardzo.
Ciągle się boję tego,że moge żyć krócej niż inni. Jeszcze nie wiem, czy mam remisję (pet w marcu). Mi osobiście jest bardzo ciężko pogodzić się z tą myślą. Mam małe dziecko, chce żyć jak najdłużej.
To nie dla wszystkich jest takie proste. Ta prawda jest bolesna, bardzo bolesna i czasami (a może nawet często) pogodzenie się z tym faktem może być niemożliwe.
Joaśka Ż.
12.01.2007 18:45
Joaśka Ż.
12.01.2007 18:45
O 19:10, dnia 2007-01-12 Ewolak napisał(-a):
Czy to tak ciezko pogodzic Ci sie ze swiadomoscia,ze "BEDZIEMY" zyli krocej niz inni?? Czas spojrzec prawdzie w oczy i sie z nia pogodzic, Monsieur Zoisyte ;>
Zastanawaiłam się, czy odpisać no i piszę.
Wiem, że Twoja wypowiedź była kierowana głównie do Zoisyte, ale poruszyła mnie bardzo.
Ciągle się boję tego,że moge żyć krócej niż inni. Jeszcze nie wiem, czy mam remisję (pet w marcu). Mi osobiście jest bardzo ciężko pogodzić się z tą myślą. Mam małe dziecko, chce żyć jak najdłużej.
To nie dla wszystkich jest takie proste. Ta prawda jest bolesna, bardzo bolesna i czasami (a może nawet często) pogodzenie się z tym faktem może być niemożliwe.
Witajcie
Nie ma co chować głowy w piasek przed problemem. Wszysycy boimy się o siebie i bliskich. Paradoksalnie, to że słyszymy o odejściu kogoś na zz zapewnia Wam (jam matka uleczonego)wieksze szanse na przeżycie. Statystyka jest wredna ale prawdziwa.
Zoi - nie obcinaj takich postów. Nie ma co się oszukiwać. Pisać tylko o tym, że zz jest wyleczalna w 80%. A te 20? Przemilczeć?
Hunter
12.01.2007 19:12
danka
12.01.2007 19:38
Asica
12.01.2007 21:12
O 19:45, dnia 2007-01-12 Joaśka Ż. napisał(-a):
Nie pisać o Elce z Bytowa - której nie ma, o Helce - której nie ma? O wielu innych, którym się nie udało? Jak to tak?
Oni nie zasłużyli na nasze przemilczenie.
no to teraz cos mi sie skojarzylo :((
O 08:57, dnia 2007-01-12 Zoisyte napisał(-a):
Czy to tak ciężko pomyśleć zanim się coś napisze????
A Ty pomyslales jak zalozyles kiedys-kiedys watek-wspomnienia o Helce??? Zarzucasz teraz "nowej" dziewczynie,ze napisala o smierci swojej kolezanki?? a kiedys SAM co robiles??? Hipokryzja???
A moze przeprowadzasz segregacje = o smierci tych i tych
Michał
12.01.2007 22:18
Aga79
13.01.2007 01:11
Ewa
13.01.2007 09:42
joanna
13.01.2007 11:20
Ja nie potrafię pogodzić sie z myślą, że moge żyć "krócej niż inni". Nie potrafię, nie chcę...? A z drugiej strony, czy muszę? Każde statystyki coś tam mówią, chociażby statystyki wypadków samochodowych. Osobiscie, żadne wątki mi nie przeszkadzają, ani ten ani inny. Cholernie ciężko czytać, że komuś sie nie udało, ale to przybliża nam rzeczywistość. Sama należę do osób, ktorym wypowiedzienie się w taki czy inny sposób bardzo pomaga. Ze swoja chorobą nie ukrywałam się, choć rzeczywiście najczęsciej slyszałam/slyszę "będzie dobrze", a to, jak wszystcy wiemy, nie zawsze prawda.
Karkurt
13.01.2007 13:01
O 10:42, dnia 2007-01-13 Ewa napisał(-a):
Myślę, że statystykami lepiej się nie interesować, bo tak naprawdę niewiele mówią. Nie ważne czy masz stopien I, II czy IV, ważne abyś od początku trafił do właściwego lekarza i był właściwie leczony.
Zgadzam się z tym w 110 procentach .Krótko i treściwie.
tekst
Marta
13.01.2007 14:20
Asica
13.01.2007 16:03
O 15:20, dnia 2007-01-13 Marta napisał(-a):
nie chciałam nikogu skrzywdzić tym co napisałam.
Nie skrzywdzilas NIKOGO
Ja straciłam bardzo blisko mi osobę.
['] :(((
Powodzenia.
Dziekuje w imieniu wszystkich.
Justyna
13.01.2007 17:01
Ewa
13.01.2007 18:53
O 19:10, dnia 2007-01-12 Ewolak napisał(-a):
Ciągle się boję tego,że moge żyć krócej niż inni. Jeszcze nie wiem, czy mam remisję (pet w marcu). Mi osobiście jest bardzo ciężko pogodzić się z tą myślą. Mam małe dziecko, chce żyć jak najdłużej.
Wstawię Ci do przeczytania stary post z tego forum na pocieszenie:)
Znam tego gościa i wiem, że żyje nadal i na szczęście ma się dobrze. Pytany dzisiaj o zz, odpowiada: A co to takiego? :))))
Myślę, że wyleczeni z zz mają takie same szanse na długie życie jak Ci co na nią nie chorowali.
A o naszym czasie i sposobie zejścia z tego świata, tam na górze pewnie już myślą:))) Dajmy im szansę, może coś sensownego wymyślą!
A teraz stary post.
autor: Michał, dodał 2004-06-14 11:59 komentuj
Witaj Wiolu. Przed chwilą przeczytałem o chorobie Twojego męża. Chciałbym Tobie i Twojemu mężowi napisać parę zdań o mojej ziarnicy. Zdiagnozowano ją w marcu 1978r, miałem 23 lata. Stwierdzono drugie stadium choroby ( tak to wówczas określano ). Najpierw były naświetlania telekobaltem ( ok. dwóch miesięcy ), potem chemioterapia. Koniec kuracji w lutym 1979r. W trakcie chemii ożeniłem się. Minęło ponad 25 lat. Mój obecny kontakt ze szp. onk. to tylko wizyty kontrolne. Bądźcie dobrej myśli, w żadnym wypadku nie można się załamywać. Ziarnica była i jest wyleczalna. Przez ten okres czasu medycyna zrobiła duże postępy. Myślę, że żyję do dziś dzięki szybkiej diagnozie, zastosowaniu właściwej terapii, opiece poznańskich lekarzy, ufności w to, że będę zdrowy i co najważniejsze dzięki wspaciu i obecności przy mnie wtedy narzeczonej a teraz mojej żony.
Życzę optymizmu i powodzenia w powrocie do zdrowia. Michał
renata
13.01.2007 22:09
O 18:01, dnia 2007-01-13 Justyna napisał(-a):
Moi Drodzy! Ważne,aby się nie poddawać,każdy walczy inaczej z chorobą,a my zdrowi możemy pomagać na różne sposoby.Jednak są tacy, co zwyciężyli i to jest nadzieja dla innych.Ja do nich się zaliczam i wszystkim życzę ZDROWIA.
Pozdrawiam