Kiedy zaczynałam przygodę z ziarnicą bałam się wchodzić na to forum. Dowiedziałam się o chorobie - czułam się właściwie zupełnie dobrze, weszłam na forum i prześledziłam tematy wątków "Wypadające włosy", "Popalony przełyk", "Popękane żyły"... Przeraziłam się i łatwiej było mi to znosić, nie czytając, żeby się nie nastawiać, nie bać bardziej. Nie mniej jednak z pewnością wielu osobom to pomogło, wiedziały co je czeka... Nie wyobrażam sobie czytać na forum dla osób chorych NIE NA GRYPĘ, wpisów w stylu "kiedy umrę"... Tym bardziej, że baaaardzo często jest tak, że najbardziej rozczulają się nad sobą osoby najmniej cierpiące, co często widać nawet w zwykłych przychodniach. Ile to ja się nasłuchałam w tych kolejkach, kto to gorzej znosi, a kto to bardziej cierpi, a kto to ma gorsze powikłania... Rozumiem potrzebę podzielenia się tym z kimś, ale wszyscy dobrze wiemy, że pozytywne nastawienie ciężko bywa utrzymać podczas naszych doświadczeń, a słuchanie historii bez happy endu nie pomaga! Mi osobiście zdecydowanie mocniejszego kopa dawało "Aga, podziwiam Cię, że świetnie sobie radzisz", niż teksty "Ale Cię tam biedaku męęęcząąą...". Niefajne jest robić sobie ciekawostkę z czyjejś rozpaczy. A już na pewno nie na takim forum. Zaglądają tu nie tylko ozdrowieńcy, do licha. ;/