Anula1_1
13.09.2006 11:29
witam. Na początek napisze ze jestem strasznym nerwusem hipochondrykiem, ktory przejmuje sie kazda krostka na ciele. Tym razem niestety to nie tylko krostka. To powiekszone wezły chłonne w pachwinach, po prawej stronie na samym dole brzucha, dwa z boku szyi i jeden za uchem...Pierwszy wyskoczyl mi ok 2 miesiace temu, te w pachwinach jakis miesiac temu. Przez pewien czas czulam sie zle, tlyko ze mialam rozne rozniste dolegliwosci ktorych sama nie umialam sprecyzować...wiem ze wiekszosc z nich bylo na tle nerwowym bo kiedy sie wreszcie uspokoilam, przechodziło.tyle ze te węzły są.brałam antybiotyk bo w badaniu moczu wyszlo mi ze mam jakas infekcje.Bralam antybiotyk, infekcja zniknela, lecz wezly jak były tak są.wlasnie juz po wyleczeniu tej infekcji pojawil sie nastepny wezel ten w dole brzucha.dwa miesiace 2,5 miesiaca temu mialam robione USG brzucha, wszystko ok, mialam rtg klatki-ok, badanie krwi trzy razy z OB - ok...Lekarz ostatnio objrzal mi te wezly w pachwinach i w sumie powiedzial ze nie ma sie czym martwic i zebym zbadała sie ginekologicznie a nastepnie przyszla jeszcze raz do niego.Dodam ze nie mam swedzenia skory ani potów nocnych, nie mam goraczki i teraz czuje sie dobrze...tyle ze schudłam troche,ale mysle ze to dlatego bo przez jakis czas dosłownie zrzerały mnie nerwy i w oogle nie mialam wtedy apetytu, prawie nic nie jadłam, wlasnie w tamtym okresie schudłam. Teraz juz jem normalnie, normalnie sie czuje.Ale te węzły nie daja mi spokoju, bo nie znikają. Powiedzcie czy powinnam ufac lekarzowi ktory po wstepnych podstawowych badaniach mowi ze nie ma sie czym martwic a wezly nadal są??