madamme
13.10.2017 14:43
Od pewnego czasu mam problem węzłami chłonnymi, dlatego byłabym bardzo wdzięczna za zapoznanie się z moim przypadkiem i jakieś Wasze opinie, bądź sugestie.
Ponad miesiąc temu po przebudzeniu poczułam, że moja szyja chyba jest spuchnięta, zaczęłam ją dotykać i po prawej stronie wyczułam dwie duże i twarde kulki. Oprócz powiększonych węzłów w tamtym momencie nic więcej mi nie dolegało, dlatego postanowiłam poczekać kilka dni, czy nie rozwinie się jakieś przeziębienie. Po niecałym tygodniu, kiedy nadal nie odczuwałam żadnych objawów oprócz dużych węzłów poszłam do lekarza pierwszego kontaktu. Pani doktor dała mi skierowanie na morfologie, tsh i crp. Wszystkie wyniki były w normie, więc przy kolejnej wizycie stwierdziła, że powinnam zaczekać tydzień czy się nie zmniejszą i wtedy do niej przyjść. Ja jednak po obczytaniu min. Waszego forum nie dałam się zbyć, więc jedyne co lekarka mi zaproponowała to skierowanie do laryngologa. Jeszcze tego samego dnia przyjęła mnie Pani doktor laryngolog, która najpierw dała mi do zrozumienia, że niepotrzebnie do niej przyszłam, ale gdy wspomniałam, że mam także powiększone węzły w pachwinach od ponad dwóch lat, to zmieniła nastawienie i skierowała mnie na usg węzłów szyjnych. Lekarz wykonujący usg stwierdził, iż mam powiększonych po kilka węzłów z każdej strony, gdzie największy mierzy 19x7mm, ale są to węzły odcznowe i ich obraz wskazuje na łagodny charakter bez zmian patologicznych. Dodatkowo, Pan doktor stwierdził, że dla niego jestem całkiem zdrową osobą i powinnam znaleźć sobie przyjemniejsze zajęcie niż chodzenie po lekarzach. Przyznaję, że wynik usg do końca mnie uspokoił, gdyż węzły były cały czas tak samo duże i twarde, dlatego wspólnie z lekarką laryngolog podjęłyśmy decyzję, że wykonam także biopsję cienkoigłową. Półtora tygodnia temu odebrałam wynik biopsji, który również nie wykazał żadnych patologicznych zmian a wynik badania wskazuje na"przewlekłe zapalenie węzłów chłonnych". Laryngolog dla pewności doradziła mi jeszcze skonsultować wszystkie wyniki z onkologiem, i tak właśnie zrobiłam. W ostatni poniedziałek byłam na prywatnej wizycie u onkologa, który cieszy się dobrą opinią i ten po przejrzeniu moich wyników badań oraz przepytaniu o objawy tj. nocne poty i gorączka uznał, że nie ma żadnych wskazań do dalszej diagnostyki i w jego opinii również jestem raczej zdrową osobą. Zasugerował jedynie zrobienie testów na toksoplazmozę i kontrolę za 3 miesiące.
Przyznam, że mimo uspokajaniu lekarzy i dobrych wyników badań nadal nie jestem pewna czy powinnam na tym etapie zakończyć szukanie przyczyny moich powiększonych węzłów. Po wyczytaniu ogromnej ilości forum oraz artykułów na temat ziarnicy wydaje mi się, że to, że węzły nadal są tak samo duże jak miesiąc temu powinno skłonić lekarza do skierowania mnie na wycięcie, ale żaden tego nie zrobił. Proszę Was o radę, czy powinnam faktycznie dać sobie już spokój i nie szukać na siłę choroby, czy jednak mam powinnam skonsultować się z innym onkologiem, albo dodatkowo wykonać jeszcze inne badania.
Dodatkowo w ciągu ostatniego półtora tygodnia przeszłam dosyć mocną infekcję zatok, która objawiała się gęstą, zieloną wydzieliną z nosa i gardła oraz podwyższoną temperaturą, ale obecnie już czuje się dobrze.
Zapomniałam jeszcze wcześniej wspomnieć o moich dwóch epizodach z bólem największego węzła po wypiciu alkoholu. W ciągu około dwóch miesięcy zdarzyło mi się pięć razy pić niewielką ilość alkoholu z czego dwa razy razy już po kilku łykach czułam pulsujący ból w największym węźle.Nie był to jakiś straszny ból i trwał kilka minut. Piszę, że pulsujący, ponieważ odczuwałam to w ten sposób jakby 2 sek bolało a dwie nie i tak przez może 2 minuty.
Niestety nie powiedziałam o tym lekarzowi, ponieważ ten pierwszy raz zdarzył się około 2 miesiące temu, kiedy jeszcze nie czułam tak powiększonych węzłów i po tym piłam jeszcze kilka razy i ból się nie pojawiał. Przed wczoraj jednak sytuacja się powtórzyła.
Jeszcze jedna ważna rzecz, mianowicie w maju tego roku miałam podobną sytuację również z węzłem na szyi po prawej stronie. Pojawił się także bez żadnych dodatkowych objawów, był na tyle duży, że widać go było gołym okiem. Nie wykonywałam wtedy żadnych badań a węzeł po niedługim czasie zniknął. Jednak 2 czerwca zdiagnozowano u mnie boreliozę więc nie wiem czy nie było to powiązane.
Jeśli chodzi o nocne poty to miałam taki epizod ale wiosną tego roku, kiedy budziłam się w środku nocy tak spocona, że musiałam się przebierać. Ale od tego czasu nie mam już tego problemy.
Przepraszam za tak obszerny opis, ale nie chciałam pominąć niczego co może mieć jakieś znaczenie. Proszę o jakąkolwiek radę.