Dzień dobryy!
Byłam wczoraj na konsultacjach u radioterapeuty i hematologa.
Od radioterapeuty nic ciekawego poza tym, że kwalifikuję się do radio ale będzie to ciężki proces - bo duużo tych węzłów wyjściowo było.
Natomiast hematolog podarował mi perełkę.. opcję.
okazało się oczywiście iż mam to zapalenie nerek, przepisał mi antybiotyk na 10 dni etc. Zdziwił się niepomiernie, że mój lekarz chce mnie ładować na przeszczep w leczeniu pierwszej linii.. i zasugerował (radioterapeutka też) że wynik peta był niemiarodajny bo faktycznie MOGŁO świecić od nerek. Jako, że mój stan zdrowia w tym momencie jest boski, żadnych objawów ZZ, zaproponował by odczekać ze wszystkim do nowego roku a pod koniec grudnia powtórzyć peta. A w międzyczasie wspomagać się medycyną niekonwencjonalną (w polsce oczywiście) i do grudnia robić wlewy dożylne z wit c, żeby - gdy się okaże że to jednak choroba świeci w pet - przyblokować jej rozwój na te półtora miesiąca.
o witaminie c dożylnie oczywiście dużo wiem, to nie jest wyssane z palca, konsultowałam się z panią doktor z Niemiec, u niej też kupiłam ampułki. Prowadzący wie o witaminie.
I co Wy na to? Jak się zapatrujecie na to czekanie na następny pet? ktoś miał podobnie?
Pozdrawiam ciepło!
No nie wiem, ja bym chyba nie mogła czekać, bałabym się, że choroba przyspieszy i będzie więcej ognisk. Ja bym wyleczyła te nerki, ale z resztą leczenia bym nie czekała.