Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Potrzebuje waszego wsparcia :(

Autor: marta91 • 12.08.2014 19:57 • 22 odpowiedzi

marta91

12.08.2014 19:57

Odpowiedz

Jestem po 6,5 cyklach chemii i już nie mam siły.Zostały jeszcze 3 wlewy a ja już nie daje rady... Boje się co będzie potem czy w ogóle będzie '' potem''. Zaczynają się problemy z wkłuciami i coraz częściej udaje się to dopiero za 4 razem.Wiem, że narzekam , że powinnam być silna ale czasami jest tak ciężko :(

Syringa

12.08.2014 21:21

Odpowiedz

Dasz radę. Pomyśl, że 13 wlewów masz już za sobą i już jesteś blisko mety. A jeśli narzekanie pomaga, to sobie tutaj ponarzekaj. Mi pomogło wypisanie wszystkich podań na kartce nad biurkiem i wykreślanie tych przebytych.
Głowa do góry i do przodu.
Potem, czyli po chemii będzie już tylko lepiej.
Pozdrawiam.

marta91

12.08.2014 21:30

Odpowiedz

O 23:21, dnia 2014-08-12 Syringa napisał(-a):

Dasz radę. Pomyśl, że 13 wlewów masz już za sobą i już jesteś blisko mety. A jeśli narzekanie pomaga, to sobie tutaj ponarzekaj. Mi pomogło wypisanie wszystkich podań na kartce nad biurkiem i wykreślanie tych przebytych.

Głowa do góry i do przodu.

Potem, czyli po chemii będzie już tylko lepiej.

Pozdrawiam.

Pomaga wygadanie się a narzekanie niestety jest jego formą :P rodzince nie chce narzekać poza tym oni chyba nigdy do końca mnie nie zrozumieją tak jak wy... no właśnie nie wiadomo czy chemia to będzie już koniec bo jeszcze nie wiadomo czy później nie będzie jeszcze radioterapii... tak bym chciała już normalnie żyć, chociaż nie wiem czy to będzie możliwe .

marta91

12.08.2014 21:31

Odpowiedz

O 23:21, dnia 2014-08-12 Syringa napisał(-a):

Dasz radę. Pomyśl, że 13 wlewów masz już za sobą i już jesteś blisko mety. A jeśli narzekanie pomaga, to sobie tutaj ponarzekaj. Mi pomogło wypisanie wszystkich podań na kartce nad biurkiem i wykreślanie tych przebytych.

Głowa do góry i do przodu.

Potem, czyli po chemii będzie już tylko lepiej.

Pozdrawiam.

Dziękuje za rady i również Cię serdecznie pozdrawiam :)

Dobra rada

12.08.2014 21:52

Odpowiedz
Marta, tak jak napisała Syringa - pomyśl ile już za Tobą. Co do ewentualnego radio - nawet jeśli to pomyśl, że to będzie już ostatni etap. :) Każdy przechodzi chwile załamania, to nic złego. Możesz sie wypłakać, wykrzyczeć jeżeli tylko potrzebujesz, ponieważ taki upust emocji zazwyczaj bardzo, ale to bardzo pomaga. Owszem, trzeba być silnym, ale każdy z Nas jest tylko człowiekiem. :)

A normalne życie - będzie możliwe, a może będzie nawet dużo lepsze. Wielu ekschorych na różnego rodzaju nowotwory mówi, iż choroba wzbogaciła ich psychicznie, mentalnie, emocjonalnie. Przewartościowała ich życie. Po takich doświadczeniach raczej nie zawracamy sobie głowy pierdołami, tylko staramy się żyć pełną piersią. :)

Ewa

13.08.2014 05:47

Odpowiedz

Kazdy przechodzi taki kryzys. Popros lekarza o jakis srodek uspokajajacy: oxazepam etc. Ja bralam wieczorem dzien przed wlewem i rano w dzien wlewu. Pomagalo na psyche....

marta91

13.08.2014 09:43

Odpowiedz

O 07:47, dnia 2014-08-13 Ewa napisał(-a):

Kazdy przechodzi taki kryzys. Popros lekarza o jakis srodek uspokajajacy: oxazepam etc. Ja bralam wieczorem dzien przed wlewem i rano w dzien wlewu. Pomagalo na psyche....

Ewa dziękuje!zapytam czy mi przepisze :)

ada 26

13.08.2014 12:37

Odpowiedz

O 21:57, dnia 2014-08-12 Marta91 napisał(-a):

Jestem po 6,5 cyklach chemii i już nie mam siły.Zostały jeszcze 3 wlewy a ja już nie daje rady... Boje się co będzie potem czy w ogóle będzie '' potem''. Zaczynają się problemy z wkłuciami i coraz częściej udaje się to dopiero za 4 razem.Wiem, że narzekam , że powinnam być silna ale czasami jest tak ciężko :(

Marta!dasz radę ja miałam 16 wlewow pod koniec czterech jechałam przed każdy na hydroksyzynie Polecam!!! :-):-):-)

Trzymaj się i pamiętaj dasz radę :-)

Pozdrawiam!

Asowa

13.08.2014 13:30

Odpowiedz

Marta!dasz radę ja miałam 16 wlewow pod koniec czterech jechałam przed każdy na hydroksyzynie Polecam!!! :-):-):-)

Trzymaj się i pamiętaj dasz radę :-)

Pozdrawiam!

Marta, kryzys przechodzi chyba każdy. Dziewczyny mądrze ci radzą ;)

jeśli masz już bardzo dosyć to może pomysł o rozmowie z jakimś psychologiem.

Dasz rade jak każdy z nas :)

Syringa

13.08.2014 16:37

Odpowiedz

Pomaga wygadanie się a narzekanie niestety jest jego formą :P rodzince nie chce narzekać poza tym oni chyba nigdy do końca mnie nie zrozumieją tak jak wy... no właśnie nie wiadomo czy chemia to będzie już koniec bo jeszcze nie wiadomo czy później nie będzie jeszcze radioterapii... tak bym chciała już normalnie żyć, chociaż nie wiem czy to będzie możliwe .

Wygadanie się to bardzo dobra rzecz :) Pamiętam jak kiedyś w poczekalni trafiłam na bardzo rozmowną osobę. Wciągnęła wszystkich chorujących w wymianę doświadczeń. Przyznam, że to bardzo mi pomogło, wszystkim pomogło. Wyjątkiem były może osoby towarzyszące. Wydaje mi się, że przysłuchiwanie się tak drobiazgowym opisom, było dla bliskich "lekkim szokiem". Ale też dali radę - nie uciekli ;)

Ogólnie każdy sposób z zaproponowanych wyżej jest dobry, jeśli tylko na nas działa. Warto je wypróbować. Do wypowiedzi Asowej dodam, że jeśli ktoś nie lubi indywidualnych rozmów, to w niektórych ośrodkach są prowadzone zajęcia grupowe z psychologiem.

marta91

13.08.2014 17:56

Odpowiedz

O 18:37, dnia 2014-08-13 Syringa napisał(-a):

Pomaga wygadanie się a narzekanie niestety jest jego formą :P rodzince nie chce narzekać poza tym oni chyba nigdy do końca mnie nie zrozumieją tak jak wy... no właśnie nie wiadomo czy chemia to będzie już koniec bo jeszcze nie wiadomo czy później nie będzie jeszcze radioterapii... tak bym chciała już normalnie żyć, chociaż nie wiem czy to będzie możliwe .

Wygadanie się to bardzo dobra rzecz :) Pamiętam jak kiedyś w poczekalni trafiłam na bardzo rozmowną osobę. Wciągnęła wszystkich chorujących w wymianę doświadczeń. Przyznam, że to bardzo mi pomogło, wszystkim pomogło. Wyjątkiem były może osoby towarzyszące. Wydaje mi się, że przysłuchiwanie się tak drobiazgowym opisom, było dla bliskich "lekkim szokiem". Ale też dali radę - nie uciekli ;)

Ogólnie każdy sposób z zaproponowanych wyżej jest dobry, jeśli tylko na nas działa. Warto je wypróbować. Do wypowiedzi Asowej dodam, że jeśli ktoś nie lubi indywidualnych rozmów, to w niektórych ośrodkach są prowadzone zajęcia grupowe z psychologiem.

Oj tak miałam okazję trafiać na bardzo rozmowne osoby za czasów jak leżałam w szpitalu na beacoppie ;) Jedna starsza pani( leżałam na onkologii) stwierdziła , że skoro za młodu już mnie się ''takie coś'' przyczepiło to teraz już zawsze coś się mnie będzie '' imać'' ( pisownia oryginalnej wypowiedzi ) :P Teraz ta wypowiedź wywołuje u mnie uśmiech ale wtedy na długi czas mnie to zdołowało :). Od tej pory mp3 na uszach i staram się nie wchodzić w głębsze dyskusje. Chciałabym po prostu mieć to za sobą a trochę mi się to przedłuza bo krew jest często kiepska(mimo zarzio) . I się niecierpliwie, do tego dochodzi jeszcze stres przed końcowym petem. Nie wiem co bym zrobiła bez was, osób ktore nigdy mnie nie zostawiły samej sobie ze swoim problemem, mimo problemów technicznych to forum jeszcze spełnia całe szczęście swoją role... bardzo Wam dziękuje .

Asowa

13.08.2014 19:49

Odpowiedz
Oj, mnie też potwornie irytowały te wszystkie opowieści w przychodni i w szpitalu...
Jak masz potrzebę to pisz tutaj ;)

INES

14.08.2014 11:25

Odpowiedz
Z podpowiedzi praktycznych ...

Relanium razem z wlewem dożylnie pozwalało mi przejść przez ten koszmar. Odlot genialny i zero stresu czy bólu. Chociaż w moim przypadku pomagało głównie na dramatyczne wymioty.

Jeśli okaże się, że czeka Cię jeszcze dalsza część leczenia, konieczny jest port! Gdyby nie port nie mogłabym w ogóle się leczyć. Mi żyły "poleciały" bardzo szybko. Do dziś każde pobranie krwi to jakiś koszmar.

Życzę dużo siły. Powodzenia! :)

marta91

14.08.2014 14:22

Odpowiedz

O 13:25, dnia 2014-08-14 INES napisał(-a):

Z podpowiedzi praktycznych ...

Relanium razem z wlewem dożylnie pozwalało mi przejść przez ten koszmar. Odlot genialny i zero stresu czy bólu. Chociaż w moim przypadku pomagało głównie na dramatyczne wymioty.

Jeśli okaże się, że czeka Cię jeszcze dalsza część leczenia, konieczny jest port! Gdyby nie port nie mogłabym w ogóle się leczyć. Mi żyły "poleciały" bardzo szybko. Do dziś każde pobranie krwi to jakiś koszmar.

Życzę dużo siły. Powodzenia! :)

hm.. dalsze część leczenia czyli w tym wypadku radioterapii? wydaje mi się, że wówczas port nie będzie konieczny.

marta91

24.08.2014 17:59

Odpowiedz

Jeszcze 2 wlewy :( Ledwo żyje po tym środowym :(

ecce_homo

25.08.2014 13:47

Odpowiedz

Mi żyły "poleciały" bardzo szybko. Do dziś każde pobranie krwi to jakiś koszmar.

hej,

ja ws. żył:)

W marcu 2013 koniec chemii, a żyły nadal pękają v mają "w sobie" takie zrosty, że jeszcze w czerwcu przeżywałam podczas pobrania krwi koszmar. To mija? A kiedy?:)

zombiradok

28.08.2014 18:02

Odpowiedz

kazdy ma kryzysy i ja ten rechoczacy w masce stalkera zombi takze .powiem ci ze ogolnie z ta chemia skonczona jak sie doliczylem to 53 wlewy za mna . i przezylem to ! i kazdy z nas ma chwile zwatpienia chocby ja w nd jak podlaczali mnie pod pompy na lacznie 72 godzini non stop po chemie . i co rzykalem i co ryczalem , zalamka byla . a dzis juz wolnosc . nie ma sie co rozdrabniac walic do przodu. IM FIGHTER !!!!!!!!!

marcysia

29.08.2014 20:45

Odpowiedz

O 20:02, dnia 2014-08-28 Zombiradok napisał(-a):

kazdy ma kryzysy i ja ten rechoczacy w masce stalkera zombi takze .powiem ci ze ogolnie z ta chemia skonczona jak sie doliczylem to 53 wlewy za mna . i przezylem to ! i kazdy z nas ma chwile zwatpienia chocby ja w nd jak podlaczali mnie pod pompy na lacznie 72 godzini non stop po chemie . i co rzykalem i co ryczalem , zalamka byla . a dzis juz wolnosc . nie ma sie co rozdrabniac walic do przodu. IM FIGHTER !!!!!!!!!

ZOMBI, ja mam za soba 12 wlewo Abvd i radio, za m-c pet czy nadal remisja. Modle sie o to. NIE chce mi sie wierzyc ile zniosles! 53 wlewy? Jakis koszmar! Lzy mi stanely, gesia skorka wyszla, znam bol a mimo to!ale tutaj nie ma co sie mazac, jak trzeba rzygac to rzygac i ryczec, by bylo lzej. Tez rzygalam, tez ryczalam....Czas leci i nim sie obejrzysz bedziesz zdrowy! Pozytywne myslenie, wiara i sila! Jestes wielki!!!

marta91

28.09.2014 14:26

Odpowiedz
Chyba znowu się rozklejam i znowu was potrzebuje :(
Skończyłam chemię( 4 cykle beacoppu eskalowanego oraz 4 abvd) na początku było podejrzenie zajęcia kości ale wykluczyła to trepanobiopsja więc myślałam , że będzie to stopień chociaż III( wiem, że to głupie ale dla psychiki lepiej przyswajalne jest, że to III a nie ten najgorszy) . Dostałam wypis a na nim:
Pacjentka 23-letnia w stanie ogólnym dobrym zglosiła się do oddziału celem kontynuacji leczenia systemowego z powodu chłoniaka hodgkina w stopniu zaawansowania IVb- z objawami ogólnymi oraz naciekiem szpiku kostnego w badaniu pet dalej pisza ze zostalam zakwalifikowana do leczenia beacoppem i ze po 4 wlewach był pet ktory stwierdził częściowa remisje po czym deeskalacja do ABvd 4 cykle .... Mam zszargana psychike nie wiem czemu mnie to tak ruszyło bo IV B do mimo wszystko nie brzmi dobrze a do tej pory żyłam w przekonaniu, że tak tragicznie nie jest. Tak się boję :(

HOPE

28.09.2014 15:36

Odpowiedz

O 16:26, dnia 2014-09-28 Marta91 napisał(-a):

Chyba znowu się rozklejam i znowu was potrzebuje :(

Skończyłam chemię( 4 cykle beacoppu eskalowanego oraz 4 abvd) na początku było podejrzenie zajęcia kości ale wykluczyła to trepanobiopsja więc myślałam , że będzie to stopień chociaż III( wiem, że to głupie ale dla psychiki lepiej przyswajalne jest, że to III a nie ten najgorszy) . Dostałam wypis a na nim:

Pacjentka 23-letnia w stanie ogólnym dobrym zglosiła się do oddziału celem kontynuacji leczenia systemowego z powodu chłoniaka hodgkina w stopniu zaawansowania IVb- z objawami ogólnymi oraz naciekiem szpiku kostnego w badaniu pet dalej pisza ze zostalam zakwalifikowana do leczenia beacoppem i ze po 4 wlewach był pet ktory stwierdził częściowa remisje po czym deeskalacja do ABvd 4 cykle .... Mam zszargana psychike nie wiem czemu mnie to tak ruszyło bo IV B do mimo wszystko nie brzmi dobrze a do tej pory żyłam w przekonaniu, że tak tragicznie nie jest. Tak się boję :(

Martusia, głowa do góry, leczenie z powodzeniem może poradzić sobie z IIIB, jak i IVB, najważniejsze, żeby odniosło skutek, a Ty w pełni zdrowa zapomniała o "przygodzie" i cieszyła się życiem na nowym poziomie, powodzenia, trzymam mocno kciuki :)