Syringa
06.03.2014 21:52
Trafiłam na apel o pomoc jednej z ziarniaczek. Tam też znalazłam określenie nieoperacyjny guz. Po chwilowym niedowierzaniu zaczęłam się śmiać. Następnie przyszła jednak refleksja. Słowo nieoperacyjny dziewczyna używa w kontekście, który sugeruje, że jej przypadek jest wyjątkowo trudny i niestandardowy. Autorka oczywiście zapomniała dodać, że guzów w ziarnicy się nie operuje.
Śmiać się, płakać, czy podziwiać za twórcze przedstawienie danych, które ma spowodować powiew grozy wśród słuchaczy i otworzyć portfele? Odpowiedzcie sobie na to sami.
Na pewno jest to niezawodny sposób na wywołanie poruszenia. Jedno słówko nieoperacyjny, a jaki daje ciąg skojarzeń u przypadkowego odbiorcy.
A ja mam moralny dylemat: jak daleko może posunąć się chory? Czy choroba może usprawiedliwić nadużycia? Czy z powodu choroby, mam prawo domagać się polepszenia warunków materialnych? Spełnienia zachcianek?
I z drugiej strony: Czy mam prawo potępić publicznie takie osoby? No bo przecież mimo wszystko ona jest chora. Choroby sobie nie wymyśliła.
P.S. Natalia jeśli tu zaglądasz i czujesz się obrażona z powodu mojego niedoceniania Twojej kreatywności, możesz mi to wygarnąć nawet osobiście. Też jestem ze Szczecina.